Zanim wejdziesz...

W USA mamy Disneyland, w Danii - Legoland, a w Polsce? Odpowiedź jest prosta - Kaczyland, Kleroland.
Nie poradzę nic, że mój obraz władzy najwyższej jest tak niski...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojsko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojsko. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 września 2008

Cacanki (jak zwykle)

Polska armia niebawem będzie chyba tak mocna, że podstawowym jej wyposażeniem staną się dzidy i oszczepy.
Nie ma w tym słowa przesady, skoro hałaśliwe namawianie młodych facetów, by wstąpili do zawodowego wojska ma dość marne przełożenie na okoliczność mamony, jaką potencjalni żołnierze mogą dostać za stanie się profesjonalnymi wojakami. Zresztą skąd resort od obrony ma go brać, jeżeli rodzimy przemysł zbrojeniowy (gdzie powinno się kupować niezbędne wyposażenie dla armii) funkcjonuje na pół gwizdka dzięki działaniom "profesjonalnych" polityków, których zabiegi doprowadziły do restrukturyzacji firm zbrojeniowych, a te polegały przede wszystkim na grupowych zwolnieniach. I tym samym - za znacznie większe pieniądze - kupuje się teraz zagranicą. Nie wszystko, ale ogrom. Z budżetu, który - jak mniemam - niekoniecznie rośnie w siłę.
No i jeszcze na dodatek Wielki Brat, co planuje wybudować jakąś tam tarczę antyrakietową, obiecując dokładnie to samo, kiedy wysyłano polskie wojska do Iraku rączkami swojego kongresu zapowiada mniejsze wydatki w naszym kraju na wybudowanie wyrzutni, natomiast dla Czechów, gdzie stanąć mają radary, kasa pozostanie niezmienna.
W zamian za to Polska dostała kolejną obietnicę zniesienia wiz. Obietnicę...

Sphere: Related Content

czwartek, 14 lutego 2008

Kamasz za grosze?

Stanie się niebawem już to, co stać się miało. Nikt nie będzie z osobników płci męskiej, zazwyczaj w okolicach lat 18-20, narzekał, że mu zniszczyć ktoś może życie na samym starcie. Krótko rzecz ujmując - ostatni raz w kamasze biorą.
Przynajmniej pod jednym względem obecnego rządu słowo stanie się ciałem (bo raczej nie ma szansy, by się z tego wycofano). Tegoroczny pobór do wojska będzie ostatnim, jaki od wieloleci się organizuje.
Przyznam się, że onegdaj nie miałem najmniejszego pojęcia po ki grzyb ta armia w czasie, kiedy przecież żadnego zagrożenia wojennego nie ma funkcjonuje. Dziś wiem. Po prostu to niezbędne ogniwo, jakiego żadne z państw odpuścić sobie nie może.
Mimo zapowiedzi braku kamaszy zagwozdkę może mieć niezłą. I to budżetową. Skoro żołnierze mają być zawodowi, i to tacy pełną gębą, którzy na dodatek wiedzieć będą za co po mniej lub bardziej szanownym dupsku dostaną podczas szkolenia, ćwiczeń itp. Skoro zawodowe wojsko...
Problem chętnych do naboru na zawodowca właśnie polegać może wyłącznie na pieniążkach. Jeżeli chcesz mieć profesjonalistę, wypada takiemu zapłacić. Aktulany żołd to... 230 złociszy miesięcznie. Tak zwana kuroniówka wynosi jakoś więcej...

Sphere: Related Content

środa, 24 października 2007

Pi(e)S ogrodnika

Wyjątkowo trudno rozstać się z Kaczylandem. PiS-meni, przyzwyczajeni wyłącznie do tego, by nie budować, ale jątrzyć, kolejny raz pokazali, że nie zamierzają pozostawić po sobie ładu, ale coś, co trzeba będzie zwyczajnie naprawiać...
Nie kto inny, jak jeden z głównych politykierów Jedynie Prawych i Sprawiedliwych - minister od obronności podrzuca przyszłemu rządowi kukułcze jajo. Tuż po wyborach okazuje się, że Aleksander Szczygło postanowił o przeniesieniu z Bydgoszczy do Warszawy dowództwa wojsk specjalnych. Bo takie miał widzimisię, bo uzasadnienia decyzji zwyczajnie nie ma.
Tym też sposobem w stolicy znaleźć się ma jednostka, która - to tylko moje zdanie - znacznie lepiej mogłaby funkcjonować w okolicach, gdzie istnieją faktyczne okręgi wojskowe. Tak się składa (co tajemnicą dla nikogo nie jest), że w Polsce istnieją: Śląski Okręg Wojskowy z siedzibą we Wrocławiu oraz Pomorski Okręg Wojskowy we wspomnianej Bydgoszczy. O mazowieckim czy też warszawskim okręgu nie było mi dane słyszeć.
Wychodzi więc na to, że odchodzący minister zamierza po prostu dać upust swej niechęci do tego, który najprawdopodobniej wróci na stanowisko szefa MON - Radosława Sikorskiego. Sympatią (co również tajemnicą nie jest) panowie się nie darzą.
W ostatniej minucie rządów należy więc narobić bałaganu, by potem przejść do opozycji i krzyczeć. Ot i PiSpolityka.

