Zanim wejdziesz...

W USA mamy Disneyland, w Danii - Legoland, a w Polsce? Odpowiedź jest prosta - Kaczyland, Kleroland.
Nie poradzę nic, że mój obraz władzy najwyższej jest tak niski...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 grudnia 2010

I kto to mówi?

Piąta kolumna w Polsce zwana przez niektórych duchowieństwem, batmanami, przewielebnymi i diabeł wie jakimi jeszcze określeniami zna się na wszystkim. Tym razem na handlu.
Przed marketami bowiem ustawili się dziś obrońcy pracowników, którzy w Wigilię musieli pracować do godziny 16.00. No i w telewizorni głosem popierającym ów protest był oczywiście ksiądz. Oświadczył, że takie kupczenie w dzień świąteczny jest nie na miejscu, bo święta rodzinnymi są, nie należy przedkładać zysków ponad (nie pamiętam jak to on odkładnie określił, ale chyba chodziło o coś w rodzaju idei świątecznej).
Któż to powiedział? Ksiądz. Bezczelny - moim zdaniem - typ. A co czarna rasa od wieków siedząca w tym kraju wyczynia w tenże dzień świąteczny? Pasterkę. Ciekawe czy na niej z tacą jakiś koleś nie lata wśród tych, co przyszli do marketu z krzyżem na dachu i zbiera kasę? Odpowiedź jest prosta.
Dlatego wolę handel towarem, nie pasożytów duchowych, których nazywam faryzeuszami.
Pogodnych świąt!

P.S.
Na jednym z portali wyczytałem dziś, że Benedykt XVI zapalił świeczkę. No to wysoce ciekawa wieść. Przejrzałem wszystkie najpopularniejsze strony i na żadnej nie zauważyłem, aby ktoś poinformował, że ja, w osobie mej własnej, zapaliłem papierosa. A to dopiero wiadomość!

Sphere: Related Content

piątek, 30 października 2009

KaT(o)VP

Na swe nieszczęście zobaczyłem w pewnym nie tak odległym tygodniu w publicznej telewizorni zapowiedź kolejnego już serialu, w którym główną rolę zagrała niejaka Marta Lipińska...
Mamy już "Ojca Mateusza", "Plebanię", a teraz doszły jeszcze "Siostry". Ktoś naiwny mógłby pomyśleć, że siostrzyczki takie rodzone, ale ni cholery - zakonnice. Całość finansowana z publicznych pieniędzy, bo abonamentowych.
Zagłębiłem się w gazetowym programie dla ogólnodostępnych kanałów TVP - "jedynki" i "dwójki", by potwierdzić swe obawy. Wyszło na to, że ponad 14 godzin tygodniowo zajmują programy o tematyce katolickiej. Powtórzę: finansowane z publicznych pieniędzy. Mało tego, do niedawna pewna niby dziennikarka o nazwisku Schymalla, zwana papieżycą, czyli włazidupstwem katolickim batmanom zarabiała (kolejny raz kłaniają się publiczne pieniądze) minimum 40 tysięcy PLN miesięcznie. Za co? Ale to tak na marginesie...
Gdybym doliczył to, co zapodają w tak zwanym TVP INFO, pewnie tygodniowo mielibyśmy dobę całą z klerem, finansowanym z naszej kasy w kwocie około 7 miliardów złotych rocznie dzięki istnieniu złodziejskiej Komisji Majątkowej oddającej (poza wspomnianą sumą) wszystko to, co kolesiom w czarnych kieckach się zachce. W takim przykładowo Krakowie kler ma więcej ziemi niż zajmuje Watykan!
Polska Konstytucja zawiera tylko możliwość skarżenia w przypadku naruszenia uczuć religijnych. O agnostycznych czy ateistycznych mowy nie ma. Takich mamy polityków lewicy. Malowanej. Nie zrobili nic...

Sphere: Related Content

sobota, 13 czerwca 2009

Bezkrytyczni wyznawcy?

"polityka - krytyka, to rozumiem. kler też często przegina, ale pewne osoby np. Jan Paweł powinien być poza zasięgiem". Taki wpis każdy przeczytać może na tejże stronie, a zamieszczony on został przez kogoś, kto przedstawia się jako "ciekawa".
A niby to dlaczego miałby znajdować się poza zasięgiem? Niech mi ktoś wyjaśni z jakiej to niby przyczyny? Zatem zaprzeczę owej powyższej tezie i sam odpowiem dlaczegóż to bez krytyki się nie obędzie...
Konia z rzędem temu, kto powie mi jakież to nauki, a dokładniej jakie treści niosą nauki JP II. Serio, poczytałem owe teksty i poza bełkotem, ewentualnie tym, co przedstawione zostało w Dekalogu, czego każdy, w sumie, nie tylko mieniący się być chrześcijaninem trzymać się powinien, nie ma NIC więcej. Tyle tylko, że owe słowa należy odnieść nie tylko do osób świeckich, bo ci mieniący się nazywać duchowieństwem.
A co robi ta kasta? W przeciwieństwie do Jezusa, który nigdy nie był kapłanem i żył z pracy swoich rąk, towarzystwo w czarnych kieckach typu maxi zachowują się niczym pasożyty, bo jakoś nie kojarzę księdza katolickiego chodzącego do pracy. I niech mi nikt nie oponuje, że któryś z nich naucza religii. Winien to robić z powołania, za darmo, a nie za pieniądze publiczne, korzystając z nadmiaru dobrodziejstwa rodzimych politykierów (bez względu na opcję) bez wazeliny wchodzących wiadomo gdzie.
Kwintesencją wszystkiego jest to, iż kler przez lata całe budował, aż wreszcie zbudował niezwykłą wręcz religię u podłoża której legło to, iż tak zwani wierni nie zwracają się bezpośrednio do Boga, ale do tych, co mienią się być jego pośrednikami. I tym też sposobem mamy do czynienia choćby ze spowiedzią, a przecież do kogo człowiek wierzący winien zwracać się o wsparcie? Od księży raczej tego nie uświadczą.
No i przejdźmy do JP II, śmiertelnika zresztą, którego z niewiadomych przyczyn chcą ogłosić świętym. A o czym to mówi Dekalog?: "Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!". Skąd zatem niezliczone rzesze tak zwanych świętych? Do kogo wierni mają się modlić? do tej grupy ma dołączyć Karol Wojtyła...
..., który jedynie wyraził ubolewanie z powodu pedofilskiego działania swoich podwładnych, na dodatek oświadczył, że "Krzywda wyrządzona przez kilku księży najmłodszym i najsłabszym wypełnia nas wszystkich głębokim uczuciem żalu i wstydu". Co zrobił, by takie sytuacje się nie powtarzały? O AIDS, zakazie używania prezerwatyw, nie wspomnę. Homofobia - podobnie. Patriarchalny system rodziny, gdzie ojciec ma mieć zawsze najważniejsze zdanie, ostatnie słowo, choćby z niego był nygus, pijak i awanturnik.
Jan Paweł II nigdy nie wsparł duchownego, którego uznano na świecie za jednego z dziesięciu męczenników XX wieku, czyli Oscara Romero, księdza nominowanego do Pokojowej Nagrody Nobla, zamordowanego przez typowy reżim, co prawda z Salwadoru, jednak - skoro JP II miałby być dla tegoż wspomnianego duchownego jakąś ostoją - dlaczego bez mrugnięcia okiem spotykał się choćby z Augusto Pinochetem oskarżonym m.in. o tortury, morderstwo i porwania. Ot i świadectwo...
Dlaczego ów Polak-papież nie potrafił pójść z duchem czasu i jedynym jego posunięciem względem opozycji było wydanie zakazu nauczania przykładowo dla Hansa Künga, szwajcarskiego księdza, katolickiego zresztą, który sprzeciwiał się dogmatowi o nieomylności papieża, zakazowi przerywania ciąży, celibatowi księży, sztucznemu zapłodnieniu czy przerywaniu ciąży. Widać jaki to dialog stosował ów wynoszony teraz na katolickie ołtarze Karol Wojtyła.
A cóż uczynił, by doprowadzić do porządku zakonnika z Torunia? Owa Ostoja Roztropności, Przenikliwości i Mądrości czyli Tadeusz Rydzyk - Idolu Napalonych Sześćdziesiątek oraz Przyjaciel Rent i Emerytur Najskromniejszych - czuje się całkowicie bezkarny i nieustannie sieje. Nienawiść stając się bardziej nie Redemptorystą a bardziej - Redempterrorystą.
Mniejsza z tym Tadeuszem O. - Nieustraszonym Wrogiem Wszelkich Stosunków. Jakiż święty z Wojtyły - wracając do tzw. tematu świętości - skoro pozwalał, by jeszcze za jego życia pojawiało się coś w rodzaju kultu jednostki? Pomniki, ulice, skwery, szpitale i mnóstwo innych nazywano imieniem Jana Pawła II?
Co on dobrego zrobił?
Bez jakiejkolwiek krytyki? Tak to ma być, Pani "ciekawa"?

