Takiej treści kartka znajduje się na jednym z budynków pewnego cmentarza katolickiego.
A słyszałem, że profanacja zwłok jest karalna...
niedziela, 11 października 2009
Równe prawo?
Autor:
bury
o
18:51
2
komentarze
środa, 23 września 2009
Cud nad cudy
Alicja Tysiąc wygrała z niejakim "Gościem Niedzielnym" prezentującym opcję światopoglądową katotalibów, którzy przyrównali ją do hitlerowców mordujących Żydów w Oświęcimiu, bo owa pani - ze względu na swój stan zdrowia - chciała dokonać aborcji. Mają zatem kolesie z koloru najciemniejszego konieczność opublikowania przeprosin i zapłacenia oczernianej kobiecie 30 tysiączków polskich złociszy.
Oj, boli mocno tych, co uważają się za tak zwanych przewodników. Pewnie z tacy zbiorą na adwokata zapowiadającego apelację, no i na karę finansową. Kato-standard. Przecież czarni nie zapłacą sami, niech głupi ludek wybuli za ich fanaberie...
Autor:
bury
o
19:16
0
komentarze
Etykiety: absurdy, polityka religia
niedziela, 13 września 2009
Naturalista w mordę...
Pierdu-pierdu - że tak powiem. Prawo naturalne zatem nie powinno zezwalać również zatem na dokonywanie podczas porodów cesarskiego cięcia. Dziwisz się panie Dziwisz? Dlaczego jeszcze ów kato-guru przeciwko temu nie zacznie grzmieć? No i zgodnie z owym naturalnym prawem to facet winien lgnąć do baby a baba do faceta, tymczasem imam zwany księdzem zbyt często lgnie do ministrantów...
Gdyby komuś było mało, Dziwisz oświadczył: "zdrowo myślący, a szczególnie ludzie wierzący, powinni stanowić prawo bezwzględnie chroniące każde życie, zwłaszcza życie całkowicie bezbronne".
No to sobie popatrzmy na całkowicie bezbronnych, choćby Indian, których w pień wycinano w imię Jezusa. Pewnie zgodnie z naturalnym prawem silniejszego.
Liczę, że tylko do czasu.
Oby jak najkrócej ktokolwiek cytował owych narodowych guru, jacy gdziekolwiek muszą wcisnąć swe trzy grosze, wywierając nacisk na katopolitykierów, którym w głowie nie pchnięcie tego kraju do przodu, ale zwyczajnie - zrobienie dobrze delikwentom w czarnych długich kieckach mających konkordat i JP2 (domniemany autorytet) na ustach.
Autor:
bury
o
22:10
0
komentarze
Etykiety: absurdy, polityka religia
sobota, 12 września 2009
Bez życia...
Byłem dosłownie rozwalony, kiedy przeczytałem pod jednym z tekstów o tak zwanej reprezentacji Polski w piłce kopanej, który brzmiał: "Leo nie Dżepetto, drewna nie ożywi"...
Kilka dni temu, a dokładnie - jak sobie teraz przypominam - czwartek był, jeden z facetów w mojej instytucji chciał, bym powiedział coś śmiesznego (a do śmiechu jakoś mi kompletnie nie było). Tak automatycznie wypaliłem: trzy - zero. No i wywołałem tym u stojących nieopodal ludzi czysty śmiech.
Mało tego, poziom, w jakim rozstano się z holenderskim trenerem polskiej reprezentacji zakrawa na kpinę. Facet dowiedział się o zwolnieniu z pracy z mediów. Czyli mamy do czynienia ze standardami niekoniecznie europejskimi, nawet nie azjatycko-afrykańskimi, ale z typowo swojskimi.
Co tu owijać w bawełnę, wkurwiony maksymalnie ex już trener wyjawił, że po przegranym meczu do szatni wszedł zwyczajnie nawalony jak stodoła w żniwa tak zwany działacz Partii Zabijania Piłki Nożnej i nikt go nie chciał zauważyć, w przeciwieństwie do Leo, mającego poważanie u kopaczy (co im się grać nie chciało).
Co robią kolejni ministrowie sportu z tym bagnem, które wozi się na plecach piłkarsko-trenerskich w objazdowych wycieczkach po wszelakich kontynentach? Poza chlaniem, korzystaniem z jakiejś sauny, jaccuzi, saunami, ewentualnie miejscowymi panienkami - NIC (tak przynajmniej to wygląda, skoro w żaden sposób nikt nie ingeruje w złe sprawy dziejące się w reprezentacji kopaczy).
