Zanim wejdziesz...

W USA mamy Disneyland, w Danii - Legoland, a w Polsce? Odpowiedź jest prosta - Kaczyland, Kleroland.
Nie poradzę nic, że mój obraz władzy najwyższej jest tak niski...

niedziela, 2 września 2007

Dobrze, że to nie eksport



Zupełnie zdębiałem, gdy zobaczyłem powyższy adres. W pierwszej chwili przestraszylem się, że bardzo sympatyczny kraj, jakim są Czechy może podzielić los swych północnych sąsiadów. Na szczęście, co każdy może sobie przeczytać, chodzi o coś zupełnie innego.

Ale nasz towar - dobrze, że nie eksportowy - ministeriuum Ziobro musi mieć teraz niezłą zagwozdkę, skoro tak skutecznie walczy z jakimś układem, cóż takiego zrobi, jeżeli okaże się prawdą, iż to jego pryncypał, czyli Brat Mniejszy Większy faktycznie był głównym sprawcą ostrzeżenia Krauzego przed ewentualnymi zakusami aresztowania tegoż przez służby specjalne made in IV RP... Takie to, i to coraz głośniejsze, coraz wiarygodniejsze fakty się pojawiają. Ministeriuum pewnie zawalczy tak skutecznie z układem, aż w końcu zostanie on sam. Niczym filmowy Kevin. Tylko wtedy, jeżeli w domu pojawią się złodzieje, nie będzie komu bronić przed ewentualną kradzieżą, może konkretniej - rozbiorem. Więźniowie (bo z obowiązku aresztowania samego siebie będzie musiał wywiązać się każdy obywatel, jaki jeszcze nie wyemigrował) pewnie wybiorą ów rozbiór. O ile wcześniej nie odwołają walczącego z układami wszelkimi...

Sphere: Related Content

sobota, 1 września 2007

Łomatkobosko! Ministeriuum!

Czekam kiedy Nasze Narodowe Dobro - Ziobro weźmie solidny rozbieg i przyłoży głową w wyjątkowo twardy mur. Tyle mu już zostało.
Zaatakował i aresztował obecnych przeciwników politycznych. Zarzuty miał tak mocne, że po niespełna dobie od chwili zatrzymania panów nazywanych powoli czterema muszkieterami trzeba było ich wypuścić. Co prawda za kaucją, jednak gdyby rzeczywiście zarzuty były tak mocne, powalające, niszczące itd., na pewno towarzystwo nadal siedziałoby za kratkami. Ależ to mocne zarzuty...
Teraz na dodatek, już po wypuszczeniu podejrzanych ujawnia się jakieś fakty, że Kaczmarek zeznał jakoby był w restauracji, a tak naprawdę nie był. No to rzeczywiście jest argument, którym Ziobro powala wszystkich na kolana i nazywa byłego szefa MSWiA zakłąmanym i nieuczciwym. I jeszcze kolejne nagrania, kolejne taśmy prawdy. Dlaczego więc ich wypuszczono? Przecież w takim przypadku normalny, przeciętny - zaznaczam - przeciętny podejrzany winien siedzieć. Bez dwóch zdań, koniec i kropka.
Ale to nie wszystko. Skompromitowany, ale trzymający się kurczowo stołka Ziobro (sam już złapany na ewidentnym kłamstwie) oświadczył, że przyjdzie czas na ujawnienie kolejnych faktów i dowodów, które będą mówić o Donaldzie Tusku, Wojciechu Olejniczaku i Andrzeju Lepperze. Pewnie dowiemy się, idąc tropem niejakiego Kurskiego (zwanego bulterierem), iż Platforma Obywatelska jest finansowana przez neonazistów, bo dziadek Tuska był wcielony do Wermachtu, o Olejniczaku np., że regularnie odwiedza agencje towarzyskie, a Lepper natomiast sadzi buraki, na dodatek czerwone, czyli w niesłusznym ideologicznie kolorze.
Łomatkobosko! I jeszcze słowa tego ministeriuum (nie mylić z indywiduum), że to właśnie ten rząd postępuje uczciwie i wprowadza w kraju normalność, gdyż takowej do tej pory w Polsce nie było. Łomatkobosko! Może normalność ta jest pochodną klimatów związanych z nieuleczalnymi przez psychiatrów objawami, wtedy się zgodzę z tym twierdzeniem. Inaczej, Łomatkobosko!
Ministeriuum na dodatek, jako urządnik państwowy, nie osoba prywatna, raczy się wypowiadać w sprawach, w które sam jest zamieszany. Oj, Nasze Narodowe Dobro takimi poczynaniami sławy sobie nie przyniesie, a jeżeli tak, wyłącznie wśród elektoratu o wyjątkowo łatwym do rozpoznania nakryciu głowy. Tym samym staje się zagrożeniem dla Braci Mniejszych, bo oni konkurencji nie znoszą. Przerabiano już ten wariant na byłym premierze Kazimierzu Marcinkiewiczu.
Może wreszcie jakaś robota przy tej i wielu innych sprawach, jakie stały się dziełem Jedynie Prawych i Sprawiedliwych, przypadnie sędziom Trybunału Stanu. Jak na razie, od początku istnienia tejże instytucji zajęcia właściwie nie mieli. No, może poza umorzoną kilkanaście lat temu tzw. aferą alkoholową.

