piątek, 24 grudnia 2010
I kto to mówi?
Autor:
bury
o
20:54
0
komentarze
piątek, 30 października 2009
KaT(o)VP
Mamy już "Ojca Mateusza", "Plebanię", a teraz doszły jeszcze "Siostry". Ktoś naiwny mógłby pomyśleć, że siostrzyczki takie rodzone, ale ni cholery - zakonnice. Całość finansowana z publicznych pieniędzy, bo abonamentowych.
Zagłębiłem się w gazetowym programie dla ogólnodostępnych kanałów TVP - "jedynki" i "dwójki", by potwierdzić swe obawy. Wyszło na to, że ponad 14 godzin tygodniowo zajmują programy o tematyce katolickiej. Powtórzę: finansowane z publicznych pieniędzy. Mało tego, do niedawna pewna niby dziennikarka o nazwisku Schymalla, zwana papieżycą, czyli włazidupstwem katolickim batmanom zarabiała (kolejny raz kłaniają się publiczne pieniądze) minimum 40 tysięcy PLN miesięcznie. Za co? Ale to tak na marginesie...
Gdybym doliczył to, co zapodają w tak zwanym TVP INFO, pewnie tygodniowo mielibyśmy dobę całą z klerem, finansowanym z naszej kasy w kwocie około 7 miliardów złotych rocznie dzięki istnieniu złodziejskiej Komisji Majątkowej oddającej (poza wspomnianą sumą) wszystko to, co kolesiom w czarnych kieckach się zachce. W takim przykładowo Krakowie kler ma więcej ziemi niż zajmuje Watykan!
Polska Konstytucja zawiera tylko możliwość skarżenia w przypadku naruszenia uczuć religijnych. O agnostycznych czy ateistycznych mowy nie ma. Takich mamy polityków lewicy. Malowanej. Nie zrobili nic...
Autor:
bury
o
19:00
0
komentarze
sobota, 13 czerwca 2009
Bezkrytyczni wyznawcy?
A niby to dlaczego miałby znajdować się poza zasięgiem? Niech mi ktoś wyjaśni z jakiej to niby przyczyny? Zatem zaprzeczę owej powyższej tezie i sam odpowiem dlaczegóż to bez krytyki się nie obędzie...
Konia z rzędem temu, kto powie mi jakież to nauki, a dokładniej jakie treści niosą nauki JP II. Serio, poczytałem owe teksty i poza bełkotem, ewentualnie tym, co przedstawione zostało w Dekalogu, czego każdy, w sumie, nie tylko mieniący się być chrześcijaninem trzymać się powinien, nie ma NIC więcej. Tyle tylko, że owe słowa należy odnieść nie tylko do osób świeckich, bo ci mieniący się nazywać duchowieństwem.
A co robi ta kasta? W przeciwieństwie do Jezusa, który nigdy nie był kapłanem i żył z pracy swoich rąk, towarzystwo w czarnych kieckach typu maxi zachowują się niczym pasożyty, bo jakoś nie kojarzę księdza katolickiego chodzącego do pracy. I niech mi nikt nie oponuje, że któryś z nich naucza religii. Winien to robić z powołania, za darmo, a nie za pieniądze publiczne, korzystając z nadmiaru dobrodziejstwa rodzimych politykierów (bez względu na opcję) bez wazeliny wchodzących wiadomo gdzie.
Kwintesencją wszystkiego jest to, iż kler przez lata całe budował, aż wreszcie zbudował niezwykłą wręcz religię u podłoża której legło to, iż tak zwani wierni nie zwracają się bezpośrednio do Boga, ale do tych, co mienią się być jego pośrednikami. I tym też sposobem mamy do czynienia choćby ze spowiedzią, a przecież do kogo człowiek wierzący winien zwracać się o wsparcie? Od księży raczej tego nie uświadczą.