Sphere: Related Content

sobota, 21 marca 2009

Jak na łysej kobyle

Nie po raz pierwszy trafiła do mnie przesyłka w następującym stylu:

Przepraszam że to wysyłam, ale nie mogę tego zlekceważyć minęło 700 dni Jana Pawła II do nieba . Wyślij to 20 osobom a za 8 dni anioły ześlą CI cud . Jeśli tego nie zrobisz będzie to 8 nieszczęść . Złóż mu honor! ........... Nie chodzi tu o łańcuszek...tylko o pamięć...! Roześlij to wszystkim na swojej liście . P.S Nie lubię przesyłać tego typu przesłanek,ale proszono mnie aby nie przerywać. Przepraszam i serdecznie pozdrawiam.

Ominę imię i nazwisko nadawcy.

Przyznam zupełnie szczerze, że szlag mnie trafia, kiedy dostaję podobnej treści informacje, szczególnie ze względu na fakt, iż religia zwyczajnie mnie nie obchodzi, a jeżeli w jakiś sposób interesuje - nie ta, jakiej reprezentantem był JPII. Może dla kogoś był on autorytetem, kimś w rodzaju guru, idola. Nie dla mnie. Z uporem maniaka powtarzać będę to, co onegdaj usłyszałem w jednym z normalnych krajów naszego kontynentu, gdzie osoby mające mniejszy lub większy wpływ na życie publiczne bez jakiegokolwiek skrępowania potrafiły nazywać go mistykiem i szarlatanem.

Cóż bowiem takiego ów jegomość uczynił dla świata? Niech ktoś mi KONKRETNIE odpowie na to pytanie, w taki sposób, abym mógł przyznać mu rację. Do tej pory nikt nie był w stanie mnie przekonać, poza stwierdzeniem, że był "Wielkim Polakiem". I to wszystko. Puste hasło, zero treści, powtarzanie bezmyślne czyichś słów, tak samo jak niekoniecznie ze zrozumieniem odmawianie Zdrowasiek.

O ile z ust tegoż pana padły jakieś mądre słowa, z pewnością nauka dawno poszła w las. Przypomnieć sobie wystarczy jak to bratali się ze sobą po jego śmierci kibole Cracovii i Wisły. Zwyczajnie pustka ze zrozumienia.

A moja pustka (też ze zrozumienia) związana jest z czym innym - z pojmowaniem uwielbienia JPII, traktowaniem go niczym Boga, którym przecież nie był i nie jest, wywieszaniem jego portretów na ścianach, wydawanymi kalendarzami, pomnikowanią, budowaniem jakichś instytutów nazywanych jego imieniem (i to za publiczne pieniądze), no i na dodatek... testem z historii, który ma być poświęcony życiu polskiego papieża. Paranoja. Wychodzi na to, że Polska religijność katolicka będzie mieć niebawem tzw. Świętą Czwórcę (nie mylić z Trójcą), skoro jakimś santo Karol Wojtyła ma zostać ogłoszony, chociaż - zapewne - niewielu, a może nikt nie jest w stanie wytłumaczyć czym ma być owa świętość.

Niech nikt nie czuje się urażony, ale całość tego zamieszania z JPII przypomina mi stary dowcip sprzed lat, kiedy to w radzieckiej szkole nauczycielka zapytała Wanię:
- Wania, kto jest twoim idolem?

- Lenin! - bez zająknięcia odpowiedział Wania.

