Zanim wejdziesz...

W USA mamy Disneyland, w Danii - Legoland, a w Polsce? Odpowiedź jest prosta - Kaczyland, Kleroland.
Nie poradzę nic, że mój obraz władzy najwyższej jest tak niski...

czwartek, 4 października 2007

Ścierwo

Tu już nietrudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z kimś, przy kim wypowiedź Policmajstra (poniżej) wydaje się dziecinną igraszką. Otóż ten, który mieni się być najwyższym autorytetem prawnym, marny adwokacina, co widać po jego dotychczasowych wypowiedziach, oświadczył, że za śmierć Barbary Blidy odpowiada SLD, gdyż partia ta tolerowała jej kontakty z mafią węglową.
Zatem zadać warto inne pytanie, a odpowiedzi na nie jakoś nie oczekuję, bo ją znam: Czy SLD, PO, PSL, Samoobrona, LPR, Mniejszość Niemiecka i kilka innych jeszcze mniej lub bardziej kanapowych partii jest winna temu, że w Polsce drastycznie spadła liczba przeszczepów, a tym samym wzrosła liczba zgonów po oskarżeniach i zatrzymaniach lekarzy? Pewnie dowiedziałbym się, że tak, no i jeszcze zapomniałem o dodaniu do powyższej listy Ogólnopolskiego Związku Macantów Kur, Dyrekcji Dzwonków Tramwajowych i pełnomcnika burmistrza Pcimia Dolnego do spraw ochorny świeżego powietrza.
Tak, plotę kompletne bzdury w tych kilku powyższych zdaniach, ale mniemam, że są one bardziej racjonalne od osobnika, który chciałby się objawić jako jedyny sprawiedliwy, a tymczasem padające z jego ust zwyczajne chamstwo (co jest najdelikatniejszym z określeń) jest łykane przez zacietrzewiony elektorat związany z pewną toruńską stacją. Jeżeli dodać do tego inne fakty dotyczące choćby prawnej drogi, jaką winna przechodzić informacja o próbie wręczenia łapówki Jondrkowi L., mamy całość jak na widelcu.
Pewnie w tej kampanii jeszcze wiele razy da się usłyszeć np. wieść, że winą ugrupowań opozycyjnych względem wiadomo jakiej partii są strajki pielęgniarek, braki budżetowe oraz układ (wymieniony przez Kaczyńskiego podczas słynnej debaty) Kaczmarek, Krauze i inni.
Gratuluję, panie (zerknąć wystarczy na tytuł).

Sphere: Related Content

środa, 3 października 2007

Podzespoły do wymiany

Przecieram oczy z wrażenia i nie za bardzo wierzę w to, co czytam. Najwyższy Autorytet Moralny IV RP przyrównany został do księdza Jerzego Popiełuszki. Owym autorytetem jest nie kto inny, tylko Rydzyk Tadeusz, z zawodu ojciec.
Któż dokonał takiego porównania i dlaczego? A autorem jest niejaki Macierewicz Antoni zwany też Antkiem Policmajstrem i dlatego, że likwidatorowi Wojskowych Służb Informacyjnych i szefowi kontrwywiadu w jednym skojarzyło się tak na okoliczność nagonek na rzeczywistego przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Wszystko to oczywiście w eter poszło w stacji RM FM (dla mało oblatanych - to ta stacja z Torunia).
Nie będę tu zdzierał brązu z postaci, jaką był ksiądz Jerzy, może niekoniecznie jego, ale wszelkich okoliczności dotyczących jego tragicznej śmierci, bo nie w tym rzecz. Porównanie jednak tych dwóch postaci jest tak na miejscu. 
To tak mniej więcej, jak (nie pamiętam już kto to powiedział) gdyby stwierdzić, że demokracja powoduje wybielanie skóry, bo tam gdzie brak demokracji, tam mieszkają najczęściej ludzie o skórze czarnej, żółtej itp.
Widać jednak, że u nas też demokracja panuje, tyle tylko wypaczona. Pewnie najłagodniejszym stwierdzeniem na takie fakty byłoby przymusowe wysłanie Macierewicza w kierunku zamkniętego oddziału psychiatrycznego. To za mało. Ja powiem inaczej - temu osobnikowi należałoby wymienić wszystkie podzespoły, bo się totalnie rozklekotały.
Na początek można choćby tak...




