Zanim wejdziesz...

W USA mamy Disneyland, w Danii - Legoland, a w Polsce? Odpowiedź jest prosta - Kaczyland, Kleroland.
Nie poradzę nic, że mój obraz władzy najwyższej jest tak niski...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawo polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawo polityka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 marca 2011

Takich głąbów parlamentarnych mamy

Najnowszy projekt zmian w ordynacji podatkowej zakłada, że opłaty za wydanie interpretacji podatkowej wzrosną z 40 do 1000 złotych! Taką wieścią zastraszył nas portal pt. Wirtualna Polska.
Jakoś w szoku nie jestem. Otrzymanie gównianej interpretacji sejmowej ustawy ma kosztować 1000 złotych (słownie: tysiąc złotych). I nawet nie zastanawiam się kto wydał tak spierdoloną (nie bójmy się użyć ostrych słów) ustawę, że trzeba do niej interpretację znaleźć, bo inaczej przedsiębiorca w tym pojebanym kraju nie będzie wiedział z czego i jak się rozliczyć, gdyż w JEDNOZNACZNY sposób nie wynika to z przepisów prawnych.
Mamy do czynienia z amatorszczyzną w czystej postaci, bandą dyletantów w garniturach, którzy uchwalają prawo nie w formie jednoznacznej, ale wieloznacznej, dającej się zinterpretować w sposób dowolny. Nie jeden raz miałem okazję zapoznać się z przepisami (na takowych pracuję od lat), jakie wymagały dodatkowych wykładni tego czy innego ministerstwa. NIGDY nie były KONKRETNE, zawsze dawały przynajmniej kilka rozwiązań pozwalających ominąć prawo, w tym podatkowe.
I dlaczego za błędy parlamentarnych jełopów, bo nazwę ich po imieniu, płacić mają nie za bardzo dobrze zarabiający pracownicy, by ich pryncypał mógł zrobić sobie podatkowe odpisy, nie za 40 złociszy, a za tysiąc w tejże walucie? Nie łudźmy się przecież, nie zapłaci, ale zaoszczędzi.
Co za kraj...

Sphere: Related Content

niedziela, 25 maja 2008

BMW (raczej) pierwszym nie będzie

Lech K. zwany dalej prezydentem miał podobno zlecić, by podsłuchiwano Kazimierza M. (ksywa były premier). Gdyby te pogłoski okazały się prawdziwe, niechybnie byłaby szansa na usunięcie tegoż pierwszego ze stołka. Co prawda prezydenckie służby stanowczo zaprzeczają pospołu z PiS-uarowymi posłami, jednak w każdej plotce coś być przecież musi...
Podsłuchiwanie za rządów (szczególnie, kiedy do władzy doszedł Yaro Kaczyński) stało się czymś codziennym. Weźmy tak dla przykładu Zbiga Ziobrę co to dyktafonem wbijał gwiździe w polityczną trumnę Jondrka Leppera. Do tego dochodziły liczne pogłoski o podsłuchach wszelakiej opozycji względem PiS-dzielców, zbieranie haków itp.
Sprawę podsłuchiwania ujawnił zresztą osobiście Kazio Marcinkiewicz, argumentując, że Brat Mniejszy Większy robił to dla swego bliźniaka, by ten jak najszybciej mógł zostać premierem. I jeżeli to nie bajanie sfrustrowanego polityką a la IV RP człowieka, BMW trafić może przed Trybunał Stanu.
Nie widzę jednak szansy, by do takiego scenariusza dojść mogło. Wystarczy choćby zobaczyć jak lekko los obszedł się ze wspomnianym już Zbyszkiem od dyktafonu. W normalnym kraju facet taki, którego nazywano nawet zerem nadal w polityce funkcjonuje, mało tego - pyskuje i czuje się całkiem dobrze, chociaż tak faktycznie, winien gnić w jakichś kazamatach.
Taki to jednak kraj, gdzie najcięższe zarzuty dla politykierów (nie ma moim zdaniem w Polsce polityków), i to udowodnione, nie zmieniają ich sytuacji, nie kierują ich w całkowity publiczny niebyt.
Niestety, prezydent nie jawi się jako ten pierwszy, który może stracić swe stanowisko.