No i przejdźmy do JP II, śmiertelnika zresztą, którego z niewiadomych przyczyn chcą ogłosić świętym. A o czym to mówi Dekalog?: "Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!". Skąd zatem niezliczone rzesze tak zwanych świętych? Do kogo wierni mają się modlić? do tej grupy ma dołączyć Karol Wojtyła...
..., który jedynie wyraził ubolewanie z powodu pedofilskiego działania swoich podwładnych, na dodatek oświadczył, że "Krzywda wyrządzona przez kilku księży najmłodszym i najsłabszym wypełnia nas wszystkich głębokim uczuciem żalu i wstydu". Co zrobił, by takie sytuacje się nie powtarzały? O AIDS, zakazie używania prezerwatyw, nie wspomnę. Homofobia - podobnie. Patriarchalny system rodziny, gdzie ojciec ma mieć zawsze najważniejsze zdanie, ostatnie słowo, choćby z niego był nygus, pijak i awanturnik.
Jan Paweł II nigdy nie wsparł duchownego, którego uznano na świecie za jednego z dziesięciu męczenników XX wieku, czyli Oscara Romero, księdza nominowanego do Pokojowej Nagrody Nobla, zamordowanego przez typowy reżim, co prawda z Salwadoru, jednak - skoro JP II miałby być dla tegoż wspomnianego duchownego jakąś ostoją - dlaczego bez mrugnięcia okiem spotykał się choćby z Augusto Pinochetem oskarżonym m.in. o tortury, morderstwo i porwania. Ot i świadectwo...
Dlaczego ów Polak-papież nie potrafił pójść z duchem czasu i jedynym jego posunięciem względem opozycji było wydanie zakazu nauczania przykładowo dla Hansa Künga, szwajcarskiego księdza, katolickiego zresztą, który sprzeciwiał się dogmatowi o nieomylności papieża, zakazowi przerywania ciąży, celibatowi księży, sztucznemu zapłodnieniu czy przerywaniu ciąży. Widać jaki to dialog stosował ów wynoszony teraz na katolickie ołtarze Karol Wojtyła.
A cóż uczynił, by doprowadzić do porządku zakonnika z Torunia? Owa Ostoja Roztropności, Przenikliwości i Mądrości czyli Tadeusz Rydzyk - Idolu Napalonych Sześćdziesiątek oraz Przyjaciel Rent i Emerytur Najskromniejszych - czuje się całkowicie bezkarny i nieustannie sieje. Nienawiść stając się bardziej nie Redemptorystą a bardziej - Redempterrorystą.
Mniejsza z tym Tadeuszem O. - Nieustraszonym Wrogiem Wszelkich Stosunków. Jakiż święty z Wojtyły - wracając do tzw. tematu świętości - skoro pozwalał, by jeszcze za jego życia pojawiało się coś w rodzaju kultu jednostki? Pomniki, ulice, skwery, szpitale i mnóstwo innych nazywano imieniem Jana Pawła II?
Co on dobrego zrobił?
Bez jakiejkolwiek krytyki? Tak to ma być, Pani "ciekawa"?
Autor:
bury
o
13:56
2
komentarze
sobota, 21 marca 2009
Jak na łysej kobyle
Ominę imię i nazwisko nadawcy.
Cóż bowiem takiego ów jegomość uczynił dla świata? Niech ktoś mi KONKRETNIE odpowie na to pytanie, w taki sposób, abym mógł przyznać mu rację. Do tej pory nikt nie był w stanie mnie przekonać, poza stwierdzeniem, że był "Wielkim Polakiem". I to wszystko. Puste hasło, zero treści, powtarzanie bezmyślne czyichś słów, tak samo jak niekoniecznie ze zrozumieniem odmawianie Zdrowasiek.
O ile z ust tegoż pana padły jakieś mądre słowa, z pewnością nauka dawno poszła w las. Przypomnieć sobie wystarczy jak to bratali się ze sobą po jego śmierci kibole Cracovii i Wisły. Zwyczajnie pustka ze zrozumienia.
