Zanim wejdziesz...

W USA mamy Disneyland, w Danii - Legoland, a w Polsce? Odpowiedź jest prosta - Kaczyland, Kleroland.
Nie poradzę nic, że mój obraz władzy najwyższej jest tak niski...

niedziela, 4 listopada 2007

Premiera bez tego premiera

Po dwuletnim permanentnym Matrixie w kinach pojawi się nowy obraz.


Według nieoficjalnych wiadomości reżyser zapowiada kolejny film pt. "Wielka ucieczka".

Sphere: Related Content

Byleby mieszać

Ostatni bastion kaczyzmu z siedzibą w Pałacu Prezydenckim z pewnością wszelakimi możłiwymi metodami będzie starać się utrudniać przejęcie władzy. Jakoś tak w uszach brzmi mi jeszcze stwierdzenie rzecznika Brata Mniejszego Większego - Michała Kamińskiego (ksywa: Pinochet) o tym, że pan prezydent będzie postępował zgodnie z Konstytucją. A dotyczyło to powołania premiera.
Oznaczać to może wszystko, czyli nawet i taki scenariusz, że na szefa rządu proponowanego przez wyborczych zwycięzców się nie zgodzi, desygnując np. swojego brata. Zgodnie z Konstytucją ma prawo.
Szczytem szczytów jest jego warunek, z którego wynika - powołam Tuska, jak przeczytam umowę koalicyjną. I to jest tak zgodne z obowiązującą Konstytucją jak - nie przymierzając - Kaczyńscy do koszykówki.

Sphere: Related Content

Cuda, cuda ogłaszają...

Od jakiegoś czasu krąży po Polsce informacja, że w ciągu rządów PiS-menów rzeczywiście wybudowano zaledwie kilka kilometrów autostrad, ale są to najtrwalsze drogi na świecie, gdyż sięgają one jądra Ziemi. Coś w tym być musi...
Ministerstwo z nazwy zajmujące się transportem wydało broszurę liczącą sobie 42 strony. Gruby papier, kolorki - i owszem, chociaż przyznać trzeba, że jakościowo (o formie tu mówiąc) zdjęcia przydałoby się nieco wyretuszować, bo niektóre zbyt jasne, inne trochę za ciemne. Czego się jednak spodziewać, skoro owa jakość rządów i tak optymizmem nie napawa. Broszura owa zwie się "Dwa lata Ministerstwa Transportu. Dokonania i zamierzenia". I po co?



Danych w owym wydawnictwie do bólu. Określić je można jako chwalidupstwo, ale większość ogranicza się do planów, zamierzeń, prognoz - czyli temu, co każdy potrafi. Jakoś tak - przeglądając tenże niby dokumencik - znaleźć nie sposób choćby informacji, wzmianki drobnej o Terminalu numer dwa na warszawskim Okęciu, obiekcie, który do życia nie przystaje. Bo chwalić się nie ma czym.

Najciekawsze jednak w tym wszystkim to - po ki grzyb pojawiła się ta broszura? Chyba tylko po to, by usatysfakcjonować odchodzące kierownictwo. Aby było ciekawiej - za publiczne pieniądze. Nie wiadomo ile egzemplarzy owych "Dwóch lat..." wydrukowano, ale pewnie z kilkanaście tysięcy, czyli z jakieś kilkadziesiąt tysiączków złociszy pękło.

Nie wiadomo czy i inne ministerstwa nie poszły tym tropem. Nie dość, że odprawy dla PiS-menów będą nieskromne, na dodatek jeszcze wydawnictwo(a) ku ich chwale.