Sphere: Related Content

czwartek, 25 października 2007

Ślimaczki z przyspieszeniem

Pragnienie w Jedynie Prawych i Sprawiedliwych nie zostało zaspokojone, bo Sprite (czytaj: wyborcy) nie spełnili ich oczekiwań. Jawić się jednak to grono zamierza jako właśnie uczciwe, tyle tylko, że uczciwość nie za bardzo idzie w parze ze szczerymi intencjami.
Nie pomnę ile to czasu minęło, kiedy odwołano niekoniecznie wybitnego sportowca o letnim nazwisku ze stanowiska ministra od sportu, który urządzał sobie imprezę na koszt podatników i podobno (piszę tak, bo przecież sąd go jeszcze za winnego nie uznał, czym różnię się od niejakiego Ziobro) wziął w łapę grubszą forsę. Brother Mniejszy pozbawił go stanowiska, ale z przedstawieniem zarzutów prokuratorskich dziwnie długo się wstrzymywano. Ex-minister Tomasz Lipiec, mimo że nie zamawiał budzenia, wyrwano go z domowych pieleszy, jednak do niego CBA przyszło godzinę później niż zazwyczaj (cóż za wyrozumiałość wobec SWOICH). I zupełnie dziwnym trafem sportowny chłopak nie został zatrzymany przed wyborami, w przeciwieństwie do byłej już posłanki PO, którą zatrzymano tuż przed niedzielą, 21 października.
Widać - kiedy prawo lubi się ślimaczyć, a kiedy przyspieszać. Całe szczęście, że sprawiedliwość i tak już nastąpiła. Przynajmniej w teorii, bo na praktykę przyjdzie poczekać do czasu, gdy rzeczywiście ze stanowisk ustąpią.

Sphere: Related Content

poniedziałek, 8 października 2007

Gwozdek w imię Prawa i Sprawiedliwości

Ministeriuum (nie mylić z indywiduum) gwóźdź powinien wbić sobie w jakąś część ciała, najlepiej w język i z tym elementem pozostać na zawsze o ile prawdą jest to, co ujawnia "Newsweek" o nagraniu z próby skorumpowania Jondrka L.
Ziobro niejaki - podczas słynnej konrefencji prasowej - wymachiwał dykrafonem, na który podobno nagrał szefa Samoobrony, nie do końca chyba prawdomównym był, bo to ponoć służby sopecjalne, nie on, nagrały na swój sprzęt. Mało tego, możliwe, że nieco przycięta ropzmowa była, czyli inaczej niż ministeriuum oznajmiło. Prawe i Sprawiedliwe ministeriuum.
Tak samo Prawe i Sprawiedliwe jak poseł Ziemi Bydgoskiej reprezentujący to samo ugropowanbie rządzące, czyli Tomasz Markowski. Jako spadochoroniarza przysłano go w Kujawsko-Pomorskie z Warszawy. W Bydgoszczy się nawet poseł zamedlował, ale jakoś nie mieszkał. Pobierał za to sejmowe dofinansowanie do wynajmowanego lokalu. Teraz wyszło, że nie do końca mieszkał, bo wolał stolicę, ale nad Brdą bywał, więc zgodnie ze swoją Prawdą i Sprawiedliwością wycyckał z parlamentarnej kasy taką forsę, że teraz musi zwrócić 138.000 zł (słownie: sto trzydzieści osiem tysięcy złotych). W imię Prawa i Sprawiedliwości.
A Ziobro niech zacznie tu szukać układu, korupcji i naruszeń prawa. Prewnie nie znajdzie. Zbyt blisko źródełka.
"Newsweek" beknie...

Sphere: Related Content