Sphere: Related Content

wtorek, 2 października 2007

Seans dla zasad

Naczelny oficer polityczny Wojska Polskiego, niejaki Szczygło Aleksadner dbać będzie już nie tylko o to, by naszych granic żołnierze pilnowali, ale również i o to, żeby wzrosło morale, i to niekoniecznie poprzez słuchanie pewnej radiowej stacji. Do kina wysyła około 130 tysięcy wojaków...
Demokracja ma swoje prawa, a polega między innymi na swobodzie wyrażania swoich poglądów, oczywiście pod pewnymi rygorami prawa i kiedy te nie naruszają godności innych. Polska jest jednak krajem, gdzie obowiązuje Jedynie Prawa i Sprawiedliwa dEMOKRACJA (pisownia tego ostatniego słowa jak najbardziej zamierzona). Stąd też minister obrony narodowej tę uznał, iż taka dEMOKRACJA musi stać się ciałem. Żołnierze mniej lub bardziej marszowym krokiem ruszą zatem w kierunku przybytków X Muzy, by obejrzeć "Katyń" Andrzeja Wajdy.
Przyznam, że filmu nie widziałem i jakoś nie palę się ku niemu. Wcale nie dlatego, abym miał coś przeciwko ujawnianiu niezręcznych faktów jakiejkolwiek historii, wręcz przeciwnie. Sam mógłbym przytoczyć, co nieraz czynię w gronie znajomych, niezbyt piękne karty z rodzimych dziejów. I byłoby ich sporo. Nie w tym jednak rzecz.
Tymczasem szef od obronności oświadcza, że film jest jakimś arcydziełem i wojacy mają na niego iść, bo winni wiedzieć co to jest honor i przywiązanie do zasad. Koszty szczygłowego pomysłu do tanich z pewnością należeć nie będą, jednak to nie pierwszy raz, gdy rząd Jedynie Prawych i Sprawiedliwych z gotówką się nie liczą, mimo obietnic taniego państwa. Przecież na propagandzie oszczędzać nie należy, co z kart historii znamy nie od dziś.
Skoro na wiele pozwolić sobie mogła posłanka PO, dlaczego nie mógłbym i ja? Za Hitlera było przecież ministerstwo propagandy, a w Armii Czerwonej na każdym kroku czuć było oddech oficera politycznego. Tak dziwnie się składa, że mamy chyba do czynienia z pierwszym krokiem ku podobnym regułom. Pod względem propagandy na rzecz władzy.
Ale to nie koniec. Śmiem podejrzewać, że zanim seanse dla wojska się rozpoczną, przed samym filmem pojawią się nowoczesne elementy dawnej Polskiej Kroniki Filmowej, ale ta składać się będzie ze spotów reklamowych pewnej partii. Jakiej? Pewnie tej od zasad, z których kwasy same się robią.

Sphere: Related Content

poniedziałek, 1 października 2007

Error panie pośle...

Bracia Mniejsi walczą. Już nawet w swoim spocie reklamowym ten Mniejszy oświadczył, że: "Nasi przeciwnicy mówią to, co usłyszą w salonach. My robimy to, co chcą Polacy". Ja nie chcę. Widać, jestem obywatelem Zjednoczonej Unii Antarktydy i Alaski.
Zastanawia mnie w tym miejscu ta walka, a szczególnie określenie "nasi przeciwnicy".
Teraz wiem, że wszyscy są wrogami, przynajmniej 2/3 wyborców, bo mniej więcej tyle na PiS głosować zamiaru nie ma.
Ale jest jeszcze bat i straszak w jednym na niepokornych. Słyszałem o jakichś wykształciuchach, jednak nikt nie był mi w stanie wyjaśnić co to za tubylcza rasa. Wreszcie usłyszałem odpowiedź z ust posła Cymańskiego: "Zwykły człowiek nie boi się rządów PiS. Jeżeli ktoś, kto skończył studia i uważa, że teraz w tym kraju jest error, że jest dyktatura, to powinien się bać".
Pozwólcie zatem Szanowni Państwo, wykształciuch jestem. Wróg - jednym słowem.
I bardzo proszę, zamawiam budzenie nie wcześniej niż o 7.00. Chciałbym w spokoju śniadanie zjeść i wziąć prysznic. Okej?