- Świetnie, piątka! - oświadczyła nauczycielka.
Wania usiadł, spod ławki wysunął książkę i wyszeptał:
- Sorry Winnetou, ale biznes is biznes.
I - jak sądzę - mamy do czynienia z niczym innym, jak tylko z próbą (skuteczną zresztą) zrobienia ogromnego szmalu na papieskich wspomnieniach, na ciągłym otaczaniu się jego kultem. Słyszałem, że niebawem ma zostać wydana mapa świata, na której zaznaczone będą miejscowości przez niego odwiedzone (oficjalnie nazywa się to, że udał się tam z pielgrzymką), za które miliardy musiały zapłacić rządy biednych zazwyczaj państw. I to wlaśnie nazywało się miłosiedziem...
A dziś kler forsuje swe interesy (tak, interesy, by nabić swą kabzę) w prosty sposób: bo JPII by tego sobie życzył - taka argumentacja łamie nawet najbardziej opornego urzędnika, który bez mrugnięcia okiem wyraża zgodę na sprzedaż należącego do gminy majątku za bezcen. Komu? Katolickiemu duchowieństwu, które dopóki tylko można będzie ujeżdżało na wątpliwym micie Karola Wojtyły niczym na łysej kobyle.
Na tym jednak nie koniec - na mocy ustawy z 1950 roku powołany został Fundusz Kościelny, który corocznie, z pieniędzy podatników, wypłaca ze Skarbu Państwa (polskiego) grube miliony katolickiemu duchowieństwu jako rekompensatę za zabrany za brzydkiej komuny majątek. Nic to, że wszystko, co odebrano przed laty z nawiązką (ogromną) już zwrócono. Fundusz istnieje od lat i nijak zniknąć nie może. Jakoś JPII nie zdecydował się, by owa żywa gotówka lejąca się szerokim strumieniem z kasy biednego kraju - jakim Polska jest - nareszcie zniknął. Według oficjalnych źródeł jest to roczna kwota przekraczająca 90 milionów złotych. Co z takimi pieniędzmi można byłoby zrobić, wydając je niekoniecznie na wypełnianie biskupich brzuchów, niech każdy sam dopowie.
O reformatorze (o Wojtyle, znaczy się) mówiono. Takiż to reformator, który w celibacie (podobno, bo jak wieść niesie, córka jego do dziś żyje) swój żywot spędził, na tematy seksulane się wypowiadał, a szczególnie na okoliczność antykoncepcji. Działalność misyjna za jego panowania spowodowała, że w takiej tylko Afryce zgonów byłoby po stokroć mniej. Gdyby tylko używano prezerwatyw zapobiegających zarażaniu się AIDS.
Niech te fakty wystarczą. Jeżeli odczuwałbym potrzebę, mógłbym je mnożyć w nieskończoność.
A niedowiarkom przytoczę ostatnią z wieści rodem z USA na temat niemieckiego papieża, jakiego z publicznych pieniędzy puszczają nam przy każdej możliwej okazji w abonamentowej telewizorni. Czyż nie dochodzi do próby przeniesienia uczuć wiernych z JPII na B16? Chwyt marketingowy całkiem ciekawy...
Otóż, Benedykt XVI tak najzwyczajniej w świecie (cóż, trzeba użyć niekoniecznie subtelnego słownictwa) wypierdolił ze stanu kapłańskiego księdza rodem z Polski - Marka Bożka, który nie chciał płacić daniny biskupom, bo stwierdził, że kasa jest bardziej potrzebna biednym. I im właśnie ją przekazywał. Rzecz miała miejsce w Sant Louis, w USA.
I taki to kościół ja zwyczajnie pierdolę. Podobnie jak jego przywódcy ministrantów.

Sphere: Related Content

środa, 18 lutego 2009

Jak barany

Czymże jest kościół katolicki mieniący się pisać przez duże "K"? Zbiorem obłudy - bo to moje, MOJE zdanie.
Austria:, Santk Polten, seminarium duchowne: zdjęcia władz uczelni i klerycy w jednoznacznych zdjęciach. Po ujawnieniu skandalu - szefostwo (obcałowujące i ściskające się z młodzieżą w dopiero co założonych "sukienkach") odwołano. Dokonał tego Watykan. Jakim to dziwnym sposobem prorektor Wolfgang Rothe trafia do parafii św. Michała w Monachium?
USA, Los Angeles: kardynał Roger Mahony kilka lat temu próbował zataić przed tamtejszym wymiarem sprawiedliwości informacje o duchowynych, którzy dopuszczali się pedofilii. Teraz za ten uczynek stanąć może przed sądem.
Polska - USA: ksiądz Tomasz Zieliński lecący na trasie Warszawa - Newark chciał zbyt mocno zbliżyć się do 16-latki, do której poczuł "chuć". Ta jednak oporną była. Skutkiem czego "batman" wyprowadzony został z samolotu w kajdankach. Czarny siedzi w amerykańskim więzieniu, ale po ogłoszeniu wyroku ma trafić nad Wisłę. Resztę niech każdy sam sobie dopowie.
Gdyby ktokolwiek chciał, służę szerszą informacją o historii wprowadzania dogmatów i "uczynkach" tzw. KK.
Bydgoszcz (Polska zresztą): planowano tu wystawić musical "Jesus Christ Superstar", niekoniecznie w tradycyjnej formie, bo widzowie spektaklu mieli głosować nad tym czy Chrystus "winny czy niewinny" sms-ami. Panowie w czarnych maxi (z koloratką pod szyją) zaprostestowali, więc ugiąć się należało. Wiadomo, władzom miejskim. Teraz spektakl mają przenieść do Torunia, gdzie podobno zaprezentowany zostanie.
Czyżby ktoś obawiał się, że Guru ułaskawiony nie zostanie? Nie dziwię się, skoro za piewców swych nauk ma takich reprezentantów.
A tak właściwie - owieczki się pasie, nie wyłącznie doi (i otumania)...

Sphere: Related Content

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Ajatollah - ginekolog

Czekam już tylko na dzień, kiedy panowie w czarnych sukniach maxi zaczną rozliczać swych parafian z tego czy aby zbyt mało - w stosunku do tego ile zarabiają - nie oddają na tak zwanych duchowych przewodników.
Ruszył teraz cały aparat mułłów i innych ajatollahów katolickich do nawoływania, by bezdzietne małżeństwa przypadkiem nie zastosowały metody in vitro zamiast adopcji. Owo in vitro jest ich zdaniem niemoralne, bo to Bóg (kurde, skąd oni to wiedzą, jakieś konsultacje potajemne z nim przeprowadzają?) decyduje komu dzieciaka dać, komu nie. Postęp nauki i cywilizacji niech się zajmie czym innym, a nie jątrzeniem i dawaniem nadziei na własne potomstwo.
Niech więc zatem ajatollah Dziwisz czy mułła Głódź także zrzekną postępu cywilizacyjnego i zrezygnują z wypasionych bryk, telefonów komórkowych, kont bankowych itp. O wypowiedziach w mediach już nie wspomnę. Toż to przecież nowoczesność.