Sphere: Related Content

Ipeenus scleroticus

Dziwne wydają się zbiegi okoliczności. Pewnie jak bumerang wracać będę do spotu reklamowego Jedynych i Słusznych, który w niesamowity sposób ma ukazywać działania pt. "O naprawie Rzeczpospolitej". Tyle tylko, że pierwowzór autorstwa Andrzeja Frycza-Modrzewskiego zbabrany został.
Jeden tylko wątek może wzbudzać zainteresowanie po ostatnich wydarzeniach. Otóż, dowiadujemy się jak to mocno w Polsce przestępczość spadła. Być może, nie potwierdzam, nie zaprzeczam, ale żebym jakąś wielką poprawę widział, też powiedzieć nie mogę. Skoro fakt ten uznalibyśmy za prawdziwy, większego bandyctwa w kraju nie ma. Mimo wszystko żądny ścigania wszystkiego, co się rusza charatter dzierżących władzę znalazł układ, który szpetnie szkodził. Ścignięto zatem (kogo trzeba/kto był niewygodny - niepotrzebne skreślić) i do aresztu wsadzono.
Ciszę jednak mamy od jakiegoś czasu na niwie ścigania agentów, co za niesłusznego ustroju współpracowali z brzydką Służbą Bezpieczeństwa. Czyżby już wszystkich agentów wytropiono? Przecież jeszcze nie tak dawno mieliśmy ich większy wysyp, niż każdy grzybiarz by sobie wymarzył.
Instytut Pamięci Narodowej udał się chyba na jakiś zimowy spoczynek albo od dawna nie dostał wytycznych z kręgu Braci Mniejszych kogo winien teraz ujawnić. Skoro znaleziono układ Kaczmarek-Netzel-Kornatowski-Krauze, przynajmniej na razie jest się kim zająć.
Zastanawia mnie tylko fakt dlaczego wspomniana powyżej firma nazywa się IPN? Podobno również, chociaż zaczynam mieć coraz więsze wątpliwości, do tego narodu należę, a jeżeli ostatni człon nazwy tej instytucji brzmi tak, a nie inaczej, dlaczego nie należałoby pamiętać o historii wcale nie tak odległej?
Co zatem z pierwszą partią Braci Mniejszych i serią takich spraw jak Telegraf, Fundacja Prasowa Solidarności, a przede wszystkim Cargo-Modlin? Nie prowadzi się tych spraw, bo niekoniecznie są one na rękę. Teraz. Gdyby tak jeszcze wymianiać, przydałoby się dogłębne wyjaśnienie innych, np. FOZZ. Tego się jednak nie spodziewam i wiem, że po drugiej stronie politycznej sceny też afer niemało, ale dziwnym trafem tymi sprawami chociaż komisje sejmowe zajmowały się lub zajmują.
Pamięć o wspomnianych jednak pozostaje. Niestety nie w kręgach sterowanego, wyciszonego dziś IPN.

