wtorek, 19 października 2010
Stało się...
Autor:
bury
o
16:02
0
komentarze
sobota, 17 lipca 2010
Takie my grunwaldzkie są
Autor:
bury
o
14:32
0
komentarze
piątek, 12 czerwca 2009
07 zgłoś się
Niejaka Anna Cugier-Kotka, z zawodu aktorka (tak ją przedstawiają media) poprzednio występowała w spocie wyborczym PO a podczas kampanii do Parlamentu Europejskiego - PiS. W tym ostatnim oświadczyła, że zawiodła się na ekipie Donalda, no i teraz - wraz z rodziną - głosować będzie na kaczopodobnych.
Już po niedzieli wyborczej owa pani wyznała ze łzami w oczach, iż została pobita przez jakichś ludzi, którym nie w smak była jej decyzja dotycząca zakreślenia kogoś tam z PiS-uarów na liście do Europarlamentu. Potem było jeszcze śmieszniej, bo Anna C-K. zmieniła swe zeznania oświadczając, że była szarpana, nie było żadnych kopnięć. Na dodatek powiadamiała niby policję, dzwoniła kilkakrotnie, aż wreszcie odebrała w komendzie kobieta, a tymczasem z billingu, jakim dysponowali gliniarze wyszło - "poszkodowana" telefonowała raz, a rozmawiała z oficerem dyżurnym, ale mężczyzną. Nie wiem zatem kogo wzywać na pomoc, by wyjaśniono mi ktoś to dokonał rzekomej napaści na zwolenniczkę duckmenów. Podejrzewam, że i NASA może się przydać, skoro napastników nikt nie widział, a wszyscy uwierzyli, iż istnieje. UFO oczywiście.
Długo szukałem kim jest owa aktorka. Dotarłem wreszcie do takiego zapisu: Aktorka ukończyła 15 lat temu łódzką "filmówkę", a następnie występowała w w Teatrze im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu i Teatrze im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim. Była także kierownikiem produkcji w Superstacji oraz telewizji Puls. I teraz już wszystko wiem - humoru nabyła w Superstacji a światopoglądu o franciszkanów (czytaj: TV Plus, dawniej TV Niepokalanów Plus). Mało tego, jej zeznania są bliźniaczo (oj, ale mi się wymsknęło!) podobne do obietnic wyborczych PiS, choćby tych z trzema milionami mieszkań w tle.
Ciekawe komu w następnej kampanii owa aktorka zaUFO?...
P.S. A tytuł pozwoliłem sobie dać tak sensowny jak zeznania owej pani.
Autor:
bury
o
18:38
0
komentarze
niedziela, 5 kwietnia 2009
Kaczy stukot
Autor:
bury
o
23:05
0
komentarze
sobota, 21 marca 2009
Jak na łysej kobyle
Ominę imię i nazwisko nadawcy.
Cóż bowiem takiego ów jegomość uczynił dla świata? Niech ktoś mi KONKRETNIE odpowie na to pytanie, w taki sposób, abym mógł przyznać mu rację. Do tej pory nikt nie był w stanie mnie przekonać, poza stwierdzeniem, że był "Wielkim Polakiem". I to wszystko. Puste hasło, zero treści, powtarzanie bezmyślne czyichś słów, tak samo jak niekoniecznie ze zrozumieniem odmawianie Zdrowasiek.
O ile z ust tegoż pana padły jakieś mądre słowa, z pewnością nauka dawno poszła w las. Przypomnieć sobie wystarczy jak to bratali się ze sobą po jego śmierci kibole Cracovii i Wisły. Zwyczajnie pustka ze zrozumienia.
