Zanim wejdziesz...

W USA mamy Disneyland, w Danii - Legoland, a w Polsce? Odpowiedź jest prosta - Kaczyland, Kleroland.
Nie poradzę nic, że mój obraz władzy najwyższej jest tak niski...

poniedziałek, 13 października 2008

Na drzewko, nie jakiś szczyt...

Jak małe - musi być uparte i złośliwe... Nie mam zamiaru obrażać ludzi, którym wzrostu w życiu nie przybyło, ale w tym powyższym stwierdzeniu coś być musi.
Pojąć nie mogę na jaką okoliczność Brat Mniejszy Większy zwany dalej prezydentem chce lecieć na unijny szczyt i reprezentować Polskę wraz z Donaldem T. nazywanym premierem. Nawet spece od konstytucji jednoznacznie twierdzą, że o ile Lech K. pojawi się na tym szczycie, winien zajmować dokładnie takie samo stanowisko, co ekipa rządowa.
Tere-fere. Już każdy widzi jak prezydenciunio powie cokolwiek tym samym głosem, czyli to, co znajduje się w planach rządowych polityki zagranicznej. Zresztą widać jak słucha się kogokolwiek w sprawach choćby swego wizerunku. Mieliśmy już zbyt wiele przykładów, by przekonać się, że bardziej wystawia nie tylko siebie, ale cały kraj na pośmiewisko.
No i teraz poszło choćby o samolot - kto ma nim lecieć. Przekonamy się.
Mimo wszystko - taką mam nadzieję - całe to międzynarodowe towarzystwo (o ile Lech K. się pojawi), które weźmie udział w szczycie, zwyczajnie oleje prezydenta reprezentującego wyłącznie swoje fobie i uprzedzenia.

Sphere: Related Content

niedziela, 12 października 2008

Prawda - PapaRatzi

Z jakąż to satysfakcją przyjąłem, że do kanonu watykańskich tak zwanych świętych trafić ma papież Pius XII.
Pan papież Ratzinger próbuje tuszować jak tylko może występki, wręcz powiedziałbym - zbrodnie - swego poprzednika. Mało tego, Pius XII jako osobnik ściśle współpracujący z nazistami, teraz ma zostać oczyszczony ze wszelkich zarzutów, bo podobno był wiecznie wprowadzany w błąd.
Może z takiego samego powodu, co astronomowie twierdzą, że Ziemia jest płaska...

Aby nikomu nie pozostawić złudzeń co do historycznej prawdy, proponuję lekturę tego, co poniżej, nie dodając ani słowa komentarza więcej.


List prezydenta Stanów Zjednoczonych (USA) Harry'ego Trumana do papieża Piusa XII w Watykanie napisany po zakończeniu II. wojny światowej