Sphere: Related Content

czwartek, 30 października 2008

Diablopapieżopoganomącenie

Jest... No właśnie, w miejscu kropek winno znaleźć się jakieś określenie oddające świetność sytuacji. Pierwotnie chciałem użyć słowa bosko, jednak na pewno nie byłoby ono właściwe.
No to po kolei...
Tadzik R. zwany dalej ojcem rusza na warzywną wojnę, bo dynia jest symbolem szatana, a takie amerykańskie święto pod tytułem Halloween to istne wcielenie diabła. Należy więc protestować, szczególnie nie dopuścić do tego, by dzieciarnia mogła bawić się w przebieranki za duchy. Polak - jak to można wywnioskować z teorii zakonnika, którego hobby jest zbijanie kasy na wszystkim co się rusza bądź nie - równa się katolik. Trzeba więc Tadzika popierać. I nic to, że dzieciaki mogą się bawić, ważniejsze jest chyba umartwianie się.
Pogaństwo, jakim toruński biznesmen ukrywający się pod koloratką zarzucił natomiast krajowi znad Wisły i Odry pewien humanista rodem z Krakowa, zresztą wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dokładniej rzecz ujmując chodzi o pomnikomanię, jaką fundują katoliccy fundamentaliści. Któż stoi, siedzi, klęczy (i nie wiadomo co jeszcze robi)? Oczywiście, we wtłaczanym do umysłów jedynym możliwym autorytecie wszechczasów, papieżu z Wadowic. Jeżeli moda na pomniki Karola Wojtyły się nie zmieni, niedługo dodawać będą jego figurki do każdej zakupionej pralki. No i właśnie, ów humanista pyta się wprost: kogo należy wyznawać - Boga czy papieża? Odpowiedzi na to pytanie niech każdy udzieli sobie we własnym sumieniu.
Zamiast bosko lepsze chyba jest wyjaśnienie z tytułu.
A gdyby do tego dorzucić to, czym "czarowany" jest ten, co utożsamia się z katolicyzmem, czyli jakimś wyimaginowanym niebem, w którym obcować się ma przez wieczność z Bogiem. Na czym jednak owo niebo ma polegać, co się ma tam dziać, tego już nikt nie wytłumaczy, więc nie do końca, a właściwie wcale, nie wiadomo czy będzie to na tyle atrakcyjne, by się o to starać w tak zwanym życiu doczesnym.
Z pewnością nie zamierzam tam dostać się przez wzbogacanie komitetów budowy kolejnego pomnika z wiadomym wizerunkiem czy też wpłatami na konto pogromcy dyń.

Sphere: Related Content

czwartek, 16 października 2008

Gdzie to prawo?

Nie ma równości w polskim prawie i - śmiem podejrzewać - długo jeszcze nie będzie...
Abonamentowa TVPiS caluśki dzień męczy widzów na wszelki możliwy sposób programami o papieżu Karolu Wojtyle, którego wybrano na owo stanowisko 30 lat temu. Co rusz mowa jest o tym jaki on był to niby wielki, że czegoś tam nauczał (niech więc wreszcie ktoś powie dokładnie czego), no i że WSZYSCY czekają na jego jakąś tam beatyfikację.
Podobnych pierdół - moim zdaniem - jest pełno. Zastanawiam się po co? Czyżby wszyscy w tym kraju byli katolikami, wszyscy podziwiali pana rodem z Wadowic? Znam mnóstwo ludzi, którzy skręcają się na taką papkę płynącą wprost z ekranu.
W normalnym kraju z pewnością przeciwko takiej telewizji wpłynęło przynajmniej kilkanaście pozwów o obrazę uczuć, brak równouprawnienia itp. W Polsce jednak nie ma mowy o tym, by np. ateista zaskarżył kogokolwiek o naruszanie jego światopoglądu taką indoktrynacją. A na zmianę szansy nie widać...

Sphere: Related Content

niedziela, 12 października 2008

Prawda - PapaRatzi

Z jakąż to satysfakcją przyjąłem, że do kanonu watykańskich tak zwanych świętych trafić ma papież Pius XII.
Pan papież Ratzinger próbuje tuszować jak tylko może występki, wręcz powiedziałbym - zbrodnie - swego poprzednika. Mało tego, Pius XII jako osobnik ściśle współpracujący z nazistami, teraz ma zostać oczyszczony ze wszelkich zarzutów, bo podobno był wiecznie wprowadzany w błąd.
Może z takiego samego powodu, co astronomowie twierdzą, że Ziemia jest płaska...

Aby nikomu nie pozostawić złudzeń co do historycznej prawdy, proponuję lekturę tego, co poniżej, nie dodając ani słowa komentarza więcej.


List prezydenta Stanów Zjednoczonych (USA) Harry'ego Trumana do papieża Piusa XII w Watykanie napisany po zakończeniu II. wojny światowej