A moja pustka (też ze zrozumienia) związana jest z czym innym - z pojmowaniem uwielbienia JPII, traktowaniem go niczym Boga, którym przecież nie był i nie jest, wywieszaniem jego portretów na ścianach, wydawanymi kalendarzami, pomnikowanią, budowaniem jakichś instytutów nazywanych jego imieniem (i to za publiczne pieniądze), no i na dodatek... testem z historii, który ma być poświęcony życiu polskiego papieża. Paranoja. Wychodzi na to, że Polska religijność katolicka będzie mieć niebawem tzw. Świętą Czwórcę (nie mylić z Trójcą), skoro jakimś santo Karol Wojtyła ma zostać ogłoszony, chociaż - zapewne - niewielu, a może nikt nie jest w stanie wytłumaczyć czym ma być owa świętość.
Niech nikt nie czuje się urażony, ale całość tego zamieszania z JPII przypomina mi stary dowcip sprzed lat, kiedy to w radzieckiej szkole nauczycielka zapytała Wanię:
- Wania, kto jest twoim idolem?
- Lenin! - bez zająknięcia odpowiedział Wania.
Autor:
bury
o
20:05
0
komentarze
niedziela, 8 lutego 2009
Brat Wielki zawsze potrzebny. W imię czego?
Autor:
bury
o
20:14
0
komentarze
czwartek, 27 listopada 2008
Mini-kombatant?
Autor:
bury
o
18:10
0
komentarze
niedziela, 16 listopada 2008
Tupet trza mieć...
Autor:
bury
o
20:19
0
komentarze
wtorek, 11 listopada 2008
Doda śpiewać umie...
Autor:
bury
o
14:20
0
komentarze
poniedziałek, 27 października 2008
Strasznie mi żal...
Jakoś tak zapomniano, by zaproszenia wyszły nie tak nagle, na kilka tygodni wcześniej, ale miesięcy, nawet rok przed zapowiadanym balem. Tego wymagają procedury dyplomatyczne, a zresztą trudno spodziewać się, by przy napiętych kalendarzach osobistości polityczne z całego świata znalazły czas na "widzimisię" gościa, który robi z siebie pośmiewisko podczas unijnego szczytu.
No i na dodatek teraz media alarmują, że Moskwa zbojkotuje ów bal. A czego się spodziewać, skoro dotychczasowe poczynania Lecha K. to nic innego jak wrogość wobec Rosji? Z pewnością jakiekolwiek argumenty i tak nie są w stanie przemówić do rozumku człeka zajmującego budynek przy Krakowskim Przedmieściu.
Dlaczego? Zacytuję niekoniecznie lubianego przez część politycznych kręgów Andrzeja Rodana: Strasznie nam żal niskich ludzi, kiedy pada deszcz. Oni dowiadują się o tym ostatni.
Autor:
bury
o
00:02
0
komentarze
poniedziałek, 13 października 2008
Na drzewko, nie jakiś szczyt...
Pojąć nie mogę na jaką okoliczność Brat Mniejszy Większy zwany dalej prezydentem chce lecieć na unijny szczyt i reprezentować Polskę wraz z Donaldem T. nazywanym premierem. Nawet spece od konstytucji jednoznacznie twierdzą, że o ile Lech K. pojawi się na tym szczycie, winien zajmować dokładnie takie samo stanowisko, co ekipa rządowa.
Tere-fere. Już każdy widzi jak prezydenciunio powie cokolwiek tym samym głosem, czyli to, co znajduje się w planach rządowych polityki zagranicznej. Zresztą widać jak słucha się kogokolwiek w sprawach choćby swego wizerunku. Mieliśmy już zbyt wiele przykładów, by przekonać się, że bardziej wystawia nie tylko siebie, ale cały kraj na pośmiewisko.
No i teraz poszło choćby o samolot - kto ma nim lecieć. Przekonamy się.
Mimo wszystko - taką mam nadzieję - całe to międzynarodowe towarzystwo (o ile Lech K. się pojawi), które weźmie udział w szczycie, zwyczajnie oleje prezydenta reprezentującego wyłącznie swoje fobie i uprzedzenia.