A moja pustka (też ze zrozumienia) związana jest z czym innym - z pojmowaniem uwielbienia JPII, traktowaniem go niczym Boga, którym przecież nie był i nie jest, wywieszaniem jego portretów na ścianach, wydawanymi kalendarzami, pomnikowanią, budowaniem jakichś instytutów nazywanych jego imieniem (i to za publiczne pieniądze), no i na dodatek... testem z historii, który ma być poświęcony życiu polskiego papieża. Paranoja. Wychodzi na to, że Polska religijność katolicka będzie mieć niebawem tzw. Świętą Czwórcę (nie mylić z Trójcą), skoro jakimś santo Karol Wojtyła ma zostać ogłoszony, chociaż - zapewne - niewielu, a może nikt nie jest w stanie wytłumaczyć czym ma być owa świętość.
Niech nikt nie czuje się urażony, ale całość tego zamieszania z JPII przypomina mi stary dowcip sprzed lat, kiedy to w radzieckiej szkole nauczycielka zapytała Wanię:
- Wania, kto jest twoim idolem?
- Lenin! - bez zająknięcia odpowiedział Wania.
Autor:
bury
o
20:05
0
komentarze
środa, 18 lutego 2009
Jak barany
Polska - USA: ksiądz Tomasz Zieliński lecący na trasie Warszawa - Newark chciał zbyt mocno zbliżyć się do 16-latki, do której poczuł "chuć". Ta jednak oporną była. Skutkiem czego "batman" wyprowadzony został z samolotu w kajdankach. Czarny siedzi w amerykańskim więzieniu, ale po ogłoszeniu wyroku ma trafić nad Wisłę. Resztę niech każdy sam sobie dopowie.
Autor:
bury
o
23:22
1 komentarze
poniedziałek, 29 grudnia 2008
Ajatollah - ginekolog
Autor:
bury
o
05:23
0
komentarze
czwartek, 30 października 2008
Diablopapieżopoganomącenie
No to po kolei...
Tadzik R. zwany dalej ojcem rusza na warzywną wojnę, bo dynia jest symbolem szatana, a takie amerykańskie święto pod tytułem Halloween to istne wcielenie diabła. Należy więc protestować, szczególnie nie dopuścić do tego, by dzieciarnia mogła bawić się w przebieranki za duchy. Polak - jak to można wywnioskować z teorii zakonnika, którego hobby jest zbijanie kasy na wszystkim co się rusza bądź nie - równa się katolik. Trzeba więc Tadzika popierać. I nic to, że dzieciaki mogą się bawić, ważniejsze jest chyba umartwianie się.
Pogaństwo, jakim toruński biznesmen ukrywający się pod koloratką zarzucił natomiast krajowi znad Wisły i Odry pewien humanista rodem z Krakowa, zresztą wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dokładniej rzecz ujmując chodzi o pomnikomanię, jaką fundują katoliccy fundamentaliści. Któż stoi, siedzi, klęczy (i nie wiadomo co jeszcze robi)? Oczywiście, we wtłaczanym do umysłów jedynym możliwym autorytecie wszechczasów, papieżu z Wadowic. Jeżeli moda na pomniki Karola Wojtyły się nie zmieni, niedługo dodawać będą jego figurki do każdej zakupionej pralki. No i właśnie, ów humanista pyta się wprost: kogo należy wyznawać - Boga czy papieża? Odpowiedzi na to pytanie niech każdy udzieli sobie we własnym sumieniu.
Zamiast bosko lepsze chyba jest wyjaśnienie z tytułu.
A gdyby do tego dorzucić to, czym "czarowany" jest ten, co utożsamia się z katolicyzmem, czyli jakimś wyimaginowanym niebem, w którym obcować się ma przez wieczność z Bogiem. Na czym jednak owo niebo ma polegać, co się ma tam dziać, tego już nikt nie wytłumaczy, więc nie do końca, a właściwie wcale, nie wiadomo czy będzie to na tyle atrakcyjne, by się o to starać w tak zwanym życiu doczesnym.