Sphere: Related Content

poniedziałek, 15 października 2007

Niech już nie Szczygło

Człek od obrony narodowej zwany dalej Szczygło, a w sumie pierwszy chyba minister tego resortu, który aż tak otwarcie wypowiada się w sprawach politycznych zaapelował do polityków innych partii, by ci przestali krytykować wysyłanie wojsk do Iraku czy Afganistanu. Opozycja wskazuje bowiem na fakt zagrożenia terroryzmem w Polsce, a sfery rządowe zapewniają, że takowego nie ma.
No dobra, jest czy nie ma, dociekać nie będę. Jednak jakoś przypominam sobie, jak to ów rząd Jedynie Prawych i Sprawiedliwych przyrzekał, że wojaków wysyłać już nigdzie nie będzie, co najwyżej na przepustki. Inaczej się stało, bo Bracia Mniejsi bez przerwy stają się wasalami Wielkiego Brata zza oceanu, otrzymując w zamian kolejną obietnicę, że już za kilka lat USA może rozpatrzy wniosek Polski o zniesienie wiz.
Dziwię się zatem niejakiemu Szczygło apelującemu o omijanie tematu polskich kontyngentów czy - jak kto woli - misji pokojowych. Minister ten raczył jednak stwierdzić, że chciałby, aby była to jego ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Pójdę dalej - chciałbym, żeby w ogóle była to jego ostatnia wypowiedź. Na jakimkolwiek forum publicznym. W domowym zaciszu - proszę bardzo.

Sphere: Related Content

wtorek, 2 października 2007

Seans dla zasad

Naczelny oficer polityczny Wojska Polskiego, niejaki Szczygło Aleksadner dbać będzie już nie tylko o to, by naszych granic żołnierze pilnowali, ale również i o to, żeby wzrosło morale, i to niekoniecznie poprzez słuchanie pewnej radiowej stacji. Do kina wysyła około 130 tysięcy wojaków...
Demokracja ma swoje prawa, a polega między innymi na swobodzie wyrażania swoich poglądów, oczywiście pod pewnymi rygorami prawa i kiedy te nie naruszają godności innych. Polska jest jednak krajem, gdzie obowiązuje Jedynie Prawa i Sprawiedliwa dEMOKRACJA (pisownia tego ostatniego słowa jak najbardziej zamierzona). Stąd też minister obrony narodowej tę uznał, iż taka dEMOKRACJA musi stać się ciałem. Żołnierze mniej lub bardziej marszowym krokiem ruszą zatem w kierunku przybytków X Muzy, by obejrzeć "Katyń" Andrzeja Wajdy.
Przyznam, że filmu nie widziałem i jakoś nie palę się ku niemu. Wcale nie dlatego, abym miał coś przeciwko ujawnianiu niezręcznych faktów jakiejkolwiek historii, wręcz przeciwnie. Sam mógłbym przytoczyć, co nieraz czynię w gronie znajomych, niezbyt piękne karty z rodzimych dziejów. I byłoby ich sporo. Nie w tym jednak rzecz.
Tymczasem szef od obronności oświadcza, że film jest jakimś arcydziełem i wojacy mają na niego iść, bo winni wiedzieć co to jest honor i przywiązanie do zasad. Koszty szczygłowego pomysłu do tanich z pewnością należeć nie będą, jednak to nie pierwszy raz, gdy rząd Jedynie Prawych i Sprawiedliwych z gotówką się nie liczą, mimo obietnic taniego państwa. Przecież na propagandzie oszczędzać nie należy, co z kart historii znamy nie od dziś.
Skoro na wiele pozwolić sobie mogła posłanka PO, dlaczego nie mógłbym i ja? Za Hitlera było przecież ministerstwo propagandy, a w Armii Czerwonej na każdym kroku czuć było oddech oficera politycznego. Tak dziwnie się składa, że mamy chyba do czynienia z pierwszym krokiem ku podobnym regułom. Pod względem propagandy na rzecz władzy.
Ale to nie koniec. Śmiem podejrzewać, że zanim seanse dla wojska się rozpoczną, przed samym filmem pojawią się nowoczesne elementy dawnej Polskiej Kroniki Filmowej, ale ta składać się będzie ze spotów reklamowych pewnej partii. Jakiej? Pewnie tej od zasad, z których kwasy same się robią.

