Zanim wejdziesz...

W USA mamy Disneyland, w Danii - Legoland, a w Polsce? Odpowiedź jest prosta - Kaczyland, Kleroland.
Nie poradzę nic, że mój obraz władzy najwyższej jest tak niski...

piątek, 8 sierpnia 2014

Zawsze w dupę...

1. Tak zwany Chazan, z tytułu profesor, który za dawnych lat "skrobał" bez opamiętania i zapewne leżał pod Komitetem Centralnym (lub wojewódzkim) PZPR obudził się i teraz leży pod jakąś parafią twierdząc, że nie do końca wiedział gdzie się położył. I jego najwyższą wyrocznią jest KK, który należałoby przetłumaczyć jako "kurwa, kretyni (chociaż idiota to najwyższy stopień upośledzenia i takowy warto mu przypisać). Po lekarzach - nauczycielom śni się klauzula sumienia. Zatem mam propozycję: niech zwyczajnie rzecz ujmując wypierdalają z zawodu. Z innych bogobojni niech również znikną. Absolutnie zgadzam się z ks. dr Kazimierzem Bemem i zachęcam do lektury: http://m.tokfm.pl/Tokfm/1,109983,16430799,Dr_Bem__Kosciolowi_nie_podoba_sie_konstytucja__To.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_TokFm Jednak ten rząd ani inny z tej popapranej strony NIC nie zrobi.

2. Polak zawsze w dupę bity. Chociaż niejakiej Legii Warszawa nie za bardzo lubię, ale wieść, że po wielu latach polski klub może zagościć w piłkarskiej Lidze Mistrzów i został wycyckany przy zielonym stoliku przez "działaczy" UEFA, bo wpuścił nieuprawnionego zawodnika... Zaraz skojarzył mi się pewien rysunek z czasów, kiedy rosyjski, niemiecki i austriacki sęp (czasy zaborów) rozdrapywały Polskę. Dlaczego sęp? Bo niczym sęp europejska federacja piłkarska czekała na błąd, by wyciągnąć nieadekwatne do popełnionego czynu konsekwencje i skasować Legię, która znokautowała Szkotów w dwumeczu. UEFA ponoć zdyskwalifikowała Legię niekoniecznie za ów błąd, ale w obawie przed kibolami warszawskiego klubu na stadionach europejskich. Lata temu byłem na meczu Celticu. W Szwajcarii. Grali z Young Boys Bern. Zapewne gdyby nie bezbramkowy remis - pół pięknej stolicy byłoby zdemolowane. Takiej dziczy NIGDY nie widziałem. Chociaż siedziałem w innym sektorze, ogarniał mnie strach, że za moment wpadną i rozniosą wszystko w pył. W tym mnie. O wywróconym na dach samochodzie przed stadionem już nie wspomnę. Nie spodobał im się kolor skóry jednego z pasażerów... Dodam w tym temacie tyle (będzie wielkie słowo): Europa. Gdyby inne kraje, inne kluby były fair - natychmiast zostałaby wytoczona wojna, z bojkotem włącznie wszelkich rozgrywek. A ma nas w głębokiej, czarnej dupie. Wcale nie tak dawno identyczny przypadek zdarzył się węgierskiemu klubowi. Dostali karę pieniężną i wcale ich nie dyskwalifikowano.

3. Smoleńsk, KURWA!!! Kiedy NARESZCIE ktoś zamknie temat i wyśle oszołomów do psychiatryka?

Sphere: Related Content

niedziela, 25 maja 2014

Junia w kurwę-m.


Kraj spadł w totalne dno. Wedle wyborczych sondaży do Parlamentu Europejskiego 4 (słownie: cztery) mandaty uzyska Nowa Prawica Janusza Korwina-Mikke. Niby tylko cztery, ale to aż cztery. Dla tych, którzy niepełnosprawnych najchętniej pozamykaliby w jakichś gettach, by ci nie razili "estetyki" społeczeństwa. Gołosłowność? "Obejrzałem sobie klasyfikację medalową para-olimpiady. Nie ma tam prawie w ogóle państw afrykańskich. Tam zaraza nie dotarła. Ale to oznacza, że Murzyni niedługo podbiją świat. I wyrżną nas".

Tolerancja dla innych światopoglądów: "Różnica między Polską a Stanami polega jednak na tym, że oni swoich Czerwonych przechowują w rezerwatach – a my w parlamentach…". 
I ten ów pan cieszy się, że dostał się do Europarlamentu, chociaż ma o jego agendzie takie zdanie: "Budynek Komisji Europejskiej byłby idealny na burdel". (Jeżeli lubi dziwki... - przyp. aut.)
Mam mnożyć cytaty? Zbędne to zadanie, każdy je zna.
Zastanawiam się jednak jak to jest możliwe, by aż tak wielki procent ludności tego kraju głosował na kogoś, kto startuje do Brukseli będą jednocześnie przeciwnikiem UE. Podobno spora grupa to ludzie wykształceni, bądź w trakcie zdobywania tytułu magistra. Świadczy to o naszych uczelniach, w ogóle o nauczaniu tolerancji w szkolnictwie.
I zapewne owych czterech wybrańców narodu opowie się za uniewinnieniem faceta, który zabił tyleż osób w Muzeum Żydowskim w Brukseli...