List opublikował paryski miesięcznik "Sennaciulo" nr 647/1959

Szanowny Panie Pacelli,
Jako baptysta i jako głowa jednego z największych i najpotężniejszych narodów świata, gdzie wszyscy nazywają mnie po prostu panem Trumanem, nie mogę stosować zwrotu: Jego Świątobliwość, ponieważ ten tytuł jest zarezerwowany tylko dla Boga. My w Stanach Zjednoczonych uważamy wszystkich ludzi za równych przed Bogiem i zwracamy się do siebie naszym własnym, prawdziwym imieniem. W konsekwencji tego piszę do Pana jako do Pana Pacelliego.
Jestem przekonany, że ani Pan, ani Pański Kościół nie należą do tych, którzy prawdziwie szukają pokoju i pracują dla niego. Twórcy naszego narodu, poznawszy całą historię i cechy Pańskiego kościoła, tak bardzo lubiącego politykę i wojnę, ustalili jako główną zasadę obowiązującą nasz rząd, by nigdy papież nie miał prawa mieszać się do naszych spraw. Dobrze poznaliśmy
doświadczenie historii Europy i jesteśmy pewni, że nasza demokracja nie trwałaby długo, jeśli pozwolilibyśmy - na podobieństwo rządów europejskich - oplątać się waszymi doktrynami i politycznymi intrygami.
Tomasz Jefferson, jeden z najmądrzejszych ludzi naszego kraju, powiedział jasno: "Historia nie dostarczyła nam ani jednego przykładu państwa pod wpływami kościoła, któremu udałoby się zachować wolność religijną".
W konsekwencji Pan nie posiada najmniejszych kwalifikacji, aby móc mnie pouczać o sposobie prowadzenia mego narodu drogą pokoju. Kilka faktów mogłoby pomóc Panu w odświeżeniu swej pamięci. Pański poprzednik w Watykanie, papież Pius XI rozpoczął atak faszystowski, zawierając układy z Mussolinim w 1929 r. Cywilizacja chrześcijańska w tym roku została haniebnie
zdradzona. Sławny pisarz i historyk naszego kraju, Lewis Mumford - ani komunista, ani antykatolik - napisał w książce "Faith for Living" z 1940 r.: "Perfidia świata chrześcijańskiego jasno urzeczywistniła się w 1929 r. przez konkordat, kóry powiązał Mussoliniego z papieżem".
Wówczas tylko nieliczni w Stanach Zjednoczonych znali prawdziwe oblicze faszyzmu tak dobrze jak Pan i papież Pius XI, a wy dwaj pomogliście do jego sukcesu i związaliście z nim wasz kościół. Pan sam - jako młody ksiądz i dyplomata - wykonywał specjalne zadanie - pomocy Niemcom w
przygotowaniach do drugiej wojny światowej. Spędził Pan dwanaście lat w Niemczech. W porozumieniu z von Pappenem pomógł Pan Hitlerowi wzmocnić się oraz - jako kardynał Pacelli położył Pan podpis pod konkordatem, który powiązał Watykan i Wielkie Niemcy w 1933 r.
Nie udowodni mi Pan swojej niewiedzy o tym, że Hitler i naziści przygotowywali spisek przeciwko nam. Nawet katoliccy biografowie piszą, że przez wiele lat był Pan najlepiej poinformowaną osobą w całej Trzeciej Rzeszy.
Po podpisaniu konkordatu, tak ważnego dla Hitlera, von Pappen, który w Norymberdze z wielkim trudem uratował swoje życie, powiedział: "Trzecia Rzesza jest pierwszym mocarstwem nie tylko uznającym, lecz w dalszym ciągu wprowadzającym w życie szczytne zasady papiestwa".
Pańscy kardynałowie i biskupi w Rzymie błogosławili oręż użyty przeciw bezbronnym Abisyńczykom. Pański kardynał Schuster z Mediolanu ogłosił podbój Abisynii, jako świętą wojnę, która pozwoli zatriumfować w tym kraju krzyżowi chrześcijańskiemu. Pan rości sobie prawa, aby nadal nazywać swój kościół - Kościołem Bożym i w konsekwencji żądać, abym ja, szef cywilnego,
konstytucyjnego państwa zgodził się uznawać Pana jaki mojego zwierzchnika, a w ten sposób jako zwierzchnika narodu amerykańskiego.

Sphere: Related Content

sobota, 4 października 2008

Poziom z katolicyzmu

Wyrażę się chyba dość dosadne, ale - moim zdaniem - prawdziwie: kościół katolicki osiągnął już dno swej hipokryzji, zakłamania, obłudy, fałszu i niech każdy doda sobie jeszcze podobnych temu określeń ile tylko zechce.
Wymyślono sobie jakąś beatyfikację, tzn. uznanie za "świętego". Nie zamierzam dociekać czy bardziej trafnym nie byłoby stwierdzenie, iż jest to "osoba zasłużona dla katolików", nie dla chrześcijan, bo to zupełnie inny świat, inna rzeczywistość.
No i teraz polscy katolicy przeżywają kiedyż to za owego "świętego" uznany zostanie - określany przez wielu racjonalnie myślących ludzi Zachodu - jako mistyk lub szarlatan - Jan Paweł II. Tak, jeżeli ktoś nie dowierza, niech przyjmie to do swej wiadomości, że tak właśnie mówią na niego, byłem tego świadkiem, mając na myśli nie tylko uwstecznianie tej religii, ale również skrzętne ukrywanie licznych przekrętów duchownych oraz molestowania małoletnich.
Watykan wymyślił sobie, żeby beatyfikować przy okazji... Piusa XII. Tym, którzy niewiele wiedzą o tej postaci, wspomnieć warto, że to właśnie za jego rządów trwała II wojna światowa, a ów papież nigdy nie potępił hitleryzmu, a wręcz go wspierał. Mało tego, iluż to zbrodniarzy wojennych - dzięki Watykanowi - uniknęło procesów, uciekając głównie do Ameryki Południowej.
To już nie poziom kloaki...

Sphere: Related Content

czwartek, 22 maja 2008

Dzień z tacą...

Tegoroczny 22 maj pokazuje, że w tym kraju wola "czarnego luda" jest ważniejsza od istniejącego (i podobno obowiązującego) prawa. Jakieś tam kościelne święto spowodowało, iż żaden sklep w tym kraju, kompletnie nic otwarte być nie mogło, bo handlu zakazano. Kto by ten zakaz naruszył, może liczyć się z kilkutysięczną grzywną.
Kojarzy mi się to z łamaniem zakazu o nieuczciwej konkurencji. Tego dnia przecież jedynie na tacę kasa winna trafiać, nie do fiskalnych kas...


P.S.
A dewotowi z okolicy, który przez kilka godzin puszczał na cały regulator jakieś procesyjne hity ten sam wymiar sprawiedliwości, który ma ścigać handlowców, winien wlepić solidną karę za obrażanie moich uczuć i zakłócanie spokoju.

Sphere: Related Content

sobota, 10 maja 2008

Którędy do Boga?

Zastanawiam się czy Jedynie Słuszna Religia w tym kraju będzie kiedykolwiek formą wyznania, jaką być powinna, czy pozostanie jedynie celem do ogłupiania mas. Nie bez przyczyny dochodzę do takiego wniosku.
Jak bowiem dojść do innego przekonania, skoro Bóg jest podobno jeden a tu wierni modlą się do kogoś nazywanego "świętym" będącym np. kierowców, zakochanych, strażaków, zresztą czegokolwiek. Coś się nie zgadza z przykazaniami, którymi wierni mieniący się być katolikami mają się kierować w swym postępowaniu...
No i teraz papieża byłego chcą kroić, żeby porozwozić jego członki po kościołach wielu, by tam wiernych nagonić, bo przecież inny cel takiegoż postępowania być nie może. A przy okazji (chociaż to główny cel) pieniążki solidne zyskać, bo przecież parafianie (zainteresowanym polecam zajrzeć do Słownika Wyrazów Obcych PWN, by dowiedzieli się kim ów parafianin rzeczywiście jest) niezłą kasą sypną.
Ale przecież owieczki są obecnie dojone. Nie pasie się ich.