Sphere: Related Content

Bliżej mi do Mordy

Już wiem, że III RP była systemem, w którym pleniła się korupcja, jakieś korporacje i uniemożliwiano start młodym ludziom.
Nie byłbym sobą, gdybym nie odniósł się od razu do tych młodych ludzi. Faktycznie, może zasługą tego rządu jest to, iż bilety lotnicze nieco potaniały, więc emigracja zarobkowa ruszyła pełną parą.
Ten szczegół wyjątkowo mocno utkwił mi w pamięci po tej niby historycznej debacie dwóch panów K., a przytoczone powyżej zdanie pochodziło od obecnie rządzącego. On też oświadczył, że IV RP jest niekorupcyjna i niekorporacyjna.
I właśnie, moim skromnym zdaniem, niewiele poza znanymi sloganami o korporacjach, elitach i układach padło ze strony Kaczyńskiego. Przypomniało mi to uproszczoną wersję przykazań, jakie obowiązywały na fermie w "Folwarku zwierzęcym" Orwella. Tam właśnie niezbyt rozgarniętym umysłowo owcom spłycano prawa do takiego stopnia, by mogły nauczyć się ich na pamięć i powtarzać: "Dwie nogi: źle, cztery nogi: dobrze". I takie argumenty, jak widać, przemawiają do elektoratu. Nie trzeba tłumaczyć jakiego. Na dodatek dowiedziałem się, że PiS to partia reprezentująca każdego z Polaków (łomatkobosko, mnie też?) i dlatego elity są wściekłe.
Pewnie wiele mógłbym takich elementów wskazywać, ale po co? Bzdura goniła bzdurę, jak choćby (to może jednak dodam) - "Jest gigantyczny sukces w oświacie".
A sama debata - pogadali, Kwaśniewski też niczym nie zachwycił, bo - jak to zwykle bywa - ludzie przygotowujący go do tej pogadanki dysponują refleksem przedwojennego szachisty i nie potrafili oni przygotować odpowiedniego zestawu krótkich haseł, ripost na każdą okazję, jakie byłyby najskuteczniejszą metodą skarcenia politycznego rywala. Mimo wszystko, szczerze stwierdzę, że znacznie bliżej mi do Mordo ty moja niż do niezmiennej walki ze wszystkimi, nawet ze swoimi, o czym świadczy choćby akcja przeciwko układowi Kaczmarek, Krauze i inni.
Chociaż chciałem już dać sobie spokój z tą debatą, jednego kolosalnego elementu ominąć nie sposób. Kwaśniewski raczył, czego się nie spodziewałem, przeprosić za swoje ostatnie wpadki, a nawet oświadczyć, iż jest pełen podziwu dla Kaczyńskiego za jego upór w działaniu, mimo że z takimi poczynaniami całkowicie się nie zgadza. W odpowiedzi usłyszał: "Ja nawet o panu mogę powiedzieć dobre słowo, ale może nie teraz".
To teraz przeszło w niebyt, bo żadne pochlebne słowo nie padło, a w zamian dowiedziałem się, że wszystko, co przez lata po 1989 roku budowano było kiepskie i dopiero ostatnie dwa lata okazały się rewelacyjne. No i jeszcze wyszło na to, iż mamy znakomicie prowadzoną politykę zagraniczną, nawiązaliśmy dobre stosunki z sąsiadami - z Litwą, Francją (o!), dobrze jest z Niemcami, Anglią (ooo!!!). Widać, nawet znajomością geografii można błysnąć. I teraz faktycznie na tyle.
A w TVPiS już pół godziny po zakończeniu pogawędki panów K. ustami jakichś autorytetów oświadczono, że Brat Mniejszy Mniejszy wygrał. W czym, poproszę o podpowiedź, tym bardziej, skoro po około godzinie w niezależnej TVN ("Teraz my") opublikowano sondaż przeprowadzony na - jak oświadczono - 1000 osobach. Wynik był zupełnie inny.
I, mimo rozczarowania debatą-pogawędką, bliżej będzie mi do Mordo ty moja.