Z pewnością nie zamierzam tam dostać się przez wzbogacanie komitetów budowy kolejnego pomnika z wiadomym wizerunkiem czy też wpłatami na konto pogromcy dyń.
Autor:
bury
o
19:38
1 komentarze
czwartek, 16 października 2008
Gdzie to prawo?
Abonamentowa TVPiS caluśki dzień męczy widzów na wszelki możliwy sposób programami o papieżu Karolu Wojtyle, którego wybrano na owo stanowisko 30 lat temu. Co rusz mowa jest o tym jaki on był to niby wielki, że czegoś tam nauczał (niech więc wreszcie ktoś powie dokładnie czego), no i że WSZYSCY czekają na jego jakąś tam beatyfikację.
Podobnych pierdół - moim zdaniem - jest pełno. Zastanawiam się po co? Czyżby wszyscy w tym kraju byli katolikami, wszyscy podziwiali pana rodem z Wadowic? Znam mnóstwo ludzi, którzy skręcają się na taką papkę płynącą wprost z ekranu.
W normalnym kraju z pewnością przeciwko takiej telewizji wpłynęło przynajmniej kilkanaście pozwów o obrazę uczuć, brak równouprawnienia itp. W Polsce jednak nie ma mowy o tym, by np. ateista zaskarżył kogokolwiek o naruszanie jego światopoglądu taką indoktrynacją. A na zmianę szansy nie widać...
Autor:
bury
o
19:35
0
komentarze
niedziela, 12 października 2008
Prawda - PapaRatzi
Pan papież Ratzinger próbuje tuszować jak tylko może występki, wręcz powiedziałbym - zbrodnie - swego poprzednika. Mało tego, Pius XII jako osobnik ściśle współpracujący z nazistami, teraz ma zostać oczyszczony ze wszelkich zarzutów, bo podobno był wiecznie wprowadzany w błąd.
Może z takiego samego powodu, co astronomowie twierdzą, że Ziemia jest płaska...
Aby nikomu nie pozostawić złudzeń co do historycznej prawdy, proponuję lekturę tego, co poniżej, nie dodając ani słowa komentarza więcej.
Szanowny Panie Pacelli,
Jako baptysta i jako głowa jednego z największych i najpotężniejszych narodów świata, gdzie wszyscy nazywają mnie po prostu panem Trumanem, nie mogę stosować zwrotu: Jego Świątobliwość, ponieważ ten tytuł jest zarezerwowany tylko dla Boga. My w Stanach Zjednoczonych uważamy wszystkich ludzi za równych przed Bogiem i zwracamy się do siebie naszym własnym, prawdziwym imieniem. W konsekwencji tego piszę do Pana jako do Pana Pacelliego.
Jestem przekonany, że ani Pan, ani Pański Kościół nie należą do tych, którzy prawdziwie szukają pokoju i pracują dla niego. Twórcy naszego narodu, poznawszy całą historię i cechy Pańskiego kościoła, tak bardzo lubiącego politykę i wojnę, ustalili jako główną zasadę obowiązującą nasz rząd, by nigdy papież nie miał prawa mieszać się do naszych spraw. Dobrze poznaliśmy
doświadczenie historii Europy i jesteśmy pewni, że nasza demokracja nie trwałaby długo, jeśli pozwolilibyśmy - na podobieństwo rządów europejskich - oplątać się waszymi doktrynami i politycznymi intrygami.
Tomasz Jefferson, jeden z najmądrzejszych ludzi naszego kraju, powiedział jasno: "Historia nie dostarczyła nam ani jednego przykładu państwa pod wpływami kościoła, któremu udałoby się zachować wolność religijną".