List opublikował paryski miesięcznik "Sennaciulo" nr 647/1959

Szanowny Panie Pacelli,
Jako baptysta i jako głowa jednego z największych i najpotężniejszych narodów świata, gdzie wszyscy nazywają mnie po prostu panem Trumanem, nie mogę stosować zwrotu: Jego Świątobliwość, ponieważ ten tytuł jest zarezerwowany tylko dla Boga. My w Stanach Zjednoczonych uważamy wszystkich ludzi za równych przed Bogiem i zwracamy się do siebie naszym własnym, prawdziwym imieniem. W konsekwencji tego piszę do Pana jako do Pana Pacelliego.
Jestem przekonany, że ani Pan, ani Pański Kościół nie należą do tych, którzy prawdziwie szukają pokoju i pracują dla niego. Twórcy naszego narodu, poznawszy całą historię i cechy Pańskiego kościoła, tak bardzo lubiącego politykę i wojnę, ustalili jako główną zasadę obowiązującą nasz rząd, by nigdy papież nie miał prawa mieszać się do naszych spraw. Dobrze poznaliśmy
doświadczenie historii Europy i jesteśmy pewni, że nasza demokracja nie trwałaby długo, jeśli pozwolilibyśmy - na podobieństwo rządów europejskich - oplątać się waszymi doktrynami i politycznymi intrygami.
Tomasz Jefferson, jeden z najmądrzejszych ludzi naszego kraju, powiedział jasno: "Historia nie dostarczyła nam ani jednego przykładu państwa pod wpływami kościoła, któremu udałoby się zachować wolność religijną".
W konsekwencji Pan nie posiada najmniejszych kwalifikacji, aby móc mnie pouczać o sposobie prowadzenia mego narodu drogą pokoju. Kilka faktów mogłoby pomóc Panu w odświeżeniu swej pamięci. Pański poprzednik w Watykanie, papież Pius XI rozpoczął atak faszystowski, zawierając układy z Mussolinim w 1929 r. Cywilizacja chrześcijańska w tym roku została haniebnie
zdradzona. Sławny pisarz i historyk naszego kraju, Lewis Mumford - ani komunista, ani antykatolik - napisał w książce "Faith for Living" z 1940 r.: "Perfidia świata chrześcijańskiego jasno urzeczywistniła się w 1929 r. przez konkordat, kóry powiązał Mussoliniego z papieżem".
Wówczas tylko nieliczni w Stanach Zjednoczonych znali prawdziwe oblicze faszyzmu tak dobrze jak Pan i papież Pius XI, a wy dwaj pomogliście do jego sukcesu i związaliście z nim wasz kościół. Pan sam - jako młody ksiądz i dyplomata - wykonywał specjalne zadanie - pomocy Niemcom w
przygotowaniach do drugiej wojny światowej. Spędził Pan dwanaście lat w Niemczech. W porozumieniu z von Pappenem pomógł Pan Hitlerowi wzmocnić się oraz - jako kardynał Pacelli położył Pan podpis pod konkordatem, który powiązał Watykan i Wielkie Niemcy w 1933 r.
Nie udowodni mi Pan swojej niewiedzy o tym, że Hitler i naziści przygotowywali spisek przeciwko nam. Nawet katoliccy biografowie piszą, że przez wiele lat był Pan najlepiej poinformowaną osobą w całej Trzeciej Rzeszy.
Po podpisaniu konkordatu, tak ważnego dla Hitlera, von Pappen, który w Norymberdze z wielkim trudem uratował swoje życie, powiedział: "Trzecia Rzesza jest pierwszym mocarstwem nie tylko uznającym, lecz w dalszym ciągu wprowadzającym w życie szczytne zasady papiestwa".
Pańscy kardynałowie i biskupi w Rzymie błogosławili oręż użyty przeciw bezbronnym Abisyńczykom. Pański kardynał Schuster z Mediolanu ogłosił podbój Abisynii, jako świętą wojnę, która pozwoli zatriumfować w tym kraju krzyżowi chrześcijańskiemu. Pan rości sobie prawa, aby nadal nazywać swój kościół - Kościołem Bożym i w konsekwencji żądać, abym ja, szef cywilnego,
konstytucyjnego państwa zgodził się uznawać Pana jaki mojego zwierzchnika, a w ten sposób jako zwierzchnika narodu amerykańskiego.

Sphere: Related Content

czwartek, 9 października 2008

Śliska sprawa

Skoro już rzecznik praw obywatelskich ma zastrzeżenia co do sposobu prowadzenia w TVP-iS tak zwanej misji publicznej, co może powiedzieć człek, co potulnie abonament płaci...
W komercyjnych, czyli utrzymujących się z reklam stacji hitów dla mas nie brakuje, na dodatek niewielu trzeba namawiać, by chociaż jeden z nich oglądali, i to nawet systematycznie. Co tu mówić, prowadzący tryskają humorem, a oprawa widowiska zwyczajnie przyciąga wzrok. I TO się ogląda.
Owładnięta przez PiS-uarów publiczna telewizornia, utrzymująca się z abonamentu pozazdrościła innym, że potrafią zrobić owo COŚ, więc przygotowała swoje show pt. "Gwiazdy tańczą na lodzie"...
Fragment tych wypocin obejrzałem i zobaczyłem DNO zamiast wspomnianego COŚ (poprawniej powinienem napisać CZEGOŚ). Przeprowadzający wywiady z uczestnikami facet - wzięty chyba z łapanki - pytał każdego w uczestników miernego w swej jakości widowiska dokładnie tymi samymi słowami: Czy masz tremę przed występem?
Ile można? Czy gość jest na tyle ograniczony, że nie ma innego zestawu pytań? I takie nawet nie miernoty dziennikarstwa promuje się za publiczne pieniądze. No i kto dopuszcza do emisji takiej sztampy? Na te pytania odpowiedzi z pewnością nie uzyskam. Przeciwko temu właśnie tandetnemu programowi przeciwstawił się wspomniany rzecznik od spraw obywatelskich. A uzyska pewnie tyle samo, co i ja.
Na marginesie, ile faktycznie mamy w tym programie, na owym lodzie, GWIAZD? Pewnie niektóre z nich - wyjeżdżając na lód - dowiedziały się, że tymi GWIAZDAMI są. Jakaś to trzecia lub czwarta liga artystycznego światka.
No i jeszcze margines numer 2 - do regionalnych ośrodków telewizyjnych nadszedł nakaz, żeby o jedną godzinę (nie chcę skłamać czy w tygodniu w miesiącu) zwiększyć liczbę programów o tematyce religijnej, a dokładnie katolickiej.
Z pieniędzy pochodzących z abonamentu. Ludzi o różnych światopoglądach.