        Sphere: Related Content

        piątek, 31 stycznia 2014

        Witek za dychę

        Odwiedziłem Kraków. Bardziej roboczo niż turystycznie. Jednak ominąć choćby krótki spacer po starówce? Tego bym sobie nie wybaczył. Jakoś tak chciałem zahaczyć o Kościół Mariacki...
        Wejście od Rynku Głównego oznaczone zostało dwujęzyczną tablicą, z której wynikało, że mogą nim wejść tylko osoby odczuwające potrzebę modlitwy. Tej jakoś nie odczuwałem nigdy i odczuwać nie będę. Chciałem tylko na oczy własne zobaczyć gdzież to Wawrzek zgubił połowę swego obuwia. Skoro w wodzie święconej swych rąk moczyć nie zamierzałem, ani też klękać, znalazłem wejście dla zwiedzających. Nie nacisnąłem jednak nawet klamki. Olałem temat ołtarza zbudowanego przez Witka S. Dlaczego? Bo jak byk napisano, że wstęp kosztuje 10 złociszy. Wcale nie ze skąpstwa tak postąpiłem, ale z pobudek czysto światopoglądowych.
        Do niedawna fundusz kościelny, rzeka pieniędzy płynąca z państwowej i samorządowej kasy do dzisiaj, wieczne włazidupstwo czarnym przez wszelakie władze. Dobra, wystarczy tej wyliczanki. I jeszcze mam dychę płacić czarnym, zapewne do kieszeni, bo wątpię, by za to, co uiszczę za wejście odprowadzany jest jakikolwiek podatek.
        Nie ja.

        Sphere: Related Content

        piątek, 20 grudnia 2013

        PKP, znaczy pięknie k..., pięknie

        Jak najprościej zarobić kasę? Na potrzebujących, czyli np. na podróżnych.
        Polskie Kutwy Państwowe, bo jedynie taki skrót przychodzi mi do głowy, w okresie przedświątecznym zlikwidowały tańsze połączenia na długich trasach. Nie będę podawał przykładów, nie w tym rzecz. W każdym razie zamiast 70 złociszy można zapłacić stawkę dwukrotnie wyższą lub gnić na stacji przesiadkowej jakieś dwie godziny, by pojechać taniej. Jak mniemam po świętach i Nowym Roku sytuacja powróci do pierwotnego stanu.
        Aby było jeszcze śmieszniej, skład nazywany z niewiadomego powodu "ekspresem" na trasie nieco ponad 300 kilometrów miał ponad półgodzinne opóźnienie. To się nazywa jakość za wyższą cenę.
        Choćby części kosztów podróżnym nie zwrócono. Słowa "przepraszam" też nie było.
        Jak zwykle - chory kraj.

        Sphere: Related Content

        wtorek, 19 listopada 2013

        Kraj...

        Ostania niedziela. W śmietniku grzebie para - na oko dwudziestolatkowie, nawet nieźle ubrani, do plecaków chowający "znaleziska". Wręczony im chleb, ser przyjmują z zażenowaniem. Kilkanaście minut później dzwonek do drzwi. Stoi przed nimi brodaty facet i pyta czy miałbym coś dla niego do jedzenia.
        Co za kraj...

        Sphere: Related Content

        wtorek, 18 października 2011

        Ja tam zaczekam...