Autor:
bury
o
21:39
0
komentarze
czwartek, 9 października 2008
Śliska sprawa
Autor:
bury
o
20:51
2
komentarze
niedziela, 5 października 2008
Wała na taki szantaż
I dobrze, niech przegra. Trudno. Nie można jednak ugiąć się pod tego typu naciskiem.
Zacietrzewiony kibic będzie mieć pewnie za złe, że czynniki decyzyjne w tym kraju postąpiły tak, a nie inaczej. A niby dlaczego miałyby stawać w jednym szeregu z tak zwanymi działaczami, którzy przez lata łaskawym okiem spoglądali na liczne przekręty, a niejednokrotnie na normalne przestępstwa popełniane przez podległych im - również tak zwanych działaczy? Na marginesie, jeżeli mnie pamięć nie myli, około 250 osób ma postawione zarzuty, a część z nich siedzi za kratkami.
Czy można się godzić na tolerowanie takiego łajna, kiedy odwołani z PZPN działacze zwyczajnie umywają ręce, twierdzą, że nie mieli nic wspólnego z korupcyjnymi działaniami, więc są czyści. Co jednak robili przez tyle lat, wiedząc dokładnie co się w tym piłkarskim piekiełku dzieje? Dlaczego wtedy nie zareagowali?
Ciepłe posadki były znacznie wygodniejsze od tego, by działać, a nie tylko po to, by tym działaczem być...
Autor:
bury
o
18:35
2
komentarze
niedziela, 28 września 2008
To nie Szwejk, ten był miłosierny
Aby sprawiedliwości stało się zadość, MON tłumaczy tę wpadkę z brakiem zaproszenia dla tymczasowego (miejmy nadzieję) lokatora budynku z Krakowskiego Przedmieścia faktem, że ten miał w czasie manewrów uczestniczyć w jakiejś tam sesji ONZ w Nowym Jorku (chociaż nie wiadomo po co, skoro języka nie zna, a problemy z założeniem słuchawek, by wysłuchać tłumacza są zbyt znane). Smrodek pozostał, i to z obu stron.
Pojąć jednak nie można na jaką jasną cholerę w całym tym konflikcie głos zabiera niejaki Joachim Brudziński zwany dalej szefem Zarządu Głównego PiS (to taka grupa w konflikcie ze wszystkimi, nawet z kumplami jednolitymi ideologicznie). I ów delikwent oświadcza, że MON zachowuje się żenująco.
Co ten PiS-uar wyczynia, nie wiem - jak mniemam - prezydencka kancelaria ma na tyle wielu pracowników, że a.p.o.l.i.t.y.c.z.n.e.g.o BMW dodatkowo reprezentować nie trzeba.
Dobra, nieważne. Spuśćmy zasłonę miłosierdzia na owe polityczno-militarne żądania i żale. Jakoś jednak nieodparcie do głowy przychodzi mi dobry wojak Szwejk, który i tak wzrostem i miłosierdziem przerastał Prawych i Sprawiedliwych.
Autor:
bury
o
19:38
0
komentarze
środa, 24 września 2008
Cacanki (jak zwykle)
Autor:
bury
o
22:35
2
komentarze
poniedziałek, 22 września 2008
Gadu-PiS-gadu
- Ten k..., pier...ny oszust, sk...syn.
- Na kogo tak bluzgasz? - zainteresował się sąsiad.
- O tym, k..., jeb...ym gnoju Tusku, tym nierobie.
- Teraz bluzgasz, a pewnie na niego głosowałeś?
- Nigdy bym na tego kut... nie zagłosował. Na tego oszusta...
- Co, może kaczory lepsze?
- Nie ma lepszych od nich!
- Daj se luz, co oni takiego zrobili?
- Chyba ci, k... przyp...lę.
- Ładne masz pan argumenty - rzuciłem w kierunku zwolennika PiS-uarów opuszczając bar.
Tylko w jednym się zgadzam z owym delikwentem. Tuska też niekoniecznie lubię.