W konsekwencji Pan nie posiada najmniejszych kwalifikacji, aby móc mnie pouczać o sposobie prowadzenia mego narodu drogą pokoju. Kilka faktów mogłoby pomóc Panu w odświeżeniu swej pamięci. Pański poprzednik w Watykanie, papież Pius XI rozpoczął atak faszystowski, zawierając układy z Mussolinim w 1929 r. Cywilizacja chrześcijańska w tym roku została haniebnie
zdradzona. Sławny pisarz i historyk naszego kraju, Lewis Mumford - ani komunista, ani antykatolik - napisał w książce "Faith for Living" z 1940 r.: "Perfidia świata chrześcijańskiego jasno urzeczywistniła się w 1929 r. przez konkordat, kóry powiązał Mussoliniego z papieżem".
Wówczas tylko nieliczni w Stanach Zjednoczonych znali prawdziwe oblicze faszyzmu tak dobrze jak Pan i papież Pius XI, a wy dwaj pomogliście do jego sukcesu i związaliście z nim wasz kościół. Pan sam - jako młody ksiądz i dyplomata - wykonywał specjalne zadanie - pomocy Niemcom w
przygotowaniach do drugiej wojny światowej. Spędził Pan dwanaście lat w Niemczech. W porozumieniu z von Pappenem pomógł Pan Hitlerowi wzmocnić się oraz - jako kardynał Pacelli położył Pan podpis pod konkordatem, który powiązał Watykan i Wielkie Niemcy w 1933 r.
Nie udowodni mi Pan swojej niewiedzy o tym, że Hitler i naziści przygotowywali spisek przeciwko nam. Nawet katoliccy biografowie piszą, że przez wiele lat był Pan najlepiej poinformowaną osobą w całej Trzeciej Rzeszy.
Po podpisaniu konkordatu, tak ważnego dla Hitlera, von Pappen, który w Norymberdze z wielkim trudem uratował swoje życie, powiedział: "Trzecia Rzesza jest pierwszym mocarstwem nie tylko uznającym, lecz w dalszym ciągu wprowadzającym w życie szczytne zasady papiestwa".
Pańscy kardynałowie i biskupi w Rzymie błogosławili oręż użyty przeciw bezbronnym Abisyńczykom. Pański kardynał Schuster z Mediolanu ogłosił podbój Abisynii, jako świętą wojnę, która pozwoli zatriumfować w tym kraju krzyżowi chrześcijańskiemu. Pan rości sobie prawa, aby nadal nazywać swój kościół - Kościołem Bożym i w konsekwencji żądać, abym ja, szef cywilnego,
konstytucyjnego państwa zgodził się uznawać Pana jaki mojego zwierzchnika, a w ten sposób jako zwierzchnika narodu amerykańskiego.
Autor:
bury
o
22:45
2
komentarze
sobota, 4 października 2008
Poziom z katolicyzmu
Wymyślono sobie jakąś beatyfikację, tzn. uznanie za "świętego". Nie zamierzam dociekać czy bardziej trafnym nie byłoby stwierdzenie, iż jest to "osoba zasłużona dla katolików", nie dla chrześcijan, bo to zupełnie inny świat, inna rzeczywistość.
No i teraz polscy katolicy przeżywają kiedyż to za owego "świętego" uznany zostanie - określany przez wielu racjonalnie myślących ludzi Zachodu - jako mistyk lub szarlatan - Jan Paweł II. Tak, jeżeli ktoś nie dowierza, niech przyjmie to do swej wiadomości, że tak właśnie mówią na niego, byłem tego świadkiem, mając na myśli nie tylko uwstecznianie tej religii, ale również skrzętne ukrywanie licznych przekrętów duchownych oraz molestowania małoletnich.
Watykan wymyślił sobie, żeby beatyfikować przy okazji... Piusa XII. Tym, którzy niewiele wiedzą o tej postaci, wspomnieć warto, że to właśnie za jego rządów trwała II wojna światowa, a ów papież nigdy nie potępił hitleryzmu, a wręcz go wspierał. Mało tego, iluż to zbrodniarzy wojennych - dzięki Watykanowi - uniknęło procesów, uciekając głównie do Ameryki Południowej.
To już nie poziom kloaki...
