Zanim wejdziesz...

W USA mamy Disneyland, w Danii - Legoland, a w Polsce? Odpowiedź jest prosta - Kaczyland, Kleroland.
Nie poradzę nic, że mój obraz władzy najwyższej jest tak niski...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poltyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poltyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 września 2008

Odrażający...

Są takie dwa misie-patysie, co to zarzucają sobie pewne grzeszki, nie zauważając, że na ich wątpliwym sumieniu ciąży dokładnie to samo...
A cóż to za delikwenci? Dwaj Prawi i Sprawiedliwi - Ludwiś Dorn i Edgar Pingwin Gosiewski. Obaj - zgodnie ze swoim światopoglądem, czyli WC (czytaj: wartości chrześcijańskie) tak po chrześcijańsku postępują, że najpierw się rozwiedli, a potem walczą o to, by nie musieli na pozostawioną dzieciarnię zbyt wiele płacić. Nic dodać, nic ująć, ale panowie wytykają te postępki, zapominając o tym, co sami robią.
Z jednej strony mamy szczęście, że nie mają wpływu na dzieci, bo inaczej te mogłyby zostać spaczone tak zakręconym, pełnym hipokryzji światopoglądem, jednak z drugiej szkoda, gdyż może mieliby nieco mniej czasu na uprawianie populizmu i pełnego kłamstw politykierstwa.

Sphere: Related Content

czwartek, 10 stycznia 2008

Uzdrowiciel, kurde...

Najpierw zero reakcji na protesty służby zdrowia, okupację ministerstwa, a teraz zbawca. Za takiego chyba chciałby uchodzić, jednak ciekawe dlaczego dopiero w tej chwili?
Jak inaczej pojąć zachowanie niejakiego prezydenta, Brata Mniejszego Większego. Nie przeszkadzało mu, gdy pielęgniarki rozbiły pole namiotowe w centrum stolicy. Pewnie dlatego, że wtedy u steru władzy zasiadywał nie kto inny, jak jego Brat Mniejszy. Jeżeli wtedy olano w sumie sprawę, teraz, kiedy padły główne bastiony Kaczyzmu, należy odbudować nieco wizerunek, który poza pustymi hasłami i permanentną inwigilacją oraz poszukiwaniem wrogów nie wniósł niczego.
Teraz B.B. Większy zbawcą, uzdrowicielem, rozjemcą, w sumie Bóg i Partia wiedzieć raczy kim jeszcze, być chciałby.
Dlaczego? Jakoś tak dziwnie kojarzy mi się, że za czasów B.B. Mniejszego paluszkiem w żadnej sprawie nie kiwnął, nawet kiedy wypadało zwyczajnie w stół pięścią pierdyknąć. Co najwyżej wysoce niezadowoleni mogli usłyszeć coś w stylu spieprzaj dziadu.

Sphere: Related Content