Sphere: Related Content

środa, 15 sierpnia 2007

Dla dobra... Czyjego dobra?

Święto Wojska Polskiego, tak naprawdę z inicjatywy rządzących pokazujące, że ważniejsze są igrzyska od chleba pokazało coś jeszcze...
Nijak pojąć nie można typowiej obłudy. Jak przyjąć i zrozumieć słowa Prezydenta Nie-Wszystkich Polaków, z których wynika, że podczas bitwy warszawskiej w 1920 dobro Polski wzięło górę nad interesami polityków? Coś tu się nie zgadza w tego zapatrzonego w Józefa Piłsudskiego jednego z Braci Mniejszych.
Jak zatem odnieść to do obecnej sytuacji, kiedy polscy żołnierze wysyłani są na zagraniczne misje, w sumie na skutek polityki zagranicznej. Podobno - jak zapowiadała ta rządząca ekipa - miał nastąpić koniec z takimi wyprawami. Kolejny raz obietnice zostały nie-spełnione.
Czego się jednak spodziewać?

Sphere: Related Content

Święto czy śfjento?

Okazja w sumie zacna, rocznica bitwy pod Warszawą, więc dzień taki z pewnością można uczcić jako Święto Wojska Polskiego. Co do tego, nie ma wątpliwości, chociaż pewnie co niektórzy mogą nieco kręcić nosem, wskazując na inne daty. Mniejsza o to.
Zadziwia mnie jednak coś zupełnie innego. Różne media zaczynają coraz głośniej mówić, że na patriotyzmie oszczędzać nie można, bo każdemu należy wpoić z jakiego kraju pochodzi, powinien taki delikwent kultywować, szczycić się itd. Dlaczego o owej oszczędności wspomniałem - za momencik. Najpierw chciałbym (ale odpowiedzi pewnie od nikogo nie uzyskam) dowiedzieć się jak to możliwe, aby patriotyzmu owego nie zaszczepiono tej ogromnej rzeszy Polaków, którzy zwyczajnie wyjechali w kierunku Anglii, Irlandii czy Norwegii? Przecież tak zaszczepiony patriotyzm winien im nakazać natychmiast wrócić do kraju i tu kultywować jakieś tradycje, chwalić się kim są.
I właśnie - jakie dokładnie koszty poniesiono, aby w Warszawie zorganizować dziś defiladę (a co tam, z czołgami, samolotami), nie wiadomo. Na pewno nie są to jakieś grosze. Kto by zresztą na propagandzie oszczędzał, a to, co w Święto Wojska Polskiego urządzono żywcem przypomina parady wojskowe choćby z Moskwy, gdy na trybunie honorowej główne miejsce zajmował Józef Wisarionowicz Dżugaszwili, znaczy się Stalin.
Pieniędzy podobno nie ma. Na to jednak zawsze się znajdzie, skoro nawet w telewizorni co chwilę widać spoty reklamowe rządzących, z których wynika, że jest już w tym kraju tak dobrze. Chciałbym się dowiedzieć gdzie? Pewnie w telewizji...
A tak zupełnie obok tego wszystkiego, co dziś w Warszawie urządzono - nie wszyscy żołnierze, nawet ci w kraju, mają okazję do faktycznego świętowania. Jakoś tak dziwnie się złożyło, iż dokładnie 15 sierpnia 2007 roku doszło do nominacji i odwołań. Tak dla przykładu: pewien pułkownik dostał generalskie szlify tylko po to, aby mogło dojść do jego awansu na stanowisko dowódcy szefa jednej z najważniejszych instytucji w Siłach Zbrojnych. Jego poprzednika zwyczajnie odwołano, chociaż to człowiek tak doświadczony i sprawdzony, że słów aż brak. Jednak rozkaz to rozkaz.

Sphere: Related Content