Sphere: Related Content

sobota, 3 listopada 2007

Rżnijcie tę watahę

Ktoś się poznał na dyktatorskich zapędach ideologii kaczymu i nie za bardzo mu to się spodobało, więc odsunięto go od kierowania resortem. Odszedł na stałe, więc teraz nazywany jest zdrajcą.
- Zdrajca, który zachował się podle - oświadczył w swych ministerialnych konwulsjach (jeszcze) szef od obrony narodowej, niejaki Aleksander Szczygło. O kim? A o swoim poprzedniku Radosławie Sikorskim, bo ten raczył stwierdzić o odchodzącej ekipie rządowej: Jeszcze jedna bitwa i dorżniemy watahę.
Na dokładkę Yaro Kaczyński zapowiedział, że da przyszłemu premierowi jakieś haki na Sikorskiego właśnie. A Szczygło wyćwierkał o mało merytorycznych działaniach swego poprzednika na ministerialnym stanowisku, co związane było z obsadą stanowisk.
Niech zatem ów MON-owski szef wyćwierka jakież to były merytoryczne przesłanki, by w rangę wiceministra ubrać kogoś takiego jak Antek Policmajster Macierewicz? Jakież to dobro dla Polski z twarzy onego bije, jak na lata likwiduje się coś, co w każdym kraju jest niezbędne, czyli wywiad, a na dodatek ujawnia ich nazwiska?
Mało tego - jakiż to rząd z twarzą i Brat Mniejszy Większy na dokładkę, co podrzuca normalną świnię typując na otwierającego obrady Sejmu osobnika, który raczył oświadczyć, że coś takiego jak obozy koncentracyjne nigdy nie istniało? Takież o prawo i takaż sprawiedliwość.
Dorżnijcie tę watahę...

Sphere: Related Content

piątek, 2 listopada 2007

Putinada, kaczynada...

Kaczor Mniejszy jeszcze chce kąsać, bo nijak z porażką wyborczą pogodzić się nie może. Wystarczyła jedna z ostatnich (jego) konferencji prasowych jako premiera, by ewidentnie ukazały się kompleksy, a przede wszystkim brak jakiegokolwiek realizmu, o próbie choćby lekko krytycznego spojrzenia na samego siebie.
Radkowi Sikorskiemu się dostało. Skoro nie chciał grać w tej samej drużynie, co ekipa wyznająca Kaczyzm - jest wrogiem. Wyszło więc na to, że były minister obrony to człek mający jakieś uprzedzenia w stosunku do USA, zatem jego obecność w przyszłym rządzie - zdaniem Yaro Kaczyńskiego - to po prostu fatalna pomyłka.
Zastanawiam się czy (nie za bardzo lubianemu przeze mnie) Sikorskiemu odmieniło się na tyle po przejściu do PO, że stał się jakimś imbecylem? Jak zatem tak przenikliwy umysł w osobie premiera (jeszcze) nie wykrył zdrajcy w swym szeregu? Nie napiętnował? Żywym ogniem nie palił? Haka na niego nie znalazł? W dyby nie zakuł?...
Dalej jednak na swej konferencyji Złota (lecz obleczona patyną) Kaczka w obronę swą wzięła dwóch dziennikarzy, których policja przed oblicze sądu doprowadziła. "Gazetę Polską" oni reprezentują, czyli opcję jaką - wiadomo, więc sercu Yaro bliscy oni, a ci którzy do sądu ich podali to zapluci reakcjoniści pewnie w rękach układów i oligarchii jak mniemam. Bo to telewizja TVN przeca!
No i skoro siłą do sądu doprowadzono, gdyż na poprzednią rozprawę nie raczyli się stawić usłyszeliśmy z ust Yaro, że: - Do władzy dochodzi grupa, która stanowi realne zagrożenie dla demokracji, a potem: - Szykuje się putinada.
I teraz po pierwsze: wiem, że Brat Mniejszy Mniejszy ma zwyczajnie kompleks rosyjski, na dodatek obraża nie tak odległy od Polski kraj i stawia siebie w nadzwyczaj idiotycznym świetle, a w sumie i cały naród, świadomie dążąc do zaognienia stosunków międzynarodowych. A sam wspominał coś o czyimś amerykańskim kompleksie...
A po drugie, najważniejsze: Porażka pewnie już tak główkę poraziła, że nie za bardzo pamięta premieruńcio o swych niedawnych (i swojej świty) poczynaniach, kiedy to zatrzymywano co rusz obywateli, którzy grzecznie stawiali się na każde wezwanie sądu. Na nich policję polityczną zwaną CBA nasyłano, nie zwykłych funkcjonariuszy policji. W kajdankach, przed kamerami ich wyprowadzano na dodatek. O Barbarze Blidzie nie wspomnę.
I może jeszcze o moralności prawić będzie?
Oby to już konferencja ostatnia była.