Sphere: Related Content

środa, 30 kwietnia 2008

Jak cię widzą, tak..., czyli Mr. Boruc & the Pope

Żałuję, że bramkarz polskiej reprezentacji w piłkę kopaną nie gra w jakimś zespole ligi francuskiej. Prawdopodobnie zostałby ukarany i to solidnie za swój, co tu owijać w bawełnę, występek, który chluby nie przynosi. Otóż Artur Boruc, bo o nim mowa, obnosił się po boisku z koszulką, a na niej była podobizna Jana Pawła II z napisem: Boże błogosław papieża.
W tolerancyjnej pod względem religijnym i kulturowym Wielkiej Brytanii takie zachowanie i tak uznano za wysoce kontrowersyjne. Do tego stopnia, że sprawę postępku Boruca poruszono nawet w kręgach parlamentarnych (ale nie naszych, tylko brytyjskich), no i uznano, iż bramkarz tak czynić nie powinien.
Gdyby działo się to w Polsce, oczywiście pseudo polityczne kręgi związane z PiS-dzielcami i innymi katolickimi ugrupowaniami byłyby oburzone faktem, że ktokolwiek raczy naruszać jakieś świętości i krytykować postępek faceta pracującego pomiędzy słupkami. Stało się to jednak nie w tutejszym kraju, w miejscu, gdzie bardziej szanuje się neutralność światopoglądową.
Tym też sposobem mamy do czynienia z kolejnym polskim przejawem wywyższania jednej opcji ponad inne.

Sphere: Related Content

niedziela, 13 stycznia 2008

Orkiestrowa skarbonka czy taca?

Po raz szesnasty Jerzy Owsiak wyskoczył z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Słusznie, bo tyle, co dla chorych dzieciaków wykonuje ten człowiek, ze świecą szukać.
O gromnicy nawet nie wspomnę, więc nie pojmuję jak w ogóle głos w kwestii WOŚP raczy zabierać kler. Otóż arcybiskup o nazwisku Życiński stwierdził, że zaangażowanie młodzieży w zbiórkę na rzecz orkiestry to wyraz współodpowiedzialności i budowanie chrześcijańskiej wspólnoty.
A to ciekawe, szczególnie w przypadku, gdy organizowany przez Owsiaka Przystanek Woodstock jakoś nie za bardzo przypadł do gustu panom w purpurze i czerni, bo tuż obok urządzali sobie jakiś Przystanek Jezus a na dodatek w owsiakowej imprezie niezmiennie widzieli szatana, rozpustę i narkomanię. Teraz w dziwaczny sposób chcą się podpiąć pod tę inicjatywę.
A jeżeli wśród wolontariuszy byli ludzie innych niż chrześcijańskie wyznań? Oni też budowali tę wspólnotę? Na ich miejscu czułbym się urażony i biskupa podał do sądu o obrazę uczuć religijnych, czego jego współwyznawcy nadużywają.
I jeszcze jedno. Ciekawe ileż to pieniędzy na chore dzieci przekazał dla WOŚP arcybiskup, no i czy duchowni może ruszyli ze skarbonkami? Nie tylko z tacą.

Sphere: Related Content

wtorek, 1 stycznia 2008

Po (...) w bagnie

Pewnie mógłbym dokonywać jakiegoś podsumowania roku, czegoś w tym stylu, ale po ki grzyb? Yaro K. i tak przebija wszystkich na okoliczność swej przegranej. Wraz z nim przegrał stan potencjalnie duchowny, któremu w smak było wyłącznie czerpanie majątkowych korzyści z władzy, jaka raz zdobyta, nigdy nie miała zostać oddana. Przecież jedną z pierwszych decyzji PiS-uarowego parlamentu było przyznanie wielomilionowych dotacji na uczelnie katolickie. Potem bezdzietny Tadzik R., z zawodu ojciec obszmalcował bezkarnie prezydencką parę. I był ciąg dalszy - brak podstaw do wszczęcia postępowania sądowego o obrazę władz (niestety, jak na to nie spojrzeć, prawdą to jest) najwyższych w państwie.
Okazuje się jednak, że tak z pozoru katolicki kraj, jakim jest Polska pozostaje w tyle za Hiszpanią. Biskup Teneryfy, Bernardo Alvarez wypowiedział się na łamach lokalnej prasy na okoliczność molestowania i gwałtów na nieletnich przez księży. Wiemy zatem, że molestowane dzieci są same sobie winne, gdyż jeśli się nie uważa, dzieci same to prowokują, ponieważ wiele dzieci szuka kontaktów seksualnych z dorosłymi.
Sztucznie zatwierdzony - wbrew ludzkiej naturze, przez katolickie władze - celibat chyba do czegoś zobowiązuje. Tym samym stan batmanów, bo w takim przypadku muszę generalizować, zwyczajnie przyznaje się do gwałtów na nieletnich, zakazanych przez prawo, ostro potępianych nawet przez zatwardziałych kryminalistów, dla których dziecko jest świętością. Znacznie wyższą niż jakiś klecha.
Gwałty, pedofilia, homoseksualizm (też podobno potępiany, a praktykowany przez panów w czarnych sukienkach), wymieniać można i inne grzechy to już standard.
Powtórzę, że generalizować nie chcę. Zastanawia mnie jednak dlaczego ci naprawdę PRAWI księża tkwią w bagnie, z jakiego ich pryncypałowie wyjść nie zamierzają.

Sphere: Related Content

niedziela, 16 grudnia 2007

Dupa z pozycji biskupa

Stać się chyba muszę wyjątkowo dosadnym. Wyjątkowe "autorytety" w dziedzinie seksuologii czyli księża katoliccy zabierają głos, potępiając metodę in vitro i namawiając małżeństwa, jakie mają problemy z tzw. naturalnym poczęciem do adopcji. Sztuczne zapłodnienie to bowiem - ich zdaniem - metoda niegodziwa. A wszystko przez fakt, że minister zdrowia Ewa Kopacz zapowiedziała dofinansowywanie z budżetu takich zabiegów.
Prym w protestach wiedzie metropolita krakowski, pewnie główny seksuolog kraju. Ten, co podobno jak inni księża o tej sferze życia winni mieć wiedzę mniejszą od przeciętnego licealisty ze względu na przyrzekane śluby czystości. Podobnie jak cała rzesza księży oskarżanych o gwałty i pedofilię.
Dlaczego zatem katolicki kościół nie pójdzie z duchem czasu i nie zdecyduje się na zniesienie wspomnianego celibatu? Chętnych na żony księża znaleźliby pewnie sporo, no i adopcję?
Nauczycielem teoretycznym łatwo być...
A na marginesie, skoro tak kler przeciwstawia się metodzie in vitro, niech naukowo raczy wyjaśnić jak zatem począł się Jezus?