        Się już porządnie narypało w tym minionym okresie w przykościelno - smoleńskich łbach.... Wassermanna wykopano na koszt państwa, by stwierdzić, że to jego właśnie pochowano. Całość operacji pewnie sporą kasę pochłonęła, ale co tam - "widzimisię" rodziny, która nie wiem co chciała udowodnić zostało spełnione.
        Krzyżową drogę wszystkim się urządza już od kupy czasu, bo najpierw na Krakowskim Przedmieściu go broniono z chrześcijańską nienawiścią, pardon, umiejętnością tolerancji (chyba mnie porąbało przy tym drugim określeniu) na ustach, a teraz sejmowego krzyża podobną argumentacją bronić chcą trzymający się biskupich kiecek posłowie. Nie wiem tylko jakie ów krzyż ma tam spełniać zadanie. I się nie dowiem. Bo racjonalnego argumentu nie ma. Ze swej strony zawiesiłbym obok parasol. Bo lubię deszcz. Kolega z pracy uwielbia paprykę. Może to słabe ekonomicznie, bo trzymana w sejmowej sali na dłuższą metę gnije i potrzebne byłoby jej częste wymienianie.
        Pewien adwokat z Pomorza, którego nazwiska przez swe miłosierdzie dla bliźnich nie wspomnę wpadł na pomysł utworzenia instytutu mającego tropić przypadki naruszania tzw. uczuć religijnych. Czekam na inicjatywę Palikota, by do prawa naszego dopisać również naruszanie uczuć ateistycznych, humanistycznych (nazwa do uzgodnienia). Oj, byłoby pole do popisu...
        O tym, że Ryśki to porządne chłopy mówiono w "Misiu". Mam jednak obiekcje czy mieniący się ciekawym nazwiskiem wojewódzkiego ongiś miasta - Kalisz to dobry kandydat na szefa chylącej się ku upadkowi partii, co to ma słowo "lewica" w nazwie. Krzyż mu nie przeszkadza, w ugrupowaniu tym jednak pewnie będzie - o ile stanie na jego czele - "nową, młodą krwią". Szkoda tylko, że powoli, zamiast wzburzonej krwi, wapno zaczyna się lasować.
        Celowo wplotłem wątek tzw. lewicy pomiędzy kruchtowe towarzystwo, bo w sumie na jedno wychodzi zachowaniem, by przejść do pana Yaro K., który ma już kompletną amnezję. Zapowiedział kiedyś, że jeżeli jego partyjka wyborów nie wygra, on ustąpi i preziem być przestanie. Kuźwa, i znów Alik nie będzie miał pana wyłącznie dla siebie....
        Nie jeden promil (ale pewnie po osiągnięciu takowego), ale jeden procent chcą faceci w czarnych lub bordowych kieckach typu maxi z naszych podatków w zamian za likwidację funduszu, z jakiego dotychczas czerpali krocie. Cholercia, po raz pierwszy się z nimi zgadzam. Chyba jestem nienormalny. Tyle tylko, że ja ów 1 procent pojmuję inaczej - dopiszmy kler katolicki do organizacji pożytku publicznego i przy rozliczeniach rocznych - o ile ktoś zechce - niech wpisze w odpowiednie miejsce ową instytucję, tak jak do tej pory pojawiały się tam fundacje, schroniska dla zwierząt itp. Zobaczymy ilu będzie PRAWDZIWYCH katolików w tym kraju. Na statystyczne, podobno oficjalne 95 procent nie liczę jakoś. Ale do tego dodam jeszcze pewien warunek. O ile ktoś już ów procent przekaże, za darmochę ma już chrzciny, ślub, pogrzeb, komunie, bierzmowania i zbliżone usługi kościelne.
        Teraz zaczekam kiedy w tym kraju pojawi się jakaś zmiana. Tak po prostu, nie w sposób krzyżowy.

        Sphere: Related Content

        poniedziałek, 28 marca 2011

        Takich głąbów parlamentarnych mamy

        Najnowszy projekt zmian w ordynacji podatkowej zakłada, że opłaty za wydanie interpretacji podatkowej wzrosną z 40 do 1000 złotych! Taką wieścią zastraszył nas portal pt. Wirtualna Polska.
        Jakoś w szoku nie jestem. Otrzymanie gównianej interpretacji sejmowej ustawy ma kosztować 1000 złotych (słownie: tysiąc złotych). I nawet nie zastanawiam się kto wydał tak spierdoloną (nie bójmy się użyć ostrych słów) ustawę, że trzeba do niej interpretację znaleźć, bo inaczej przedsiębiorca w tym pojebanym kraju nie będzie wiedział z czego i jak się rozliczyć, gdyż w JEDNOZNACZNY sposób nie wynika to z przepisów prawnych.
        Mamy do czynienia z amatorszczyzną w czystej postaci, bandą dyletantów w garniturach, którzy uchwalają prawo nie w formie jednoznacznej, ale wieloznacznej, dającej się zinterpretować w sposób dowolny. Nie jeden raz miałem okazję zapoznać się z przepisami (na takowych pracuję od lat), jakie wymagały dodatkowych wykładni tego czy innego ministerstwa. NIGDY nie były KONKRETNE, zawsze dawały przynajmniej kilka rozwiązań pozwalających ominąć prawo, w tym podatkowe.
        I dlaczego za błędy parlamentarnych jełopów, bo nazwę ich po imieniu, płacić mają nie za bardzo dobrze zarabiający pracownicy, by ich pryncypał mógł zrobić sobie podatkowe odpisy, nie za 40 złociszy, a za tysiąc w tejże walucie? Nie łudźmy się przecież, nie zapłaci, ale zaoszczędzi.
        Co za kraj...

        Sphere: Related Content