Sphere: Related Content

piątek, 31 sierpnia 2007

Déjà vu

Pamiętam jak pewna pani, znana ze swych zakręconych mocno w prawo poglądów kilka lat temu powiedziała o Aleksandrze Kwaśniewskim: "To nie jest mój prezydent". Jeżeli mnie do reszty w mą biedną głowę nic nie trafiło, dziś z pewnościa mogę to samo powiedzieć o obecnym prezydencie. Wszystko przez jedno zdanie...
Lech Kaczyński raczył powiedzieć, iż nie rozumie agresji ze strony opozycji. Jak to? Panie prezydencie, o jakiej opozycji pan raczy mówić? Skoro obywatele tego kraju wybrali pana na ten stołek, skoro zrzekł się pan swej partyjnej legitymacji, reprezentować należy cały naród, bez względu na polityczną opcję.
Cóż, Brat Mniejszy Większy właściwie od początku swej kadencji nie pozostawia złudzeń co do swych zapatrywań na rzeczywistość i będzie dmuchał w tę samą trąbkę pospołu z Bratem Mniejszym i sobie podobnymi. Przejrzawszy w sposób wyjątkowo dokładny treść Konstytucji RP nigdzie nie natknąłem się na choćby wzmiankę dającą podstawę upoważniającą do takich stwierdzeń.
"Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem". Tak brzmi podstawowy tekst prezydenckiej przysięgi, która i tak znalazła już się w rynsztoku, szczególnie owa “godność Narodu” i pomyślność obywateli. No chyba, że mamy do czynienia z godnością “niektórych” obywateli. Jakich, wiadomo.
I jeszcze jeden detalik. Lech Kaczyński raczył stwierdzić, iż podstawy do zatrzymania byłego szefa MSWiA oraz byłego komendanta głównego policji są “więcej niż solidne”. Zastanowić się warto skąd on to wie, skoro wiadomości takie są podobno objęte jeszcze prokuratorską tajemnicą.
Déjà vu jakieś się pojawia, bo kiedyś minister sprawiedliwości powiedział podobnie o pewnym chirurgu, przez działania którego nikt już nie miał prawa zginąć.

Sphere: Related Content

czwartek, 30 sierpnia 2007

My name is Ubuś

Wolna amerykanka postępuje nie tylko w polityce czy w przestępczości zwalczanej przez Nasze Narodowe Dobro - Ziobro. Przyznać trzeba, że spodziewać się tego nie należało, a jednak. Wszystko przez jedno orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Pewne małżeństwo zapragnęło zmienić drugie imię swego synka. Kłopot w tym, że miało ono brzmieć: Dąb. No i sąd ów przychylił się do wniosku rodziców, więc tym sposobem z małego Tadzia stał się nagle poważnym Dębem. Przy tej okazji zastanowić się warto jak to teraz (gdyby owego drugiego imienia rodzice często używali) w formie zdrobniałej zwracać się owi rodzice: Dąbciu, Dębciu, Dębinko?...
Trop wydaje się być wyjątkowo ciekawy i spodziewać się można, że już wkrótce pojawią się kolejne nowe imiona. I tak przykładowo będziemy mieli do czynienia, o ile dzieciak okaże się niegrzeczny, z Mandragorą albo Osiką (już widzę jak w przedszkolu koledzy i koleżanki będą wołać: A kogo dziś osikasz?). Przyjdzie też i pora na Mech, Śrubę, Topolę, a w przypływie jakiegoś rodziców szaleństwa będzie i Muchomorek (ten, który podobno kręcił ze Żwirkiem) oraz np. Pinokio.
Wydaje mi się jednak, że owo orzeczenie sądu winna wykorzystać obecna władza i wprowadzić coś w rodzaju carskiego ukazu, bo przecież mamy już do czynienia z czymś w rodzaju Jedynie Słusznego Ustroju. Tym też sposobem osobom popierającym aktualną władzę warto zaproponować dla dziewczynki imię: PiSiulka. Nie śmiem nawet podawać męskiego odpowiednika tegoż. Zwolennikom np. Platformy Obywatelskiej - POpelina, Samoobrony - Kosa , Siekiera, Blokada albo Lepperynka, a Ligi Polskich Rodzin - Antyewolucyjka.
Nie można też zapomnieć - wedle tendencji lustracyjnej - o dzieciach agentów, które odgórnie nazwać można Ubusiem a dziewczynkę Zlustratką.
Całkowicie zakazane winny być imiona Lech i Jarosław. Przecież one opatentowane na wszechwładztwo.

