poniedziałek, 28 marca 2011
Takich głąbów parlamentarnych mamy
Autor:
bury
o
21:44
0
komentarze
Etykiety: absurdy, prawo polityka
piątek, 24 grudnia 2010
I kto to mówi?
Autor:
bury
o
20:54
0
komentarze
wtorek, 19 października 2010
Stało się...
Autor:
bury
o
16:02
0
komentarze
poniedziałek, 18 października 2010
Moralizatorzy
Autor:
bury
o
10:27
0
komentarze
Etykiety: absurdy, polityka religia
czwartek, 16 września 2010
Kreuz paszoł won...
Autor:
bury
o
23:10
0
komentarze
Etykiety: absurdy, polityka religia
wtorek, 3 sierpnia 2010
Katoterroryści
Autor:
bury
o
20:38
0
komentarze
Etykiety: absurdy, polityka religia
sobota, 17 lipca 2010
Takie my grunwaldzkie są
Autor:
bury
o
14:32
0
komentarze
sobota, 12 grudnia 2009
Czas patriotów?
Przyszła chwila refleksji. Kurka wodna, nie można jej wyprowadzać z błędu, bo błędu w jej rozumowaniu nie ma.
Co dał nam ten kraj - młodym żadnych perspektyw na przyszłość, czyli brak pracy, brak szans na własne mieszkanie, skoro zarobki niskie, kredyty wysokie, becikowe na pieluchy wystarczy, a zresztą, ileż to becikowych można mieć, by później się nie zarżnąć przy dzieciach; dla tych w średnim wieku - strach przed utratą pracy (o ile takową mają), strach przed tym czy pracodawca w ogóle da wypłatę; starszym - obawa o życie na emeryturze, przed paranoicznym IPN i rentą wystarczającą na część opłat i chleb okładany - zamiast masłem i szybką - palcami.
No i zaczęła się dyskusja (bezalkoholowa). Chociaż znajoma pracuje w instytucji państwowej, jej pewność - mimo profesjonalizmu pełną gębą - zatrudnienia jest żadna. Jakieś idiotyczne plany sprzedaży, którymi osoba na jej stanowisku winna się w ogóle nie przejmować. Cała kupa elementów się zebrała z jej strony.
Dodałem swoich kilka. Co tu gadać, ot, przykład jeden, wspomniany powyżej - pracodawca nie płaci pensji, przestępstwem to nie jest, ale jak pracownik wyniesie dwie śrubki z firmy, sąd ma jak w banku. Pracodawcy grozi co najwyżej mandat w maksymalnej wysokości od inspekcji pracy. Pięć tysiączków. Co to dla niego? A po 1000 złociszy pracownikom nie płaci.
O majątki kleru, u którego na sznureczkach - niczym marionetki - chodzą samorządowcy, przekazując im tereny z upustem 90-99 procent, kiedy mogliby na nich zyskać grube miliony. Za to mam być wdzięczny ojczyźnie?
Za katolicką tradycję, która podczas II wojny światowej - ręką i rozumem papieża - popierała Hitlera?
Za co? Takich pytań mógłbym zadać jeszcze zbyt wiele, łącznie z tymi, co do roboty iść nie chcą, żyjąc od pokoleń z pomocy społecznej. Za nasze, podatników, pieniądze.
Fakt, patriotą jestem. Ale tylko wtedy, gdy gra nasza reprezentacja. Sportowa. Nie w piłce kopanej. Wtedy liczę, że naszym (oj, tylko pod względem narodowości) zawodnikom.
Autor:
bury
o
23:18
0
komentarze
Etykiety: absurdy, polityka religia
poniedziałek, 16 listopada 2009
Dlaczego????????????????????
Dobity jestem, kiedy ktoś popełnia tak zwanego samobója. Wykonał go niejaki Robert Enke, rewelacyjny niemiecki bramkarz grający w piłkę kopaną.
Do dziś nie umiem pojąć jak można pójść aż w tak solidny dołek, mimo straty dziecka. Może nieco spłycam sprawę, ale w życiu trzeba być twardym niczym chleb z Biedronki. Szkoda, że Robertowi tej twardości zabrakło. W życiu, bo na boisku był fenomenem.
Sami zresztą zobaczcie: Robert Enke
I niech mi tego więcej NAPRAWDĘ fenomenalni sportowcy nie robią...