Sphere: Related Content

wtorek, 20 listopada 2007

Sacrum profanum

Zupełnie przypadkiem, przechadzając się po naszej stolicy, wzrok mój przykuł sklepik z dewocjonaliami. No i szyld, który jednoznacznie mówił, że mamy do czynienia ze sztuką sakralną...
Na wystawie jakieś - jak to nazywam - świątki w stylu obrazków, figurek, krzyży itp. Ale szczególną uwagę zwróciłem na coś zupełnie innego - w formie rozkładanego tryptyku - główne miejsce na owej wystawie zajmował obraz Jana Pawła II. Pewnie się wielu osobom narażę, jednak zastanawia mnie co polski papież ma wspólnego ze sztuką sakralną?
Przecież czy jest on osobą, do której należy się modlić, by uwieczniać jego podobieństwo na obrazach, jakichś portretach? Jak na to nie spojrzeć, był to wyłącznie zwierzchnik kościoła katolickiego, państwa duchownego, a nie Bóg.
Jeżeli dodamy do tego Jana Pawła II sprzedawanego jako znicze nagrobne (jak można palić papieża?), jego wizerunki na butelkach od wódki, torbach, otwieraczach, krasnalach ogrodowych z jego twarzą - mamy do czynienia z ewidentnym bałwochwalstwem.
Ktoś może ocenia go jako wielką, pomnikową wręcz postać. Ja niestety - wręcz przeciwnie. Dlaczego? Mniejsza z tym.
Ważniejsze jest dla mnie to, co zobaczyłem na wspomnianej sklepowej wystawie, a szczególnie związek tego widoku z drugim przykazaniem Dekalogu, które jakimś dziwnym trafem zostało przez katolickie duchowieństwo skrócone do lapidarnego zdania: Nie będziesz mieć cudzych bogów obok mnie (Biblia), a katechizm: Nie będziesz mieć cudzych bogów przede mną.
Już to porównanie daje do myślenia, ale tegoż przykazania mamy ciąg dalszy: Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. I dalej: Nie będziesz im się kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja, Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą.
I co zatem może powiedzieć ktoś, kto wiesza krzyż czy innego świątka na swej ścianie? Chrześcijanin to czy katolik?

Sphere: Related Content

poniedziałek, 29 października 2007

Zdrowaśkizm, gdy rozum śpi...

Niektórych pewnie zrażę do siebie tym, co poniżej, ale trudno...

"Zamiast przesuwać koraliki w palcach wciska się guzik "Kolejny", kiedy natrafiamy na koralki między dziesiątkami (kolej na "Chwała Ojcu") telefon wibruje. Dzięki temu możemy używać go dyskretnie w autobusie, tramwaju, gdziekolwiek. Komórka może być w kieszeni, wystarczy wyczuć klawisz (w zależności od budowy klawiszy, można czasem wyczuć je nawet od zewnątrz)".
To tekst instruktażowy do filmiku, jaki pojawił się w internecie. Chodzący, chadzający albo wcale nie przychodzący do kościoła mogą oddawać się modlitwie za pomocą telefonu komórkowego. Zastąpić on im może różaniec. Wcale nie robię sobie śmiechu, gdyż temat jest jak najbardziej autentyczny (niedowiarków odsyłam na stronę: http://www.artur.nsm.com.pl/mobilka/?id=15363).
Można sobie wybrać intencję, a jeżeli zapomni się kolejności, telefon wszystko przypomni. Niezbędny jest do komórkowej modlitwy specjalny programik, jaki za opłatą można sobie ściągnąć.
Zastanawiam się jednak nie nad ową nowością, ale nad sensem. Co właściwie ma oznaczać bezmyślne odklepywanie zdrowasiek? Czy nie lepszy jest choćby monolog, gdzie wierny zwraca się do Boga, ale swoimi słowami?
Pewnie to pozostałość. Historyczna zresztą - różaniec zaczęto przecież odmawiać nie za czasów Chrystusa, a w XII wieku jako modlitwę, która np. braciom zakonnym nie umiejącym czytać zastępowała odmawianie psalmów. Dorzućmy do tego spowiedź przed duchownym, która obowiązkiem stała się od 1215 roku.
Nijak pojąć nie mogę sensu wiary straszącej szatanem, piekłem, pełnej zakazów, których sami przewodnicy duchowi przestrzegać nie potrafią, na dodatek nie zachęcając wiernych do samodzielnego poszukiwania w tym, co podobno jest najcenniejsze, czyli w Biblii. Katechizm i zdrowaśki wystarczyć muszą.
Zresztą papież Pius XI jednoznacznie stwierdził:

"Gdyby wam kto głosił Ewangelię
różną od tej, którą [...] otrzymaliście
od pobożnej matki, z ust wierzącego
ojca, z nauki wychowawcy wiernego
samemu Bogu i Kościołowi -
Niech będzie przeklęty!”
.

O komentarz niech każdy pokusi się samodzielnie.

Mało tego, buszując po internecie natrafiłem na dość ciekawą ankietę. Jako że jest ona niezwykle długa, przytoczę tylko jedno z pytań, na które każdy niech udzieli szczerej odpowiedzi.

Które czynniki spowodowały, że przyjąłeś(ęłaś) swą religię? Możesz zaznaczyć kilka pozycji.
- Indoktrynacja ze strony rodziców
- Indoktrynacja w szkole
- Indoktrynacja przez otoczenie
- Potrzeba posiadania powodu, aby żyć
- Wrodzony konformizm
- Chęć, aby mi wskazano, kim gardzić
- Mój wymyślony przyjaciel dorósł
- Nie cierpię myśleć samodzielnie
- Chęć poznania dziewcząt/chłopców z kółka parafialnego
- Strach przed śmiercią
- Chęć wkurzenia rodziców
- Potrzeba oderwania się od pracy na jeden dzień w tygodniu
- Chciałem(am) być czegoś pewny(a)
- Lubię muzykę organową
- Chcę być ministrem/posłem/senatorem
- Chcę być ambasadorem w Watykanie
- Chciałem(am) poczuć się moralnie lepszy(a)
- Zmuszono mnie torturami
- Jałowiec stanął w płomieniach i mi kazał