Autor:
bury
o
19:12
0
komentarze
czwartek, 22 maja 2008
Dzień z tacą...
Kojarzy mi się to z łamaniem zakazu o nieuczciwej konkurencji. Tego dnia przecież jedynie na tacę kasa winna trafiać, nie do fiskalnych kas...
P.S.
A dewotowi z okolicy, który przez kilka godzin puszczał na cały regulator jakieś procesyjne hity ten sam wymiar sprawiedliwości, który ma ścigać handlowców, winien wlepić solidną karę za obrażanie moich uczuć i zakłócanie spokoju.
Autor:
bury
o
20:55
2
komentarze
sobota, 10 maja 2008
Którędy do Boga?
Autor:
bury
o
22:07
3
komentarze
środa, 30 kwietnia 2008
Jak cię widzą, tak..., czyli Mr. Boruc & the Pope
Autor:
bury
o
22:40
0
komentarze
niedziela, 13 stycznia 2008
Orkiestrowa skarbonka czy taca?
Autor:
bury
o
23:21
2
komentarze
wtorek, 1 stycznia 2008
Po (...) w bagnie
Autor:
bury
o
02:51
0
komentarze
niedziela, 16 grudnia 2007
Dupa z pozycji biskupa
Prym w protestach wiedzie metropolita krakowski, pewnie główny seksuolog kraju. Ten, co podobno jak inni księża o tej sferze życia winni mieć wiedzę mniejszą od przeciętnego licealisty ze względu na przyrzekane śluby czystości. Podobnie jak cała rzesza księży oskarżanych o gwałty i pedofilię.
Dlaczego zatem katolicki kościół nie pójdzie z duchem czasu i nie zdecyduje się na zniesienie wspomnianego celibatu? Chętnych na żony księża znaleźliby pewnie sporo, no i adopcję?
Nauczycielem teoretycznym łatwo być...
A na marginesie, skoro tak kler przeciwstawia się metodzie in vitro, niech naukowo raczy wyjaśnić jak zatem począł się Jezus?
Autor:
bury
o
00:14
0
komentarze
wtorek, 20 listopada 2007
Sacrum profanum
Autor:
bury
o
19:00
0
komentarze
poniedziałek, 29 października 2007
Zdrowaśkizm, gdy rozum śpi...
"Zamiast przesuwać koraliki w palcach wciska się guzik "Kolejny", kiedy natrafiamy na koralki między dziesiątkami (kolej na "Chwała Ojcu") telefon wibruje. Dzięki temu możemy używać go dyskretnie w autobusie, tramwaju, gdziekolwiek. Komórka może być w kieszeni, wystarczy wyczuć klawisz (w zależności od budowy klawiszy, można czasem wyczuć je nawet od zewnątrz)".
To tekst instruktażowy do filmiku, jaki pojawił się w internecie. Chodzący, chadzający albo wcale nie przychodzący do kościoła mogą oddawać się modlitwie za pomocą telefonu komórkowego. Zastąpić on im może różaniec. Wcale nie robię sobie śmiechu, gdyż temat jest jak najbardziej autentyczny (niedowiarków odsyłam na stronę: http://www.artur.nsm.com.pl/mobilka/?id=15363).
Można sobie wybrać intencję, a jeżeli zapomni się kolejności, telefon wszystko przypomni. Niezbędny jest do komórkowej modlitwy specjalny programik, jaki za opłatą można sobie ściągnąć.
Zastanawiam się jednak nie nad ową nowością, ale nad sensem. Co właściwie ma oznaczać bezmyślne odklepywanie zdrowasiek? Czy nie lepszy jest choćby monolog, gdzie wierny zwraca się do Boga, ale swoimi słowami?
Pewnie to pozostałość. Historyczna zresztą - różaniec zaczęto przecież odmawiać nie za czasów Chrystusa, a w XII wieku jako modlitwę, która np. braciom zakonnym nie umiejącym czytać zastępowała odmawianie psalmów. Dorzućmy do tego spowiedź przed duchownym, która obowiązkiem stała się od 1215 roku.