Autor:
bury
o
23:48
0
komentarze
niedziela, 15 listopada 2009
Droga krzyżowa...
Tekst na ten temat ukazał się w Wirtualnej Polsce, gdzie poczytać można przy okazji sporo komentarzy ludzi o wspomnianej kwestii. Przytoczyć warto choćby kilka...
Zanim je spalisz ja cie koorwo dorwe i rozjebie ci ten moslemski albo zydowski leb!!!
stare babsko z kupa tapety na twarzy!!!rozum ci odebralo!!!!nad grobem stoisz i boga sie nie boisz!!!!wojuj dalej,wojuj!!!
Do Żydów w Polsce i na świecie. Zwracam się do was z prośbą. Powściągnijcie tę waszą rodaczkę Senyszyn. Niech ona pozostawi w końcu sprawy polskie Polakom. Niech nie wtyka tej swojej obleśnej gęby w sprawy polskiego Kościoła Katolickiego. Wykażcie minimum wdzięczności polskiemu narodowi za to, że was przygarnął w trudnych dla was czasach, dał wam wszelkie możliwości przeżycia i upodobnienia się do cywilizowanych narodów. Wasi żydowscy rodacy zajmują przecież tak wiele miejsca w polskim życiu gospodarczym, społecznym i politycznym. Stworzyliście w Polsce całe własne partie polityczne. Nadreprezentacja waszych przedstawicieli jest widoczna w rządzie, parlamencie i urzędach, przy zupełnie nikłym waszym wkładzie w rozwój Polski. Wykażcie trochę przyzwoitości, opanujcie komunistkę Senyszyn i jej podobnych!
No i teraz już wiem w stu procentach co oznacza katolicki sposób myślenia, pełen nietolerancji dla każdego inaczej myślącego. Określę go najprościej i najwulgarniej jak można: zabić, zajebać, przeczołgać, oczernić, zniszczyć itp. każdego, kto myśli inaczej od "prawdziwego Polaka" (czytaj: katolika). I nic nie zmienia fakt, że Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał wieszanie krzyży za niezgodne z prawem. Prawo kościelne uznawane jest nad Wisłą za nadrzędne względem prawa świeckiego. Przez kolejne ekipy rządowe, wchodzące (wiadomo gdzie klerowi) bez wazeliny, spełniając każdą zachciankę klienteli w czerni.A ja mam żal. Do pani Senyszyn, bo dlaczego ogranicza się tylko w swoim apelu wyłącznie do szkół?
Autor:
bury
o
18:20
0
komentarze
Etykiety: absurdy, polityka religia
piątek, 30 października 2009
KaT(o)VP
Mamy już "Ojca Mateusza", "Plebanię", a teraz doszły jeszcze "Siostry". Ktoś naiwny mógłby pomyśleć, że siostrzyczki takie rodzone, ale ni cholery - zakonnice. Całość finansowana z publicznych pieniędzy, bo abonamentowych.
Zagłębiłem się w gazetowym programie dla ogólnodostępnych kanałów TVP - "jedynki" i "dwójki", by potwierdzić swe obawy. Wyszło na to, że ponad 14 godzin tygodniowo zajmują programy o tematyce katolickiej. Powtórzę: finansowane z publicznych pieniędzy. Mało tego, do niedawna pewna niby dziennikarka o nazwisku Schymalla, zwana papieżycą, czyli włazidupstwem katolickim batmanom zarabiała (kolejny raz kłaniają się publiczne pieniądze) minimum 40 tysięcy PLN miesięcznie. Za co? Ale to tak na marginesie...
Gdybym doliczył to, co zapodają w tak zwanym TVP INFO, pewnie tygodniowo mielibyśmy dobę całą z klerem, finansowanym z naszej kasy w kwocie około 7 miliardów złotych rocznie dzięki istnieniu złodziejskiej Komisji Majątkowej oddającej (poza wspomnianą sumą) wszystko to, co kolesiom w czarnych kieckach się zachce. W takim przykładowo Krakowie kler ma więcej ziemi niż zajmuje Watykan!
Polska Konstytucja zawiera tylko możliwość skarżenia w przypadku naruszenia uczuć religijnych. O agnostycznych czy ateistycznych mowy nie ma. Takich mamy polityków lewicy. Malowanej. Nie zrobili nic...