Inkwizycja, krucjaty, palenie na stosach, pochwała faszyzmu, nieomylność papieży, celibat, seksualne afery, Radia Maryja. Wymieniać można długo, ale po co?
Teraz jeszcze na dokładkę religia w szkołach z obowiązkowym wpisem na świadectwie, gdzie młodzież tez przeżywa dobrowolny przymus, skoro podobno przedmiot ten do obowiązkowych nie należy. Tymczasem wypada poczytać sobie jakiekolwiek forum, na którym uczniowie jednoznacznie mówią jak wygląda owa dobrowolna edukacja:
“Jeden ksiądz wymagał ode mnie przyniesienia pozwolenia na niechodzenie na religię od mojego proboszcza (którego zresztą nie mam). Faktycznie, zero przymusu, pełna dowolność i równe traktowanie wszystkich. Już sam fakt, że religia w szkole istnieje, jest jedynie ładną metodą
wytykania palcami innowierców (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Wierzę w co wierzę, i nikomu, a zwłaszcza osobom obcym w szkole, nie muszę się z tego spowiadać”.
“W mojej byłej klasie 3 osoby chodziły na religię z wewnętrznej potrzeby (patrzta, się wzięłam i wywiad przeprowadziłam), 5 dlatego, że nie chciało być wytykanym palcami za to, że nie chodzą, a 17 dlatego, że im kazali rodzice. Mniemam, że w mojej obecnej klasie i innych jest podobnie”.


Za brzydkiej komuny był marksizm i leninizm. Teraz?...

Sphere: Related Content

piątek, 21 września 2007

Niech w kaktusy obrosnę...

Stało się, ale - jak wiadomo - Tadeuszowi Rydzykowi, z zawodu ojcu, tradycyjnie nic się nie stanie, chociaż podobno kościół zastrzega się, że w polityczne życie się nie miesza. Zastrzega się, ale czy to robi?
W Radyju Maryja FM jakiś mieniący się być prowadzącym jakąś tam mocherową audycję oświadczył, że jedyna partia, na którą należy głosować to nic innego, tylko Prawo I Sprawiedliwość. Tradycji zatem musiało stać się zadość, bo jak inaczej mogła postąpić tuba medialna Braci Mniejszych?
No i na tę wieść kolejny raz podniosły się głosy glempowo- gocłowskie, rzecz jasna, potępiające tak jednoznaczne opowiedzenie się po politycznej stronie. Media oświadczyły, że biskupi są przeciwko agitacji w Radyju Maryja FM, że nie powinno wskazywać się obywatelom żadnej partii itp.
I powiedzieli, ale czy WRESZCIE ta grupa w purpurze raczy wykonać jakiś ruch, dzięki któremu Rydzyk Tadeusz odsunięty zostanie od swych mediów? Prędzej niech cały w kaktusy obrosnę, niż na skutek czyichś działań włos mu z głowy spadnie.
Co zrobiły władze Watykanu, które tak głośno krzyczały, że tak być nie może? Co również zrobili polscy dostojnicy kościelni? Powiedzieli - są przeciwko takim praktykom, jakie stosuje szef RM FM i na tym koniec.
Dlaczego? Bo wybory idą, a jeżeli ktokolwiek miałby wygrać, by później kler mógł na tym zyskać, to wyłącznie Bracia Mniejsi. Przecież to za ich rządów jedną z pierwszych decyzji było wielomilionowe dofinansowanie wyznaniowych uczelni (jakiej wiary, wiadomo). To z państwowego budżetu pochodzą pieniądze na kościelne inwestycje. Mógłbym tak długo, ale po co?
Utrzymując obecną władzę nie tylko Rydzyk Tadeusz, ale i całe katolickie duchowieństwo zyska stały dopływ ogromnej gotówki, więc wspomniany księżulo czuć się może zupełnie bezkarny i nadal wyzywać prezydenta od oszustów, a jego żonę od czarownic. Załatwienie elektoratu całkowicie rekompensuje tę obelgę.
Szykuje się jeszcze inna powtórka z rozrywki, ale tym razem z całkowicie innej strony. Onegdaj do wyjątkowo zdyscyplinowanego należał tzw. betonowy elektorat głosujący na lewicę. Dziś dzieje się podobnie, ale to Bracia Mniejsi takowym (mocherowym) teraz dysponują. I jeżeli wybory wygrają, znajdzie się kasa nawet na rydzykową szkołę.
P.S.
A jakieś giertychowe oświadczenia, że Lepper oszalał, wpisując Millera na listę, apele Kalisza do Oleksego o opamiętanie to naprawdę pikuś.

Sphere: Related Content

środa, 12 września 2007

Nie czekaj, rzuć jeszcze na tacę!

Tadeusz Rydzyk, z zawodu ojciec ma nowe auto, bo jego Maybach to już się zestarzał, a skoro poseł Misztal ma tę samą markę, toruński przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji winien się czymś wyróżniać. Na Audi A6 poszło jakieś 250 tysięcy złotych. Jak sądzę uciułał sobie z pensyjki księżulowej i tego, co mu emerytki na tacę rzucą. Byłbym zapomniał, o ile ktoś by go zapytał, a on raczy odpowiedzieć, usłyszymy, że z pierwszej transzy dotacji unijnej. Wyjaśnienie zawsze się znajdzie, podobnie jak w przypadku tych, których reklamować ma na łamach swych mediów.
Ale tak naprawdę, stać go na to, bo kościół katolicki w Polsce, skoro rocznie jego kasa zasilana jest z budżetu państwowego i samorządowego kwotą minimalną (proszę usiąść) 5 (słownie: pięciu) miliardów złotych. Tylko szkolni katecheci kosztują podatników corocznie drobne 650 milionów, a katolickie szkoły wyższe ponad 170. Tylko tegoroczna dotacja państwowa na Fundusz Kościelny wynosi (na papierze) 96 skromnych milionów. To tylko niektóre przykłady, jakie można mnożyć. Po co? Czy moim zamiarem ma być pogłębienie czyjejś frustracji, że żyje w takim kraju?
Nie dziwię się zatem, że ojciec z zawodu, któremu emerytki, jakie stać raz na rok na wymianę beretu na nowszy model, wysyłają systematycznie gotówkę, wysupłał jakieś drobne na nową limuzynę wyposażoną m.in. w system nawigacji satelitarnej i automatyczną klimatyzację.
Dorzuć coś jeszcze...

Sphere: Related Content