Autor:
bury
o
20:22
2
komentarze
wtorek, 19 sierpnia 2008
No, tośmy zaszaleli
Po pierwsze - oberprokurator wszechczasów zwany Gwozdkiem (Dyktafonem) do Trumny Ziobro tak się zarzekał, że zrzeknie się immunitetu, no i jako jedyne niebożątko pojęcia nie miał, iż odbędzie się komisja mająca tegoż przywileju go pozbawić go zamierza. Zleciało się natomiast pełno jego - no i Braci Stereo - pretorian, chcących zagłuszyć Muchołapa Niesiołowskiego, co to owej komisji przewodził. Kto pamięta - wie, jakie hasła rzucane były - rodem z "Folwarku zwierzęcego" Orwella. Na nic innego bandy PiS-dzielców nie stać. Tylko na puste okrzyki trafiające do moherelektoratu. I niech tak zostanie, byleby pod strzechy nie trafił...
Po drugie: Napieralski Grzegorz, w którym pokładano nadzieje na zmianę, miał być owym lekarstwem, stał się gościem starającym się ukręcić swoje lody na politycznej scenie, odrzucając ofertę platformersów i przystając na to, co proponowały PiS-uary, broniąc swoich bastionów w publicznej telewizorni. I nie wiadomo co dalej będzie. Z Napieralskiem - ponoć SLD - Grzegorzem. Tym, co zapowiadał, że przeciwstawiać się będzie konkordatowi i innym watykańskim zdobyczom w kraju nad Wisłą.
No i po trzecie...
Tarczę nam przyszykowano, jakąś antyrakietową. Powiem wprost - zarówno Kaczki, jak i Donaldy to po prostu dupy wołowe, i to strasznej maści. Niech mnie ktoś sprostuje, ale pamiętam jak dziś, że tego typu tarcze antyrakietowe funkcjonują m.in. w Egipcie i Turcji, no i amerykańce corocznie muszą bulić miliardy dolców na ich utrzymanie. Aby być ścisłym - do budżetów tych krajów. Naszym negocjatorom od siedmiu boleści zaproponowano dokładnie to samo, co w chwili, gdy wysyłano polskich żołnierzy do Iraku, a potem do Afganistanu. I to było na tyle. Pewnie i tym razem na obietnicach się skończy, może na kilkudziesięciu milionach spadających na łeb i szyję dolarów.
Negocjacje zatem mieliśmy, w polskim stylu. Tradycyjnie na kolanach.
Autor:
bury
o
22:03
0
komentarze
poniedziałek, 14 lipca 2008
Olimpijskie palanty
Jakieś akcje organizowane w wielu krajach na okoliczność obrony Tybetu, protesty itp. Co to zmieni? Totalną bzdurą było przyznanie Chinom tej olimpiady. Teraz mamy rezultat. Co zmienią wszelkie krytyki i inne działania? Nic. Kompletnie NIC.
Moim zdaniem trzeba było myśleć znacznie wcześniej, nie teraz, kiedy olimpiady odwołać nie sposób. Komitet olimpijski sam zanurzył (będę brutalny w słowach) rękę w gównie, przyznając organizację tejże imprezy temu krajowi, więc teraz niech ma pretensje do samego siebie, niech na swe barki przyjmie wszelką krytykę, obrywa ciosy. Nie Chińczycy, gdyż oni wyłącznie przyjmują Jedynie Słuszną (dla siebie) Opcję Polityczną.
Nawet Macierewicz nie pomoże...
Autor:
bury
o
23:25
0
komentarze
niedziela, 6 lipca 2008
Oczywista oczywistość
Wyjątkiem od reguły było stwierdzenie, że w jeszcze nie tak dawno wyśmiewano się z władzy. Teraz zmieniono reguły i śmieją się ludzie z opozycji.
Sądzę, że wiem dlaczego.
Autor:
bury
o
00:26
0
komentarze
niedziela, 29 czerwca 2008
Żenada
Autor:
bury
o
12:51
0
komentarze