Sphere: Related Content

niedziela, 30 września 2007

TVPiS ciamciaramcia 2

O tym, że telewizornia publiczna opanowana została całkowicie przez ekipę rządzącą świadczyć może jeszcze jeden element, właściwie dwa...
Duet Piasecki - Rewiński, znany ze swego ciętego języka w komentowaniu politycznych wydarzeń, po latach niebytu, dawniej "Ale plama" w TVN, trafia teraz w niedzielne popołudnie do publicznej telewizorni właśnie. Głupi byłem, do czego przyznaję się bez bicia przez CBŚ, że przed szklanym ekranem usiadłem, ostrząc sobie zęby na jakiś ciekawy komentarz, skrytykowanie każdego, od lewej do prawej. I co? Po prostu dupa blada. Poza włażeniem właśnie w tę część ciała, i to bez odrobiny wazeliny tym, którzy rządzą na Woronicza oraz w innych budynkach Warszawy, a w sumie kraju, pojawiały się pseudodowcipy, jakich powstydziłby się mocno pijany szlachcic-sarmata. I na ten temat może tyle.
Jako że z założenia nie oglądam tego, co serwuje stacja przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, czyli Rydzyka Tadeusza, z zawodu ojca, nieraz zerkam w kierunku publicznej TV (obecnie, naprawdę - TVPiS). Już nawet "Gazeta Wyborcza" raczyła zauważyć ten model przekazywania informacji, gdzie wszystko, co najlepsze i wygodne jest pokazywane, a to, co chluby przynieść nie może, skrzętnie omijane. Tym też sposobem skrzętnie ominięto choćby wiec wyborczy, jaki na okoliczność PiS wykonał w USA Brat Mniejszy Większy. A podobno prezydent z racji pełnionego urzędu winien być apolityczny. Na dodatek uczestniczył w koncercie, jaki stał się również wyborczym wiecem i, co ważne, impreza finansowana była przez KGHM, jakby nie patrzeć - firmę państwową. I tak będzie niezmiennie, dopóki TVPiS nie stanie się znów TVP.
I jestem przekonany, że w majestacie prawa naruszona zostanie cisza wyborcza w sobotę, w przeddzień, kiedy będziemy mieli ruszyć do urn. Wierzę, iż właśnie tego dnia TVPiS o 19.30 poinformuje o podpisaniu jakiejś niezwykle ważnej ustawy przez prezydenta, o jakiejś inicjatywie rządu, o jakimś incydencie z udziałem opozycyjnego kandydata do Sejmu, o jakichś teczkach wygrzebanych akurat tego dnia przez IPN, o aresztowaniu kogoś z opozycji przez CBŚ, ABW i inne prorządowe agendy. Jakoś tak to będzie, że jednoznacznie pokaże się w TVPiS na kogo głosować należy.
W majestacie prawa, nie naruszając ciszy wyborczej.

Sphere: Related Content

TVPiS ciamciaramcia

Program telewizyjny w Rumunii za czasów Nicolae Ceausescu: początek o godz. 20.00 - najpierw spoty reklamowe w stylu PiS - po halach przechadzają się pastuszkowie z owieczkami, po chwili podchodzą pod samą kamerę, by wypowiedzieć słowa w stylu: "To dla Ciebie hodujemy te owce Drogi Ojcze Nicolae, aby się w naszym kraju lepiej żyło". No i kilka jeszcze przerywników w tym stylu. Potem wiadomości, a później film, i to jaki. O współzawodnictwie dwóch koreańskich (tych północnych) brygad robotniczych w budowie statku. Godzina 22.00 - film ucięty - i nie wiadomo zatem kto zabił, koniec programu.
Dziwnie mi się to skojarzyło z relacją z meczu polskich siatkarek o brązowy medal Mistrzostw Europy (niestety przegrany). Transmisję najpierw puszczano w TVPiS II, a potem bez żadnego uprzedzenia relację przerzucono do TVPiS I. Czyli wracają - chyba słusznie to zauważam - stare, sprawdzone metody. Może i tym też sposobem rzeczywiście bez zapowiedzi niebawem nie będzie Teleranka.
I jeszcze jedno - opanowana przez Jedynie Prawych i Sprawiedliwych publiczna telewizornia to faktycznie "ciamciaramcia", jak to raczył powiedzieć o Platformie Obywatelskiej Roman Sztywny.

Sphere: Related Content