Sphere: Related Content

Skojarzenia to przekleństwo


Już ponad tysiąc lat temu Seneka powiedział: Czego nie zabrania prawo, zabrania wstyd, tymczasem te stare prawdy życiowe nijak przyswojone przez obecnych pretorian Braci Mniejszych, no i przez nich samych...
Były szef MSWiA Janusz Kaczmarek, były komendant główny policji Konrad Kornatowski oraz szef PZU Jaromir Netzel zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. A wszystko to ponoć (przynajmniej w przypadku Kaczmarka) za utrudnianie postępowania przygotowawczego związanego z próbą wręczenia łapówki obecnemu już opozycjoniście, wcześniej ministrowi rolnictwa Andrzejowi Lepperowi. Jakoś wierzyć się nie chce, by faktów tych nie wiązać z trzymającym w swych rękach organa ścigania ministrem od prawa (i sprawiedliwości). On bowiem stał się obiektem ataku wspomnianego szefa MSWiA, który chyba w swych zeznaniach przed sejmową speckomisją ujawnił zbyt wiele faktów.
I warto też dodać, że nie wszystkich udało się zatrzymać za jednym zamachem. Za kratki aresztu miał podobno też trafić Jarosław Marzec, były szefa Centralnego Biura Śledczego, który wraz z Kornatowskim jutro stawić się miał przed obliczem sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, tej samej, która już przesłuchała Kaczmarka. To czwarte zatrzymanie nie wypaliło, gdyż ex-szef CBŚ poza granicami kraju przebywa.
Tak jakoś dziwnie się kojarzy dlaczego akurat w przeddzień składania zeznań panowie hurtem zatrzymani zostają? A może ktoś po prostu boi się, by nie powiedzieli zbyt wiele?
A idąc tym tropem, nie po raz pierwszy zresztą, do głowy przychodzą słowa będące mottem Braci Mniejszych: “Raz zdobytej władzy nie oddamy”. Czyżby szykowało się wprowadzenie - wzorem generała Jaruzelskiego – jakiegoś stanu wojennego, wyjątkowego czy jak by go nie nazwać? I tym sposobem wybory odwołane zostaną. Dla “dobra narodu” rzecz jasna.

Sphere: Related Content

środa, 29 sierpnia 2007

Zgoda Mniejszy Mniejszy, jednak coś tu...

Może niektórzy będą zaszokowani, ale zdarzają się przypadki, że można zgodzić się z Bratem Mniejszym Mniejszym (nie mylić z Bratem Mniejszym Większym, czyli prezydentem). Oświadczył on bowiem, iż utrzymanie płacy minimalnej na obecnym poziomie może szkodzić gospodarce, a na dodatek dojdzie do sytuacji, w której nie będzie komu pracować. Po raz pierwszy usłyszeć można w miarę mądre słowa. Tylko w miarę...
W spocie reklamującym PiS i poczynania Brata Mniejszego Mniejszego dowiadujemy się przecież, że ludzie już teraz zarabiają sporo, no i stać ich na niemałe wydatki, więc w którymś miejscu ktoś musi zwyczajnie kłamie. Nie wszyscy są przecież właścicielami prywatnych firm lub pracują w tak zwanej administracji samorządowej czy też rządowej. Ci płace mają zazwyczaj na najniższym poziomie.
Wieść zapewne ich mogła ucieszyć, że podpisano porozumienie z Solidarnością (a gdzie inne związki zawodowe?). Mówi ono, iż od stycznia przyszłego roku najniższe wynagrodzenie ma wynieść 1126 złotych. Ale brutto rzecz jasna. Daje to mniej więcej dziewięć stówek na rękę, o ile nie odliczymy jakichś innych kosztów. A średnia krajowa to - bagatela! - ponad 2800 złotych. Zastanowić się można skąd brani są obywatele zarabiający takie, a nie inne pieniądze, by taka średnia wyjść mogła. Z pewnością nie z przypadku.
Pewien detal z przeszłości nie daje mi jednak spokoju. Pamiętam jak przed wieloma laty w telewizyjnych wiadomościach o 19.30 podano informację o przyjęciu Hiszpanii do Unii Europejskiej. Rozwinięto ten element o płace, dodając, iż aby każdy z obywateli tego kraju zarabiał na poziomie innych państw unijnych należałoby dodać do wszystkich pensji 35 procent. I padły też inne słowa. Wynikało z nich, że gdyby Polska miała wówczas znaleźć się w owej Unii i miałoby dojść do takiego wyrównania finansowego, konieczne byłyby 75-procentowe podwyżki.
Nie jestem ekonomistą, nie wiem jaki byłby skutek pewnego posunięcia, jednak twierdzę, że chyba dobrym rozwiązaniem - przy zamrożeniu cen - byłyby właśnie duże podwyżki. Jak bowiem to się dzieje, iż w krajach unijnych ludzie tych pieniędzy mają więcej, to i więcej wydają, a taki obrót gotówki zwyczajnie gospodarkę napędza. Nikt przecież nie będzie trzymał telewizora, w którym kineskop już dawno nawalił i męczył oczu, bo go nie stać na kupno nowego. Podobnie z żywnością, jak sądzę, byłoby. Emeryt nie brałby 10 dekagramów pasztetowej na tydzień, tylko zjadłby porządnie. Przykładów pewnie każdy podałby wiele, ale nie w tym rzecz, tylko o sam fakt.
Ale tego Brat Mniejszy Mniejszy i jemu podobni nie pojmą. Po prostu zarobki inne i punkt siedzenia...

Sphere: Related Content