Autor:
bury
o
19:00
0
komentarze
środa, 14 października 2009
Kabareton
Nazywano to meczem o honor, bo szanse na awans zostały już dawno stracone, tymczasem ledwie owo spotkanie ze Słowakami się zaczęło, mieliśmy do czynienia z kabaretem. W zupełnie niegroźnej sytuacji tak zwany obiecujący polski zawodnik strzelił gola. Prawie wysiadła mi przepona ze śmiechu, bo koleś fenomenalnym kopnięciem zaskoczył swojego bramkarza, znaczy niejakiego Jerzego Dudka.
Obraz rodzimej piłki nożnej można oglądać na ekranie abonamentowej TV, jednak wynik jest już sprawą wtórną. Ciekawsze jest to, że organizacja wzajemnej adoracji zwana Polskim Związkiem Piłki Nożnej czuje się dobrze. Z prezesem Grzegorzem Lato zarabiającym miesięcznie 50 tysięcy złociszy. Zainteresowanym polecam piosenkę, jaka powstała na okoliczność piłkarskiej paranoi: http://www.youtube.com/watch?v=UfGdaCpzcQw
Stadion w Chorzowie, gdzie (piszę tekst w trakcie trwania meczu) świeci pustkami.
Prezes PZPN ma stały dopływ gotówki do własnego portfela w wyżej wymienionej kwocie, tymczasem nikt nie pomyślał, by przygotować się porządnie do oglądania spotkania ze Słowakami i zakupić kolorowe piłki, gdyż boisko jest przysypane śniegiem, a piłeczka, jaką grają nasi kopacze ma rewelacyjnie "kontrastujący" ze wspomnianym śniegiem kolor... żółty, więc wygląda to na ekranie jak gdyby piłkarze biegali za wirtualną piłką. Na pensje prezesów, zarządu, działaczy i innych leśnych dziadków kasa jest, na piłki niestety nie.
Szczęście, że nawet fanatyczni kibole zaczęli myśleć bojkotując owo spotkanie o honor, hurtowo oddając wcześniej zakupione bilety. Na około chorzowskim 60-tysięczniku jest podobno około 5000 osób, w tym ponad 1100 Słowaków.
I to na tyle. Czekam, kiedy rząd rozniesie towarzystwo z PZPN, kierując sprawę do prokuratury. Nie może przecież być tak, że działacze reprezentację mają w d... i są wyłącznie zainteresowani przyznawaniem sobie premii. O taką dla Laty wnioskował Piechniczek, a dla Piechniczka - Lato.
Niech to wystarczy...
Autor:
bury
o
21:56
0
komentarze
środa, 23 września 2009
Cud nad cudy
Alicja Tysiąc wygrała z niejakim "Gościem Niedzielnym" prezentującym opcję światopoglądową katotalibów, którzy przyrównali ją do hitlerowców mordujących Żydów w Oświęcimiu, bo owa pani - ze względu na swój stan zdrowia - chciała dokonać aborcji. Mają zatem kolesie z koloru najciemniejszego konieczność opublikowania przeprosin i zapłacenia oczernianej kobiecie 30 tysiączków polskich złociszy.
Oj, boli mocno tych, co uważają się za tak zwanych przewodników. Pewnie z tacy zbiorą na adwokata zapowiadającego apelację, no i na karę finansową. Kato-standard. Przecież czarni nie zapłacą sami, niech głupi ludek wybuli za ich fanaberie...
Autor:
bury
o
19:16
0
komentarze
Etykiety: absurdy, polityka religia
niedziela, 13 września 2009
Naturalista w mordę...
Pierdu-pierdu - że tak powiem. Prawo naturalne zatem nie powinno zezwalać również zatem na dokonywanie podczas porodów cesarskiego cięcia. Dziwisz się panie Dziwisz? Dlaczego jeszcze ów kato-guru przeciwko temu nie zacznie grzmieć? No i zgodnie z owym naturalnym prawem to facet winien lgnąć do baby a baba do faceta, tymczasem imam zwany księdzem zbyt często lgnie do ministrantów...
Gdyby komuś było mało, Dziwisz oświadczył: "zdrowo myślący, a szczególnie ludzie wierzący, powinni stanowić prawo bezwzględnie chroniące każde życie, zwłaszcza życie całkowicie bezbronne".
No to sobie popatrzmy na całkowicie bezbronnych, choćby Indian, których w pień wycinano w imię Jezusa. Pewnie zgodnie z naturalnym prawem silniejszego.