Nie pana Leo, ale wszystkich w okolicy, co to pobierają grubą kasę za nic wypadałoby - znów użyję tzw. solidnego słowa - wypierdolić w kosmos, gdzie mógłby się nimi zająć taki delikwent jak - nie przymierzając - Predator. Całą tę bandę robiącą NIC poza pobieraniem forsy z konta organizacji od lat uznawanej za tę siłę, jaka niszczy to, co w piłce kopanej jest dobre.
Do dziś nie mam pojęcia jak to jest, że wszelakie medialne środki m(u/a)sowego przekazu tak mocno podniecają się czymś, co nazywa się na wyrost piłkarską ekstraligą, z której ŻADEN zespół od lat nie zagrał w Lidze Mistrzów, nie wspominając o niższej klasie rozgrywek pt. Puchar UEFA czy obecnie - Liga Europejska.
Śmiem podejrzewać, że dopóki polską kopaną rządzić będą jakieś Dziurowicze, Listkiewicze czy inne Laty, nadal będziemy mieć do czynienia z licznymi aresztowaniami osobników sprzedających mecze, spadkiem w jakichkolwiek rankingach i szaleństwem kibiców po wygranej z... San Marino lub Andorrą. Do tego bowiem zmierza polska piłka nożna.
A czy w rodzimej polityce jest inaczej? Dochrapiesz się stołka, dorobisz się. Trupy nie są ważne...
Sphere: Related Content
Autor:
bury
o
16:43
0
komentarze
Etykiety: już nie absurd - pierdolec
środa, 29 lipca 2009
Śfjento...
Ale BMW ma tradycyjnie klapki na oczach, PW jest jego konikiem (całe szczęście, że nie kaczką).
A na marginesie, na cholerę nam kolejne święto? Polska forsiastą jest...
Autor:
bury
o
21:44
0
komentarze
Etykiety: absurdy, historia, już nie absurd - pierdolec
sobota, 18 lipca 2009
Fakty... za siebie
No i czy istnieje takowa możliwość, by Tadzik w jakikolwiek sposób ukarany został? A takiego wała! Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji co najwyżej "wyrazi ubolewanie". I na tym koniec. Przeca szefem tegoż organu jest gość o jednoznacznie politycznej opcji z szeroko rozumianym katolicyzmem w tle - w publicznej telewizorni prowadził "Magazyn Katolicki", był wydawcą "Studia papieskiego" i wielu innych temu podobnych, więc zrobi NIC.
Jeżeli dodać do tego pasztetu fakt, że co niektóre stacje wypowiadają umowy współpracy z dyrygowaną przez wszechpolaka Farfała publiczną TV ze względu na jego nazistowskie poglądy, mamy całość jak na dłoni.
I niech to o mediach będzie koniec.
Powódź mieliśmy, dodam, zmieniając temat. I gdzie, do niejakiej kurwy nędzy, są te zabezpieczenia przed nią? Jedyne, co zrobiono to wyemitowano w farfałowej telewizji konta Caritasu, który bardziej wspomógł zapewne wczasy księżuli na Hawajach i Kanarach niż np. rodziny ofiar słynnego zawalenia się hali w Katowicach. Zaznaczyć należy - wyemitowano bezpłatnie.
Na cholerę mnożyć kolejne przykłady, skoro nawet rząd "cudotwórców' z Donaldem T. na czele nie reaguje na nic i kończy swą działalność tylko na obietnicach, nie na np. usypaniu wałów przeciwpowodziowych. A o pomocy dla poszkodowanych, tej finansowej, nawet mówić nie trzeba, bo zanim cokolwiek przez urzędniczą procedurę się przedrze...
Może jeszcze jedno - tygodnik "Fakty i Mity" podał wieść znaną, ale... Otóż mieniąca się być partią o wysokim stopniu inteligencji swych członków partia - Prawo i Sprawiedliwość (qźwa, skąd oni/one) wzięli tak debilną nazwę) chce się pogodzić z inteligencją. Gosiewskiego.
I niech to już naprawdę wystarczy, bom przytłoczony polskim debilandem.
Autor:
bury
o
00:05
0
komentarze
Etykiety: już nie absurd - pierdolec
sobota, 13 czerwca 2009
Bezkrytyczni wyznawcy?
A niby to dlaczego miałby znajdować się poza zasięgiem? Niech mi ktoś wyjaśni z jakiej to niby przyczyny? Zatem zaprzeczę owej powyższej tezie i sam odpowiem dlaczegóż to bez krytyki się nie obędzie...