Sphere: Related Content

niedziela, 5 października 2008

Wała na taki szantaż

Nijak pojąć nie można dlaczego światowa federacja piłkarska włazi z butami pomiędzy wódkę a zakąskę polskiej piłki kopanej. Interweniujący, a dokładniej zamierzający oczyścić już nawet nie stajnię Augiasza, a totalny syf, szambo w rodzimym futbolu rząd otrzymał ultimatum od władz FIFA, że jeżeli ten nie przywróci kierownictwa PZPN, reprezentacja nie będzie mogła zagrać meczów z Czechami i Słowacją, a dokładniej przegra je walkowerem.
I dobrze, niech przegra. Trudno. Nie można jednak ugiąć się pod tego typu naciskiem.
Zacietrzewiony kibic będzie mieć pewnie za złe, że czynniki decyzyjne w tym kraju postąpiły tak, a nie inaczej. A niby dlaczego miałyby stawać w jednym szeregu z tak zwanymi działaczami, którzy przez lata łaskawym okiem spoglądali na liczne przekręty, a niejednokrotnie na normalne przestępstwa popełniane przez podległych im - również tak zwanych działaczy? Na marginesie, jeżeli mnie pamięć nie myli, około 250 osób ma postawione zarzuty, a część z nich siedzi za kratkami.
Czy można się godzić na tolerowanie takiego łajna, kiedy odwołani z PZPN działacze zwyczajnie umywają ręce, twierdzą, że nie mieli nic wspólnego z korupcyjnymi działaniami, więc są czyści. Co jednak robili przez tyle lat, wiedząc dokładnie co się w tym piłkarskim piekiełku dzieje? Dlaczego wtedy nie zareagowali?
Ciepłe posadki były znacznie wygodniejsze od tego, by działać, a nie tylko po to, by tym działaczem być...

Sphere: Related Content

sobota, 4 października 2008

Poziom z katolicyzmu

Wyrażę się chyba dość dosadne, ale - moim zdaniem - prawdziwie: kościół katolicki osiągnął już dno swej hipokryzji, zakłamania, obłudy, fałszu i niech każdy doda sobie jeszcze podobnych temu określeń ile tylko zechce.
Wymyślono sobie jakąś beatyfikację, tzn. uznanie za "świętego". Nie zamierzam dociekać czy bardziej trafnym nie byłoby stwierdzenie, iż jest to "osoba zasłużona dla katolików", nie dla chrześcijan, bo to zupełnie inny świat, inna rzeczywistość.
No i teraz polscy katolicy przeżywają kiedyż to za owego "świętego" uznany zostanie - określany przez wielu racjonalnie myślących ludzi Zachodu - jako mistyk lub szarlatan - Jan Paweł II. Tak, jeżeli ktoś nie dowierza, niech przyjmie to do swej wiadomości, że tak właśnie mówią na niego, byłem tego świadkiem, mając na myśli nie tylko uwstecznianie tej religii, ale również skrzętne ukrywanie licznych przekrętów duchownych oraz molestowania małoletnich.
Watykan wymyślił sobie, żeby beatyfikować przy okazji... Piusa XII. Tym, którzy niewiele wiedzą o tej postaci, wspomnieć warto, że to właśnie za jego rządów trwała II wojna światowa, a ów papież nigdy nie potępił hitleryzmu, a wręcz go wspierał. Mało tego, iluż to zbrodniarzy wojennych - dzięki Watykanowi - uniknęło procesów, uciekając głównie do Ameryki Południowej.
To już nie poziom kloaki...