Liczę, że tylko do czasu.
Oby jak najkrócej ktokolwiek cytował owych narodowych guru, jacy gdziekolwiek muszą wcisnąć swe trzy grosze, wywierając nacisk na katopolitykierów, którym w głowie nie pchnięcie tego kraju do przodu, ale zwyczajnie - zrobienie dobrze delikwentom w czarnych długich kieckach mających konkordat i JP2 (domniemany autorytet) na ustach.
Autor:
bury
o
22:10
0
komentarze
Etykiety: absurdy, polityka religia
środa, 29 lipca 2009
Śfjento...
Ale BMW ma tradycyjnie klapki na oczach, PW jest jego konikiem (całe szczęście, że nie kaczką).
A na marginesie, na cholerę nam kolejne święto? Polska forsiastą jest...
Autor:
bury
o
21:44
0
komentarze
Etykiety: absurdy, historia, już nie absurd - pierdolec
sobota, 13 czerwca 2009
Bezkrytyczni wyznawcy?
A niby to dlaczego miałby znajdować się poza zasięgiem? Niech mi ktoś wyjaśni z jakiej to niby przyczyny? Zatem zaprzeczę owej powyższej tezie i sam odpowiem dlaczegóż to bez krytyki się nie obędzie...
Konia z rzędem temu, kto powie mi jakież to nauki, a dokładniej jakie treści niosą nauki JP II. Serio, poczytałem owe teksty i poza bełkotem, ewentualnie tym, co przedstawione zostało w Dekalogu, czego każdy, w sumie, nie tylko mieniący się być chrześcijaninem trzymać się powinien, nie ma NIC więcej. Tyle tylko, że owe słowa należy odnieść nie tylko do osób świeckich, bo ci mieniący się nazywać duchowieństwem.
A co robi ta kasta? W przeciwieństwie do Jezusa, który nigdy nie był kapłanem i żył z pracy swoich rąk, towarzystwo w czarnych kieckach typu maxi zachowują się niczym pasożyty, bo jakoś nie kojarzę księdza katolickiego chodzącego do pracy. I niech mi nikt nie oponuje, że któryś z nich naucza religii. Winien to robić z powołania, za darmo, a nie za pieniądze publiczne, korzystając z nadmiaru dobrodziejstwa rodzimych politykierów (bez względu na opcję) bez wazeliny wchodzących wiadomo gdzie.
Kwintesencją wszystkiego jest to, iż kler przez lata całe budował, aż wreszcie zbudował niezwykłą wręcz religię u podłoża której legło to, iż tak zwani wierni nie zwracają się bezpośrednio do Boga, ale do tych, co mienią się być jego pośrednikami. I tym też sposobem mamy do czynienia choćby ze spowiedzią, a przecież do kogo człowiek wierzący winien zwracać się o wsparcie? Od księży raczej tego nie uświadczą.
No i przejdźmy do JP II, śmiertelnika zresztą, którego z niewiadomych przyczyn chcą ogłosić świętym. A o czym to mówi Dekalog?: "Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!". Skąd zatem niezliczone rzesze tak zwanych świętych? Do kogo wierni mają się modlić? do tej grupy ma dołączyć Karol Wojtyła...
..., który jedynie wyraził ubolewanie z powodu pedofilskiego działania swoich podwładnych, na dodatek oświadczył, że "Krzywda wyrządzona przez kilku księży najmłodszym i najsłabszym wypełnia nas wszystkich głębokim uczuciem żalu i wstydu". Co zrobił, by takie sytuacje się nie powtarzały? O AIDS, zakazie używania prezerwatyw, nie wspomnę. Homofobia - podobnie. Patriarchalny system rodziny, gdzie ojciec ma mieć zawsze najważniejsze zdanie, ostatnie słowo, choćby z niego był nygus, pijak i awanturnik.
Jan Paweł II nigdy nie wsparł duchownego, którego uznano na świecie za jednego z dziesięciu męczenników XX wieku, czyli Oscara Romero, księdza nominowanego do Pokojowej Nagrody Nobla, zamordowanego przez typowy reżim, co prawda z Salwadoru, jednak - skoro JP II miałby być dla tegoż wspomnianego duchownego jakąś ostoją - dlaczego bez mrugnięcia okiem spotykał się choćby z Augusto Pinochetem oskarżonym m.in. o tortury, morderstwo i porwania. Ot i świadectwo...