Konia z rzędem temu, kto powie mi jakież to nauki, a dokładniej jakie treści niosą nauki JP II. Serio, poczytałem owe teksty i poza bełkotem, ewentualnie tym, co przedstawione zostało w Dekalogu, czego każdy, w sumie, nie tylko mieniący się być chrześcijaninem trzymać się powinien, nie ma NIC więcej. Tyle tylko, że owe słowa należy odnieść nie tylko do osób świeckich, bo ci mieniący się nazywać duchowieństwem.
A co robi ta kasta? W przeciwieństwie do Jezusa, który nigdy nie był kapłanem i żył z pracy swoich rąk, towarzystwo w czarnych kieckach typu maxi zachowują się niczym pasożyty, bo jakoś nie kojarzę księdza katolickiego chodzącego do pracy. I niech mi nikt nie oponuje, że któryś z nich naucza religii. Winien to robić z powołania, za darmo, a nie za pieniądze publiczne, korzystając z nadmiaru dobrodziejstwa rodzimych politykierów (bez względu na opcję) bez wazeliny wchodzących wiadomo gdzie.
Kwintesencją wszystkiego jest to, iż kler przez lata całe budował, aż wreszcie zbudował niezwykłą wręcz religię u podłoża której legło to, iż tak zwani wierni nie zwracają się bezpośrednio do Boga, ale do tych, co mienią się być jego pośrednikami. I tym też sposobem mamy do czynienia choćby ze spowiedzią, a przecież do kogo człowiek wierzący winien zwracać się o wsparcie? Od księży raczej tego nie uświadczą.
No i przejdźmy do JP II, śmiertelnika zresztą, którego z niewiadomych przyczyn chcą ogłosić świętym. A o czym to mówi Dekalog?: "Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!". Skąd zatem niezliczone rzesze tak zwanych świętych? Do kogo wierni mają się modlić? do tej grupy ma dołączyć Karol Wojtyła...
..., który jedynie wyraził ubolewanie z powodu pedofilskiego działania swoich podwładnych, na dodatek oświadczył, że "Krzywda wyrządzona przez kilku księży najmłodszym i najsłabszym wypełnia nas wszystkich głębokim uczuciem żalu i wstydu". Co zrobił, by takie sytuacje się nie powtarzały? O AIDS, zakazie używania prezerwatyw, nie wspomnę. Homofobia - podobnie. Patriarchalny system rodziny, gdzie ojciec ma mieć zawsze najważniejsze zdanie, ostatnie słowo, choćby z niego był nygus, pijak i awanturnik.
Jan Paweł II nigdy nie wsparł duchownego, którego uznano na świecie za jednego z dziesięciu męczenników XX wieku, czyli Oscara Romero, księdza nominowanego do Pokojowej Nagrody Nobla, zamordowanego przez typowy reżim, co prawda z Salwadoru, jednak - skoro JP II miałby być dla tegoż wspomnianego duchownego jakąś ostoją - dlaczego bez mrugnięcia okiem spotykał się choćby z Augusto Pinochetem oskarżonym m.in. o tortury, morderstwo i porwania. Ot i świadectwo...
Dlaczego ów Polak-papież nie potrafił pójść z duchem czasu i jedynym jego posunięciem względem opozycji było wydanie zakazu nauczania przykładowo dla Hansa Künga, szwajcarskiego księdza, katolickiego zresztą, który sprzeciwiał się dogmatowi o nieomylności papieża, zakazowi przerywania ciąży, celibatowi księży, sztucznemu zapłodnieniu czy przerywaniu ciąży. Widać jaki to dialog stosował ów wynoszony teraz na katolickie ołtarze Karol Wojtyła.
A cóż uczynił, by doprowadzić do porządku zakonnika z Torunia? Owa Ostoja Roztropności, Przenikliwości i Mądrości czyli Tadeusz Rydzyk - Idolu Napalonych Sześćdziesiątek oraz Przyjaciel Rent i Emerytur Najskromniejszych - czuje się całkowicie bezkarny i nieustannie sieje. Nienawiść stając się bardziej nie Redemptorystą a bardziej - Redempterrorystą.
Mniejsza z tym Tadeuszem O. - Nieustraszonym Wrogiem Wszelkich Stosunków. Jakiż święty z Wojtyły - wracając do tzw. tematu świętości - skoro pozwalał, by jeszcze za jego życia pojawiało się coś w rodzaju kultu jednostki? Pomniki, ulice, skwery, szpitale i mnóstwo innych nazywano imieniem Jana Pawła II?
Co on dobrego zrobił?
Bez jakiejkolwiek krytyki? Tak to ma być, Pani "ciekawa"?
Autor:
bury
o
13:56
2
komentarze