Sphere: Related Content

czwartek, 1 listopada 2007

Lekturowe sprzątanie

Czy w Ministerstwie Edukacji nie można urządzić gabinetu osobliwości? Taki pomysł przedkładam. Jak sobie przypominam, każdy z szefów tego resortu palnął jakąś mniejszą lub większą gafę, podjął jakąś kontrowersyjną decyzję. Z pewnością i kolejny minister z czymś niezbyt mądrym wyskoczy, co spotka się z ostrą krytyką, więc będzie w stanie dołożyć i swoją cegiełkę do wspomnianego gabinetu...
Przerost formy nad treścią mieliśmy jednak w ostatnich miesiącach. O mundurkach już nie wspominam, bo sprawa tychże wdzianek w niebyt powolutku idzie - ma być tak, że dobrowolnymi one się staną, a decyzja o ich noszeniu lub nie zależeć będzie od rodziców i pedagogicznego ciała.
Pozostała jednak słynna sprawa kanonu lektur, jakie to uczniowie czytać mają. Sam jako z wykształcenia polonista stwierdzić mogę, że chyba tylko niektóre semestry swego nauczania mogły nieść ze sobą większą liczbę tak zwanych dzieł literatury do przeczytania. Tu jednak człek wiedział na co się decyduje i zmiłowania nie było.
Co z kolei ma powiedzieć dzieciarnia, której zarzucono do przerobienia kolosalne wręcz ilości stron, z którymi uporać się muszą? Dwie-trzy lekcje na omówienie lektury i zabieramy się za następną.
I ten właśnie wariant ma zostać zmieniony. Już dziś wiadomo, że giertychowo-legutkowe pokłosie (to właśnie nominuję do gabinetu osobliwości) ma stać się tematem debaty, gdyż choćby Polska Izba Książki czy Stowarzyszenie Nauczycieli Polonistów już protestują przeciwko nadmiernemu obciążeniu uczniów zbyt bogatym zestawem lektur. Poczekajmy zatem jaki w tej sprawie ruch wykonany zostanie, byleby tylko obietnice w niepamięć nie poszły.
Niestety, śmiem podejrzewać, że sprzątanie po ekipie Jedynie Prawych i Sprawiedliwych trwać nie będzie aż całą kadencję. Chociaż do roboty w tym względzie jest naprawdę zbyt wiele...

Sphere: Related Content

Bastion Kaczyzmu

Na jakąś godzinę przed premierową emisją w telewizji miałem okazję obejrzeć kolejny odcinek zrealizowanego przez Agnieszkę Holland serialu "Ekipa". Mimo że to political fiction, przyznam - idealnie oddaje ostatnie kocie ruchy kaczej odchodzącej władzy.
W serialu pracownicy premiera ogłosili strajk włoski przeciwstawiając się tym samym poczynaniom Sejmu. Posłowie bowiem forsują pomysł upolitycznienia urzędów państwowych, czyli najzwyczajniej w świecie - wywalenia na zbity pysk doświadczonych ludzi, którzy na tej robocie zęby zjedli, są fachowcami pełną gębą, polegać na nich można zawsze, a w zamian za nich wstawienie na ciepłe posadki swoich. Tyle tylko, że kiedy minie kadencja - dochodzi do całkowitej wymiany urzędników, a ci następni - jak to pięknie w filmie określono - będą niczym tabula rasa.
Coś w tym stylu wyczyniają właśnie Jedynie Prawi i Sprawiedliwi. Dziwnym trafem z Rady Bezpieczeństwa Narodowego odwołany został Bogdan Borusewicz, który zrezygnował ze współpracy z PiS-menami. Co ciekawe, we wspomnianej radzie nadal zasiadają pomazańcy Braci Mniejszych, choćby w stylu minister (jeszcze) od zagranicznych spraw - Fotygi (w jakiej roli poza zasiadaniem ona tam występuje, nad czym radzi, pojęcia nie mam). Mamy tamże jeszcze np. Religę i Dorna. A takową radę powołuje prezydent, więc może i tak bywać, że NIKT z przyszłego rządu w tej ekipie się nie znajdzie. Jeżeli dorzucimy do tego nominację Antka Policmajstra Macierewicza na sekretarza stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, mamy komplet przejawu Kaczyzmu w czystej postaci. Niech zatem nikt nie mówi, że odchodząca ekipa nie wykonuje właśnie upolitycznienia najważniejszych funkcji w państwie.
Ciekawe czy na posiedzenie takiej rady zaproszony zostanie m.in. Radosław Sikorski, do którego mściwi Bracia Mniejsi obecnie wręcz nienawiścią pałają. Przewidywany na stanowisko ministra spraw zagranicznych człek o kluczowych sprawach dotyczących bezpieczeństwa kraju wiedzieć wszak nie tylko powinien, ale musi.
Kaczyzm jednak takich sytuacji pewnie nie przewiduje, bo zgodnie z jego ideologią najważniejsze jest niszczenie, nie budowanie. Dlatego pani Holland gratuluję.

Sphere: Related Content