Dlaczego ów Polak-papież nie potrafił pójść z duchem czasu i jedynym jego posunięciem względem opozycji było wydanie zakazu nauczania przykładowo dla Hansa Künga, szwajcarskiego księdza, katolickiego zresztą, który sprzeciwiał się dogmatowi o nieomylności papieża, zakazowi przerywania ciąży, celibatowi księży, sztucznemu zapłodnieniu czy przerywaniu ciąży. Widać jaki to dialog stosował ów wynoszony teraz na katolickie ołtarze Karol Wojtyła.
A cóż uczynił, by doprowadzić do porządku zakonnika z Torunia? Owa Ostoja Roztropności, Przenikliwości i Mądrości czyli Tadeusz Rydzyk - Idolu Napalonych Sześćdziesiątek oraz Przyjaciel Rent i Emerytur Najskromniejszych - czuje się całkowicie bezkarny i nieustannie sieje. Nienawiść stając się bardziej nie Redemptorystą a bardziej - Redempterrorystą.
Mniejsza z tym Tadeuszem O. - Nieustraszonym Wrogiem Wszelkich Stosunków. Jakiż święty z Wojtyły - wracając do tzw. tematu świętości - skoro pozwalał, by jeszcze za jego życia pojawiało się coś w rodzaju kultu jednostki? Pomniki, ulice, skwery, szpitale i mnóstwo innych nazywano imieniem Jana Pawła II?
Co on dobrego zrobił?
Bez jakiejkolwiek krytyki? Tak to ma być, Pani "ciekawa"?
Autor:
bury
o
13:56
2
komentarze
piątek, 12 czerwca 2009
07 zgłoś się
Niejaka Anna Cugier-Kotka, z zawodu aktorka (tak ją przedstawiają media) poprzednio występowała w spocie wyborczym PO a podczas kampanii do Parlamentu Europejskiego - PiS. W tym ostatnim oświadczyła, że zawiodła się na ekipie Donalda, no i teraz - wraz z rodziną - głosować będzie na kaczopodobnych.
Już po niedzieli wyborczej owa pani wyznała ze łzami w oczach, iż została pobita przez jakichś ludzi, którym nie w smak była jej decyzja dotycząca zakreślenia kogoś tam z PiS-uarów na liście do Europarlamentu. Potem było jeszcze śmieszniej, bo Anna C-K. zmieniła swe zeznania oświadczając, że była szarpana, nie było żadnych kopnięć. Na dodatek powiadamiała niby policję, dzwoniła kilkakrotnie, aż wreszcie odebrała w komendzie kobieta, a tymczasem z billingu, jakim dysponowali gliniarze wyszło - "poszkodowana" telefonowała raz, a rozmawiała z oficerem dyżurnym, ale mężczyzną. Nie wiem zatem kogo wzywać na pomoc, by wyjaśniono mi ktoś to dokonał rzekomej napaści na zwolenniczkę duckmenów. Podejrzewam, że i NASA może się przydać, skoro napastników nikt nie widział, a wszyscy uwierzyli, iż istnieje. UFO oczywiście.
Długo szukałem kim jest owa aktorka. Dotarłem wreszcie do takiego zapisu: Aktorka ukończyła 15 lat temu łódzką "filmówkę", a następnie występowała w w Teatrze im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu i Teatrze im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim. Była także kierownikiem produkcji w Superstacji oraz telewizji Puls. I teraz już wszystko wiem - humoru nabyła w Superstacji a światopoglądu o franciszkanów (czytaj: TV Plus, dawniej TV Niepokalanów Plus). Mało tego, jej zeznania są bliźniaczo (oj, ale mi się wymsknęło!) podobne do obietnic wyborczych PiS, choćby tych z trzema milionami mieszkań w tle.
Ciekawe komu w następnej kampanii owa aktorka zaUFO?...
P.S. A tytuł pozwoliłem sobie dać tak sensowny jak zeznania owej pani.
Autor:
bury
o
18:38
0
komentarze
czwartek, 11 czerwca 2009
Czyny nie słowa...