Sphere: Related Content

wtorek, 30 września 2008

Nowa protestująca tradycja

Na fali protestów, jakich celem jest wymuszenie na rządzie podwyżek płac, z pewnością na plan pierwszy wysunęła się jednodniowa akcja sędziów. Pojąć nie mogę o co im chodzi - zarabiają obecnie tyle, że pewnie większość tego przypadkowego polskiego społeczeństwa zazdrości przedstawicielom Temidy, a na dodatek zbyt wiele przykładów, i to niesamowicie prostych spraw, przeciągania w nieskończoność. Nie trzeba dodawać, że niektórzy z sędziów wchodzą na salę sądową kompletnie nieprzygotowani, bo nie trudzą się nawet, by przeczytać akta spraw, jakie mają za chwilę prowadzić. Nie generalizuję, że wszyscy, jednak przykłady takie rzutują na osąd całego wymiaru sprawiedliwości.
Gdyby tak zaprotestować przeciw poczynaniom nie tylko sędziów, ale również protestujących - lekarzy, pielęgniarek, kolejarzy i innych zawodów, gdyby wszystkich zebrać na taki protest, pewnie nie byłoby komu pracować.
Skoro nie wyszło ze świętem Trzech Króli, może by tak - w ramach nowej świeckiej tradycji - do kalendarza dni wolnych od pracy wprowadzić nowe: Święto Protestu (data do ustalenia). Na ten jeden dzień wszyscy niezadowoleni mogliby pojawić się np. przed Sejmem i manifestować swe niezadowolenie w jakimś temacie.
Tym też sposobem prokuratorzy IPN mogliby manifestować swe niezadowolenie z powodu planów obcięcia im budżetu, a przeciwnicy istnienia tej instytucji stanęliby tuż obok. Podobnie (o, ci jeszcze nie protestowali!) - pacjenci, a przy nich przedstawiciele służby zdrowia. Itd., itp.
Byłby czas na protest i na pracę, a Polska rosłaby w siłę, jednak ludziom nie żyłoby się dostatniej.

Sphere: Related Content

niedziela, 28 września 2008

To nie Szwejk, ten był miłosierny

Zdumiał się Brat Mniejszy Większy, że ministerstwo od obrony narodowej nie zaprosiło go na ćwiczenia wojskowe Anakonda 2008 (co za nazwa!). Zdumiał się dlatego, że jest - wedle polskiego prawa - zwierzchnikiem sił zbrojnych, nie tylko powstańców warszawskich (bo chyba na tejże formacji zakończyła się prezydencka percepcja wszelakich sił militarnych).
Aby sprawiedliwości stało się zadość, MON tłumaczy tę wpadkę z brakiem zaproszenia dla tymczasowego (miejmy nadzieję) lokatora budynku z Krakowskiego Przedmieścia faktem, że ten miał w czasie manewrów uczestniczyć w jakiejś tam sesji ONZ w Nowym Jorku (chociaż nie wiadomo po co, skoro języka nie zna, a problemy z założeniem słuchawek, by wysłuchać tłumacza są zbyt znane). Smrodek pozostał, i to z obu stron.
Pojąć jednak nie można na jaką jasną cholerę w całym tym konflikcie głos zabiera niejaki Joachim Brudziński zwany dalej szefem Zarządu Głównego PiS (to taka grupa w konflikcie ze wszystkimi, nawet z kumplami jednolitymi ideologicznie). I ów delikwent oświadcza, że MON zachowuje się żenująco. 
Co ten PiS-uar wyczynia, nie wiem - jak mniemam - prezydencka kancelaria ma na tyle wielu pracowników, że a.p.o.l.i.t.y.c.z.n.e.g.o BMW dodatkowo reprezentować nie trzeba.
Dobra, nieważne. Spuśćmy zasłonę miłosierdzia na owe polityczno-militarne żądania i żale. Jakoś jednak nieodparcie do głowy przychodzi mi dobry wojak Szwejk, który i tak wzrostem i miłosierdziem przerastał Prawych i Sprawiedliwych.

Sphere: Related Content