Nijak pojąć nie mogę sensu wiary straszącej szatanem, piekłem, pełnej zakazów, których sami przewodnicy duchowi przestrzegać nie potrafią, na dodatek nie zachęcając wiernych do samodzielnego poszukiwania w tym, co podobno jest najcenniejsze, czyli w Biblii. Katechizm i zdrowaśki wystarczyć muszą.
Zresztą papież Pius XI jednoznacznie stwierdził:
różną od tej, którą [...] otrzymaliście
od pobożnej matki, z ust wierzącego
ojca, z nauki wychowawcy wiernego
samemu Bogu i Kościołowi -
Niech będzie przeklęty!”.
O komentarz niech każdy pokusi się samodzielnie.
Mało tego, buszując po internecie natrafiłem na dość ciekawą ankietę. Jako że jest ona niezwykle długa, przytoczę tylko jedno z pytań, na które każdy niech udzieli szczerej odpowiedzi.
Które czynniki spowodowały, że przyjąłeś(ęłaś) swą religię? Możesz zaznaczyć kilka pozycji.
- Indoktrynacja ze strony rodziców
- Indoktrynacja w szkole
- Indoktrynacja przez otoczenie
- Potrzeba posiadania powodu, aby żyć
- Wrodzony konformizm
- Chęć, aby mi wskazano, kim gardzić
- Mój wymyślony przyjaciel dorósł
- Nie cierpię myśleć samodzielnie
- Chęć poznania dziewcząt/chłopców z kółka parafialnego
- Strach przed śmiercią
- Chęć wkurzenia rodziców
- Potrzeba oderwania się od pracy na jeden dzień w tygodniu
- Chciałem(am) być czegoś pewny(a)
- Lubię muzykę organową
- Chcę być ministrem/posłem/senatorem
- Chcę być ambasadorem w Watykanie
- Chciałem(am) poczuć się moralnie lepszy(a)
- Zmuszono mnie torturami
- Jałowiec stanął w płomieniach i mi kazał
Inkwizycja, krucjaty, palenie na stosach, pochwała faszyzmu, nieomylność papieży, celibat, seksualne afery, Radia Maryja. Wymieniać można długo, ale po co?
Teraz jeszcze na dokładkę religia w szkołach z obowiązkowym wpisem na świadectwie, gdzie młodzież tez przeżywa dobrowolny przymus, skoro podobno przedmiot ten do obowiązkowych nie należy. Tymczasem wypada poczytać sobie jakiekolwiek forum, na którym uczniowie jednoznacznie mówią jak wygląda owa dobrowolna edukacja:
“Jeden ksiądz wymagał ode mnie przyniesienia pozwolenia na niechodzenie na religię od mojego proboszcza (którego zresztą nie mam). Faktycznie, zero przymusu, pełna dowolność i równe traktowanie wszystkich. Już sam fakt, że religia w szkole istnieje, jest jedynie ładną metodą
wytykania palcami innowierców (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Wierzę w co wierzę, i nikomu, a zwłaszcza osobom obcym w szkole, nie muszę się z tego spowiadać”.
“W mojej byłej klasie 3 osoby chodziły na religię z wewnętrznej potrzeby (patrzta, się wzięłam i wywiad przeprowadziłam), 5 dlatego, że nie chciało być wytykanym palcami za to, że nie chodzą, a 17 dlatego, że im kazali rodzice. Mniemam, że w mojej obecnej klasie i innych jest podobnie”.
Za brzydkiej komuny był marksizm i leninizm. Teraz?...
Autor:
bury
o
11:00
0
komentarze
piątek, 21 września 2007
Niech w kaktusy obrosnę...
Autor:
bury
o
22:11
0
komentarze
środa, 12 września 2007
Nie czekaj, rzuć jeszcze na tacę!
Autor:
bury
o
20:08
0
komentarze