Któż takie androny plecie - ci, co sami wyczyniają cuda w majestacie prawa. Watykańskiego prawa, któremu podporządkowali polskie ustawodawstwo, by teraz robić tylko jedno - odcinać kolejne kupony (czytaj: kasę, nieruchomości, grunty itp.) od spolegliwych samorządów, szczególnie od tego z Krakowa, gdzie właściwie pół miasta znajduje się w chciwych łapskach kleru.
Nie raz już wspominałem, że nijak pojąć nie mogę dlaczego nadal w Polsce funkcjonuje tzw. Fundusz Kościelny, mający corocznie zwracać duchowieństwu to, co zabrała brzydka komuna. Przecież nie dość, iż kler odzyskał całość utraconego mienia już dawno, z wyjątkowo ogromną nawiązką, ale nadal wyciąga łapy po to, co do niego nie należy i NIGDY nie należało. Oni właśnie chcą pouczać, jawić się jako moralizatorzy narodu.
Zastanawiam się dlaczego dopiero teraz z ich ust padają słowa wzywające do zawarcia pokoju w rodzimej polityce. Czemuż to nie umieli tak wyraźnie jak teraz odezwać się, gdy towarzystwo z partii zwanej PiS, popierane jednoznacznie przez katolickich duchownych, sączyło jad nie tylko słowny, ale i wyrażali swą nienawiść do innych ugrupowań również czynami? Gdzież owi księża zwani biskupami byli wówczas? Dlaczego odnoszą się tylko do polityków występujących w garniturach, a słowem nie wspomną o posiadaczu medialnej tuby, jawnie mieszającego się do polskiej polityki właśnie, czyli do Tadeusza R., nazywającego siebie dumnie "Ojcem", chociaż faktycznie nim nie jest, bo to zwyczajny zakonnik?
Jest to dla mnie tak sensowne jak sytuacja z katolickiej mszy, podczas której wiernych z błogostanu wyrwał prowadzący ją księżulo proszący przybyłych o wysyłanie sms-ów mających zasilić konto budowy kolejnej inwestycji ku czci JP II. I po co? Po to tylko, by budować imperium bez skrupułów wyrywając kasę z kieszeni i tak już ubogiego społeczeństwa.
Autor:
bury
o
18:07
1 komentarze
Etykiety: absurdy, polityka religia
niedziela, 5 kwietnia 2009
Kaczy stukot
Autor:
bury
o
23:05
0
komentarze
sobota, 21 marca 2009
Jak na łysej kobyle
Ominę imię i nazwisko nadawcy.
Cóż bowiem takiego ów jegomość uczynił dla świata? Niech ktoś mi KONKRETNIE odpowie na to pytanie, w taki sposób, abym mógł przyznać mu rację. Do tej pory nikt nie był w stanie mnie przekonać, poza stwierdzeniem, że był "Wielkim Polakiem". I to wszystko. Puste hasło, zero treści, powtarzanie bezmyślne czyichś słów, tak samo jak niekoniecznie ze zrozumieniem odmawianie Zdrowasiek.
O ile z ust tegoż pana padły jakieś mądre słowa, z pewnością nauka dawno poszła w las. Przypomnieć sobie wystarczy jak to bratali się ze sobą po jego śmierci kibole Cracovii i Wisły. Zwyczajnie pustka ze zrozumienia.
A moja pustka (też ze zrozumienia) związana jest z czym innym - z pojmowaniem uwielbienia JPII, traktowaniem go niczym Boga, którym przecież nie był i nie jest, wywieszaniem jego portretów na ścianach, wydawanymi kalendarzami, pomnikowanią, budowaniem jakichś instytutów nazywanych jego imieniem (i to za publiczne pieniądze), no i na dodatek... testem z historii, który ma być poświęcony życiu polskiego papieża. Paranoja. Wychodzi na to, że Polska religijność katolicka będzie mieć niebawem tzw. Świętą Czwórcę (nie mylić z Trójcą), skoro jakimś santo Karol Wojtyła ma zostać ogłoszony, chociaż - zapewne - niewielu, a może nikt nie jest w stanie wytłumaczyć czym ma być owa świętość.
Niech nikt nie czuje się urażony, ale całość tego zamieszania z JPII przypomina mi stary dowcip sprzed lat, kiedy to w radzieckiej szkole nauczycielka zapytała Wanię:
- Wania, kto jest twoim idolem?
- Lenin! - bez zająknięcia odpowiedział Wania.
Autor:
bury
o
20:05
0
komentarze






